Według danych Rezerwy Federalnej (Fed), od 25 lutego wartość obligacji skarbowych zdeponowanych przez instytucje - banki centralne, rządy i instytucje międzynarodowe - w Banku Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku - spadła o 82 miliardy dolarów (71,5 miliarda euro). Obligacje wynoszą obecnie 2,7 biliona dolarów.
Kraje ratują swoje waluty. I sprzedają obligacje USA
W opinii analityków, spadek tych rezerw od początku wojny pokazuje, w jaki sposób gwałtowny wzrost cen energii, wywołany zamknięciem cieśniny Ormuz, zachwiał finansami krajów uzależnionych od importu ropy naftowej i wzmocnił dolara. "Nastąpiło to w momencie, gdy niektóre banki centralne interweniowały na rynkach walutowych w celu wsparcia swoich walut, co zwykle wiązało się ze sprzedażą dolarów" - wskazuje "Financial Times".
Po zablokowaniu cieśniny Ormuz przez Iran globalne ceny ropy gwałtownie wzrosły, na czym najbardziej ucierpiały kraje importujące surowiec. Stanęły w obliczu rosnącego rachunku za import, denominowanego w całości w dolarach i słabnącej, krajowej waluty. Aby jej bronić i zapobiec spirali inflacji, banki centralne zostały zmuszone do sprzedaży aktywów dolarowych. Najbardziej płynnymi z nich są amerykańskie obligacje skarbowe.
Aktywa w dolarach na sprzedaż. Kraje importujące ropę
Największej inwestycji dokonała Turcja. Według oficjalnych danych, od 27 lutego turecki bank centralny sprzedał obligacje zagraniczne o wartości 22 miliardów dolarów ze swoich rezerw walutowych. "Znaczna część tych papierów wartościowych to prawdopodobnie obligacje skarbowe USA" - informuje tureckie wydanie "Forbesa". "Całkowite rezerwy spadły o około 55 miliardów dolarów w ciągu ostatniego miesiąca" - donosi Awsat, arabski dziennik w Londynie.
Części rezerw miała się też pozbyć Tajlandia - kraj, którego połowa importu ropy naftowej i prawie jedna trzecia importu gazu jest uzależniona od cieśniny Ormuz. Informację tę podały niezależne źródła, m.in. brytyjski dziennik ekonomiczny "Financial Times". Oficjalnie nie poinformowano, czy były to obligacje skarbowe, czy depozyty dolarowe.
Krajem, który przymierza się do pozbycia rezerw, m.in. amerykańskich obligacji, są Indie. Delhi kupuje na Bliskim Wschodzie prawie 90 proc. skroplonego gazu (LPG) i połowę potrzebnej krajowi ropy. Od początku konfliktu wartość rupii traci w stosunku do dolara i wkrótce może osiągnąć historycznie niski poziom.
Narodowy Bank Indii (State Bank of India, SBI) zalecił w tym tygodniu podjęcie pięciu działań, które mogą pomóc w zapobiegnięciu spadkowi wartości indyjskiej waluty. Jednym z nich jest wykorzystanie rezerw walutowych w wysokości 700 miliardów dolarów. "Nie ma sensu oszczędzać pieniędzy na gorsze czasy, skoro są potrzebne dzisiaj" - argumentował w wydanym raporcie SBI.
Obligacje skarbowe USA. Ich cena w górę
Analitycy zachęcają do analizy zachowania krajów Zatoki Perskiej, które łącznie posiadają aktywa w dolarach o wartości ponad 2 bilionów dolarów. "Wiążą swoje waluty z dolarem amerykańskim, co wymaga od nich utrzymywania ogromnych ilości tych pieniędzy, aby zachować kurs i pomóc w podtrzymaniu popytu na obligacje skarbowe" - argumentuje portal The Economy. Utrzymanie bądź obniżenie kursu ma być w opinii portalu jednym z najważniejszych sygnałów na globalnych rynkach obligacji.
Decyzje banków odczuwa Waszyngton. Odkąd rozpoczęła się wojna na Bliskim Wschodzie, rentowność 10-letnich obligacji skarbowych USA wzrosła z około 3,9 proc. do 4,44 proc. Zaś rentowność 2-letnich obligacji z 3,35 proc. do ponad 4 proc. Oba poziomy osiągnęły ośmiomiesięczne maksima.














