Jak informuje AFP w poniedziałek Australia nakazała grupie powiązanych z Chinami akcjonariuszy sprzedaż udziałów w australijskiej firmie zajmującej się metalami ziem rzadkich, powołując się na potrzebę ochrony sektora przed wpływami zewnętrznymi.
Australijska spółka nie dla Chińczyków
Northern Minerals to australijska firma górniczo-technologiczna notowana na giełdzie. Spółka zajmuje się głównie wydobyciem i rozwojem projektów związanych z tzw. metalami ziem rzadkich, szczególnie pierwiastkami jak dysproz i terb, wykorzystywanych m.in. w produkcji aut elektrycznych. Chce zagrozić dominującej pozycji Chin na rynku produkcji dysprozu, rzadkiego minerału ziemnego, wykorzystywanego do produkcji wysokowydajnych magnesów stosowanych w pojazdach elektrycznych.
Agencja cytuje skarbniak Jima Chalmersa, który wskazał, że szereg chińskich akcjonariuszy będzie zmuszonych wycofać się z Northern Minerals.
"Wdrażamy solidne i niedyskryminujące ramy inwestycji zagranicznych i podejmiemy dalsze działania, jeśli zajdzie taka potrzeba, aby chronić nasz interes narodowy w związku z tą sprawą" - powiedział w oświadczeniu.
W praktyce chodzi o sześciu akcjonariuszy z Chin.
USA chcą minerałów z Australii
AFP wskazuje, że w ubiegłym roku Stany Zjednoczone podpisały umowę, która zapewnia większy dostęp do australijskich złóż pierwiastków ziem rzadkich i minerałów krytycznych. Northern Minerals była jedną z australijskich firm wymienionych w umowie, w której podkreślono potrzebę "dywersyfikacji kluczowych łańcuchów dostaw".
Obecnie Northern Minerals posiada prawa do dużego złoża dysprozu znajdującego się w Browns Range w Australii Zachodniej. AFP zauważa, że firma podaje się jako "niezawodne alternatywne źródło" dla "produkcji pochodzącej z Chin".
Australijska Giełda Papierów Wartościowych (ASE) wstrzymała w poniedziałek rano handel akcjami Northern Minerals.












