Erste to do niedawna Santander Bank Polska. Austriacka grupa sfinalizowała przejęcie 49 proc. jego akcji w styczniu tego roku, a przygotowanie transakcji trwało kilka miesięcy. Santander BP musiał pozbyć się 60 proc. akcji Santander Consumer Banku, a tym samym konsolidowanych aktywów. Z tego powodu się skurczył. Na koniec I kwartału tego roku jego suma bilansowa wynosiła 304 mld zł, dokładnie tyle, ile na koniec 2024 roku.
To znaczyło, że przez pięć kwartałów bank nie urósł i stał się łatwym celem dla starających się o miejsce na podiom konkurentów, czyli czwartego w Polsce pod względem aktywów ING Banku Śląskiego i mającego apetyt na szybki wzrost po wieloletnich sporach z frankowiczami mBankiem. W II kwartale Erste BP zabrał się za odrabianie strat.
Najlepszą wiadomością dla banku jest to, że rośnie jego rozpoznawalność. Zmiana właściciela wiązała się ze zmianą nazwy oraz wystroju oddziałów - z czerwonego na niebieski. To spowodowało spadek rozpoznawalności banku. Jest już z nią znacznie lepiej.
- Systematycznie rosną nam wskaźniki rozpoznawalności. Z poziomu rozpoznawalności 1 proc. w styczniu osiągnęliśmy wzrost o 30 punktów procentowych - mówił na konferencji prasowej poświęconej prezentacji wyników banku za II kwartał prezes Michał Gajewski.
Erste nadgania po kwartałach stagnacji
Suma bilansowa Erste BP na koniec II kwartału w porównaniu z poprzednim wzrosła o 19 mld zł do 323 mld zł, czyli o niespełna 6 proc. Kredyty brutto w portfelu banku wzrosły o 8 proc. rok do roku, gdy ING BŚK odnotował wzrost o 9 proc. a mBank - o blisko 13 proc. Wskaźnik kredytów do depozytów (LtD) w Erste obniżył się jednak w porównaniu z poprzednim kwartałem do 70,1 proc. z 73,6 proc. na koniec I kwartału, co znaczy, że bank sporą część wzrostu aktywów zawdzięcza portfelowi papierów dłużnych. Prezes banku zwraca jednak uwagę, że instytucja zawdzięcza jednak zwiększenie aktywów głównie akcji kredytowej.
- Motorem wzrostu jest sprzedaż nowych kredytów (…) Najszybciej rosły kredyty w wielkich firmach międzynarodowych o 24 proc. rok do roku - powiedział Michał Gajewski.
- Te wzrosty są rentowne. Dla nas jest bardzo ważne, żeby wzrost był dochodowy, nie walczymy o udziały w rynku tylko dla udziałów w rynku - dodał.
Erste po II kwartale odskoczył nieco konkurencji, choć wciąż jest w jej zasięgu. ING Bank Śląski miał na koniec II kwartału niemal 314 mld zł aktywów, co oznacza wzrost rok do roku o prawie 32 mld zł, czyli o 11,3 proc. mBank z kolei osiągnął na koniec II kwartału 304,4 mld zł aktywów po wzroście o 18,8 proc. rok do roku. Erste musi odczuwać na plecach oddech obu tych instytucji.
Drugi w polskim sektorze bank Pekao rośnie wprawdzie wolniej (suma bilansowa zwiększyła się rok do roku o 8 proc. do 368 mld zł), ale na dłuższy czas jest poza zasięgiem rywali. Ma 45 mld zł aktywów przewagi nad Erste i różnica ta nie jest do nadrobienia w przewidywalnych czasie, jeśli - rzecz jasna - nie dojdzie do przejęć. Erste natomiast ma inne powody do podkreślania swojego sukcesu.
- Jesteśmy najbardziej wartościowym bankiem wśród banków prywatnych, budujemy naszą przewagę rynkową na mocnych fundamentach - mówił Michał Gajewski.
Pod względem wycen giełdowych Erste ustępuje jednak bezpośrednim konkurentom. Wskaźnik cena do wartości księgowej ING BŚK wynosiła na koniec II kwartału 2,93, a mBanku - 2,46, gdy Erste - 2,33.
Atuty Erste BP
Erste BP z punktu widzenia inwestorów ma swoje atuty. Jednym z najważniejszych jest wysoka - jak na polski sektor bankowy - marża odsetkowa NIM. Na koniec II kwartału wynosiła ona 4,39 proc. Marża odsetkowa spadła jednak sporo, bo o 50 punktów bazowych w ciągu roku, uwzględniając w tym obniżenie wyniku odsetkowego w związku z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z kwietnia w sprawie pozakredytowych kosztów kredytu. TSUE orzekł, że banki nie mogą pobierać odsetek od np. prowizji i ubezpieczeń kredytu, jeśli są one również kredytowane. W związku z tym orzeczeniem inne banki, podobnie jak Erste, obniżyły swoje wyniki odsetkowe za II kwartał.
Wynik z tytułu odsetek Erste BP w I półroczu obniżył się o 3 proc. rok do roku. To niewiele jak na spadek głównej stopy NBP o 200 punktów bazowych i średniej stawki WIBOR o 150 pb rok do roku. Do banków wciąż napływa znacznie więcej depozytów, głównie na nieoprocentowane rachunki bieżące, niż są w stanie udzielać kredytu. Nadpłynność w sektorze po I półroczu tylko nieznacznie się zmniejszyła. Depozyty terminowe w Erste BP stanowiły po pierwszym półroczu 27,8 proc. depozytów ogółem, gdy przed rokiem było to 26,3 proc. Obniżki stóp będą jednak nadal oddziaływać na tegoroczne wyniki.
- To oczywiście obniżki stóp, ale również ujemna korekta wyniku związku z orzeczeniem TSUE - tłumaczył Michał Gajewski spadek wyniku odsetkowego.
- Od 2024 roku nie naliczamy odsetek od kosztów pozaodsetkowych (kredytu). Decyzję o tym podjęliśmy już zdecydowanie wcześniej, pomimo tego, że polskie prawo jednoznacznie mówiło, że jest możliwe pobieranie odsetek od kosztów pozaodsetkowych. Jesteśmy wyrokiem (TSUE) w pewnym sensie zaskoczeni - dodał.
Silny spadek zysku
Wynik z tytułu opłat i prowizji Erste BP wyniósł w I półroczu 1,5 mld zł, rosnąc o 5 proc. rok do roku. W II kwartale zmniejszył się nieznacznie o 1 proc. w porównaniu do poprzedniego kwartału oraz wzrósł o 3 proc. w porównaniu do 2 kwartału 2025 roku. Najmocniej w I półroczu wzrosły wyniki w opłatach za zarządzanie aktywami (o 30 proc.), prowizjach gwarancyjnych (o 32 proc.) i kredytowych (o 13 proc.).
Zysk brutto Erste BP w I półroczu obniżył się w porównaniu z analogicznym okresem zeszłego roku o 10 proc., głównie z powodu kosztów integracji i rebrandingu. Koszty te zaplanowane zostały na 250 mln zł.
- Widać, że wydajemy te pieniądze w sposób przemyślany (…) To są bardzo dobrze zainwestowane pieniądze. Nie będziemy zwiększać tych kosztów - powiedział Michał Gajewski.
Zysk netto Erste BP spadł natomiast o 29 proc. do 2,2 mld zł z powodu wyższego podatku CIT, jaki w tym roku płacą banki. Erste policzył, że z tego powodu efektywna stopa opodatkowania wzrosła w tym roku do 39,7 proc. z 24,5 proc. w roku ubiegłym.
- Kluczowy dla zysku netto był CIT - powiedział Michał Gajewski.
Banki odczuwają przynajmniej od początku tego roku rosnącą presję na marże, zwłaszcza w kredytach korporacyjnych i w hipotekach. Tak będzie dalej. Dla konsumentów sposobem na obniżenie kosztów kredytu jest refinansowanie hipotek, często z towarzyszącą jej zmianą banku. To powoduje spadek dochodów odsetkowych banków także w przypadku kredytów na okresowo stałą stopę.
- Marże są pod ciągłą presją, ale cały czas powyżej podatku bankowego. Tutaj jest ogromna konkurencja. Ponad połowa sprzedaży (kredytów hipotecznych) w sektorze jest przez pośredników, co jest dodatkowym kosztem. W hipotekach przede wszystkim liczy się cena - powiedział Michał Gajewski.
Jacek Ramotowski














