Saudyjski tankowiec "ENCELIA" został zaatakowany podczas rejsu po Morzu Czerwonym, co spowodowało pożar na dziobie, poinformowała w czwartek saudyjska państwowa agencja prasowa SPA, powołując się na oficjalne źródło w Generalnym Urzędzie Transportu.
Huti uderzają w tankowce
Źródło poinformowało, że wszyscy członkowie załogi są bezpieczni, a władze podjęły niezbędne środki w celu zabezpieczenia statku i załogi oraz ochrony środowiska morskiego.
Wcześniej Huti oświadczyli w komunikacie opublikowanym na Telegramie, że "przeprowadzili wysokiej jakości operację wojskową wymierzoną w dwa saudyjskie tankowce, które naruszyły blokadę", identyfikując je jako "ENCELIA" i "LAYLA".
Jak przekazał Reuters źródło w służbach bezpieczeństwa morskiego podało, że "ENCELIA" nadała sygnał SOS, informując, że została trafiona pociskiem podczas operacji na zewnętrznych granicach portu Dżizan w Arabii Saudyjskiej na Morzu Czerwonym i na pokładzie wybuchł pożar. Nie ma informacji o ofiarach ataku.
Ropa drożeje po atakach Huti
Z powodu wojny Izraela z Iranem oraz blokady cieśniny Ormuz Arabia Saudyjska zwiększyła eksport ropy przez porty nad Morzem Czerwonym. Huti zagrozili jednak blokadą tych portów, co skłania coraz więcej statków do omijania tego akwenu.
Ataki rebeliantów przyczyniły się do wzrostów cen ropy, bowiem Morze Czerwone leży na jednym z kluczowych szlaków transportowych tego surowca. Azję z Europą łączy cieśnina Bab al-Mandab (dosł. "Brama Łez"). Podczas wojny w Strefie Gazy Huti atakowali statki na Morzu Czerwonym i w Zatoce Adeńskiej, co ograniczyło ruch przez tę trasę.
W czwartek rano baryłka ropy Brent kosztuje ponad 96 dolarów, zaś Crude - ponad 88 dolarów.
Agencja Reutera podała w nocy ze środy na czwartek, że dwa duże chińskie tankowce przewożące 4 mln baryłek saudyjskiej ropy ponownie kierują się na Morzu Czerwonym na południe, w stronę cieśniny Bab al-Mandab, by przepłynąć na Ocean Indyjski. Obie jednostki nadały poprzez urządzenia transmisyjne informację, że w ich załogach są Chińczycy.
Morze Czerwone jest coraz bardziej niebezpieczne
W środę cztery tankowce płynące przez Morze Czerwone do Azji zmieniły swoje trasy, gdy jemeńscy rebelianci Huti zagrozili blokadą położonych tam saudyjskich portów - poinformował Reuters. We wtorek podobnie zachowały się trzy inne jednostki.
Unijna misja wojskowa Aspides ostrzegła, by jednostki związane z Izraelem, USA i Arabią Saudyjską unikały tego akwenu.
Z powodu wojny USA i Izraela z Iranem, która rozpoczęła się 28 lutego, Arabia Saudyjska zwiększyła eksport ropy przez port Janbu nad Morzem Czerwonym.














