W skrócie
- Ceny gazu na azjatyckich rynkach wzrosły po wybuchu wojny w Zatoce Perskiej, a kraje takie jak Chiny, Japonia i Korea Południowa należą do największych odbiorców LNG z tego regionu.
- Azjatyckie gospodarki, między innymi Korea Południowa, Tajlandia, Filipiny i Indie, ogłosiły inicjatywy na rzecz szerszego wykorzystania węgla w produkcji energii elektrycznej w odpowiedzi na wzrost cen gazu.
- W Chinach węgiel jest wykorzystywany nie tylko w produkcji energii, ale także jako surowiec w wielu gałęziach przemysłu.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Od wybuchu wojny w Zatoce Perskiej tylko do połowy kwietnia ceny LNG na azjatyckich rynkach wzrosły o 81 proc. W drugiej połowie marca wzrosty sięgały nawet 108 proc. - zwraca uwagę Polski Instytut Ekonomiczny i podkreśla, że największe azjatyckie gospodarki - takie jak Chiny, Japonia czy Korea Południowa - należały do największych odbiorców LNG z Zatoki Perskiej.
Ceny gazu wystrzeliły; brakuje surowca, a kraje Azji wracają do węgla jako paliwa w energetyce
Atak Izraela i USA na Iran spowodował wstrząs, którego energetyka krajów Azji nie może tak po prostu przeczekać. Gdy ceny gazu wystrzeliły, a na światowych rynkach rozpoczęła się rywalizacja kupców o już zatankowane gazowce, węgiel podrożał niewiele ponad 20 proc.
"Odzwierciedla to częściowy potencjał węgla do zastąpienia gazu ziemnego (w dużo mniejszym stopniu ropy naftowej) w niektórych sektorach. Niektóre państwa, np. Korea Płd., Tajlandia, Filipiny czy Indie, ogłosiły inicjatywy na rzecz szerszego wykorzystania węgla w produkcji energii elektrycznej w okresie kryzysu dostaw węglowodorów" - komentuje Polski Instytut Ekonomiczny, wskazując na możliwość odłożenia w czasie zamykania starych bloków węglowych w azjatyckich elektrowniach.
Jednak eksperci nieco studzą nastroje - energetyka węglowa nie jest sektorem elastycznym, zdolnym do szybkiego zwiększenia mocy.
"W Chinach, Indiach, Indonezji czy Wietnamie węgiel już przed kryzysem odgrywał kluczową rolę w elektroenergetyce, więc potencjał dodatkowego wzrostu jest ograniczony. Te bariery ograniczyły skalę wzrostu cen węgla i to pomimo faktu, iż szybkie podniesienie wydobycia tego surowca w odpowiedzi na zwiększony popyt również nie jest możliwe" - podkreśla PIE.
Węgiel jeszcze długo będzie w Azji ważnym paliwem
Kryzys na rynku gazu (mniejsze dostawy i wyższe ceny) może - zdaniem ekspertów - przyczynić się do utrzymania istotnej roli węgla w miksie energetycznym krajów Azji. Podczas gdy Europa z uporem dekarbonizuje energetykę i całą gospodarkę, w Azji fedrują na potęgę i dotyczy to szczególnie takich krajów jak Chiny, Indie czy Indonezja.
"Choć na rzecz nowoczesnych elektrowni gazowych przemawiają znacznie niższe emisje zanieczyszczeń (...), to kolejne zachwianie wiary w globalny rynek LNG wzmacnia atrakcyjność rodzimego, tańszego surowca" - PIE wskazuje, że niektóre kraje Azji po prostu mają węglowe rezerwy, które właśnie teraz posłużą do niwelowania fatalnych skutków wojny na Bliskim Wschodzie. Za gazem przemawia wiele argumentów - np. znacznie niższe emisje (2-2,5 razy w przypadku CO2) oraz wyższa efektywność i elastyczność (a więc lepsza współpraca z szybko rozwijającą się w regionie energetyką odnawialną), jednak węgiel staje się paliwem zastępczym w sytuacji, gdy gazu brakuje.
W Azji węgiel służy nie tylko produkcji energii, ale jest podstawowym surowcem dla wielu innych branż
PIE dodaje, że np. w Chinach węgiel traktowany jest jako alternatywa dla gazu ziemnego nie tylko w produkcji energii, ale także w roli surowca dla przemysłu. Dotyczy to nie tylko węgla koksowego, wykorzystywanego w produkcji stali, ale również wielkiej syntezy chemicznej - w łańcuchach produkcji nawozów czy tworzyw sztucznych, które w innych państwach opierają się na gazie ziemnym i ropie.
Nawiasem mówiąc, wojna na Bliskim Wschodzie uderzyła nie tylko w energetykę i przemysł krajów Azji czy Afryki. "Wzrost cen gazu i LPG przekłada się na zwiększone wykorzystanie węgla i drewna w przygotowywaniu posiłków, między innymi w Indiach czy Tajlandii (oraz państwach afrykańskich). Prowadzi to do narażenia na szkodliwe dla zdrowia zanieczyszczenia powietrza" - konkluduje Polski Instytut Ekonomiczny.














