W skrócie
- Podczas konferencji dotyczącej odbudowy Ukrainy w Gdańsku podpisano prawie 200 umów i porozumień o łącznej wartości ponad 10 mld euro, lecz nie jest jasne, ile dokładnie z nich przypadnie polskim firmom ani jakie znaczenie ekonomiczne będą miały dla naszego kraju.
- Około 15 spośród podpisanych umów dotyczy współpracy polsko-ukraińskiej, a największe szanse dla polskich firm wiążą się z sektorem energetycznym oraz infrastrukturą.
- Ostateczne znaczenie udziału Polski w odbudowie Ukrainy zależy od warunków na rynku ukraińskim, perspektywy zakończenia wojny, a także relacji na linii Warszawa-Kijów, które w ostatnim czasie uległy wyraźnemu ochłodzeniu.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Rządzący zapewniają, że zorganizowana w Gdańsku konferencja dot. odbudowy Ukrainy (Ukraine Recovery Conference - URC 2026) okazała się sukcesem. Przewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych i pełnomocnik rządu ds. odbudowy Ukrainy Paweł Kowal ocenił, że obecność połowy ukraińskiej Rady Ministrów uczyniła z URC wydarzenie "megapraktyczne", przewyższające skalą forum w Davos. Zapewnił, że podpisanie umów i listów intencyjnych to realne miejsca pracy w Polsce i Europie oraz impuls do odbudowy ukraińskiego biznesu.
Wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski w piątek wieczorem pytany w TVN24 o podsumowanie Konferencji ocenił, że polskie firmy będą "największymi beneficjentami odbudowy Ukrainy". Jak mówił, obecnie już teraz Polska ma "olbrzymią nadwyżkę handlową z Ukrainą". Dodał jednak, że polskie firmy skorzystają z takiej współpracy, jeśli Ukraina "w pełni wdroży pogłębioną strefę wolnego handlu, prawo europejskie, zwalczy korupcję i będzie przeprowadzała uczciwe przetargi i umowy".
Konferencja ws. odbudowy Ukrainy. Padają pytania o konkrety dla polskich firm
Rządzący chwalą się, że w konferencji wzięło udział 7,5 tys. osób, blisko 70 oficjalnych delegacji, ponad 30 delegacji organizacji międzynarodowych i 19 delegacji państwowych wysokiego szczebla. Również strona ukraińska zdaje się dostrzegać duży rozmach. Na ten aspekt w rozmowie z Interią Biznes wskazuje także Andrzej Rudka, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan. - Konferencja przeszła wcześniejsze oczekiwania. Szacowano, że przyjedzie ok. 4-5 tys. uczestników. Dzisiaj słyszymy, że uczestniczyło w niej 7-7,5 tys. osób. To pokazuje, jak ogromne było zainteresowanie - ocenia.
Jednocześnie wskazuje, że trzeba odróżnić oficjalne panele od wydarzeń odbywających się poza harmonogramem. - Konferencja przyciągnęła przede wszystkim biznes oraz organizacje z całego świata, m.in. z Europy, Australii, Japonii, Korei i USA. Obok programu oficjalnego odbywały się liczne spotkania firm - od towarzyskich po zarówno półoficjalne, jak i konkretne rozmowy biznesowe. To właśnie tam zapadały najważniejsze ustalenia, które będą owocować w przyszłości - podkreśla.
Także minister gospodarki, środowiska i rolnictwa Ukrainy Ołeksij Sobolew przekazał, że w wydarzeniu w Gdańsku uczestniczyła największa w historii ukraińska delegacja biznesowa, licząca 220 przedstawicieli. Ocenił, że konferencja był największa oraz "najbardziej praktyczna", czyli nastawiona na decyzje biznesowe i finansowe, ze wszystkich dotychczasowych edycji.
Za tymi słowami idą też pewne konkrety. Organizatorzy podali, że podczas URC podpisano prawie 200 umów, porozumień i listów intencyjnych. Ukraina wskazuje na ponad 160 umów o wartości ponad 10 mld euro. Jak wyliczył Sobolew, ok. 15 z nich to umowy między rządami Ukrainy i Polski.
Gdy jednak pytamy w ministerstwach odpowiedzialnych za organizację "polskiej" edycji wydarzenia o szczegóły dotyczące porozumień z polskimi firmami i instytucjami, informacji na ten temat jest już zdecydowanie mniej.
Blisko 200 umów i porozumień ws. odbudowy Ukrainy. "Zawsze można oczekiwać więcej"
- Czy można mówić o rozczarowaniu z powodu zbyt małej liczby konkretów? Moim zdaniem nie - mówi nam Andrzej Rudka i dodaje, że w kuluarach prowadzono rozmowy na bardzo konkretne tematy. - Jeżeli chodzi o podpisane kontrakty, zawsze można oczekiwać więcej, ale takie porozumienia negocjuje się miesiącami, nie tygodniami. Twierdzenia, że mniej umów to efekt nieobecności prezydenta Zełenskiego czy pogorszenia atmosfery politycznej, są nieuprawnione - nie mam na to dowodów i nikt o tym praktycznie nie mówił - zapewnia.
- Jeśli podpisano ok. 15 polsko-ukraińskich umów, to tyle wcześniej wynegocjowano. W skali 160 anonsowanych porozumień to ok. 10 proc. Gdyby było ich dla nas 25-30 proc. czy połowa, mówilibyśmy o wielkim sukcesie, ale nie traktuję tego jako niepowodzenia - dodaje.
Dla porównania, w Rzymie w 2025 r. podpisano ok. 200 porozumień, jednak również w stolicy Włoch trudno wskazać dokładną licznę. Doradca zarządu Konfederacji Lewiatan przyznaje jednak, że w przypadku Gdańska brakuje jednego podsumowania z oficjalnymi danymi. - Takiego zestawienia po polskiej stronie jeszcze nie widzę - zaznacza.
Mało konkretów po URC? "To nie była konferencja polsko-ukraińska"
Dariusz Szymczycha, pierwszy wiceprezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej, pytany o zyski dla polskich firm, odpowiada: "Na URC podpisuje się głównie umowy między państwami, organizacjami międzynarodowymi i międzynarodowymi instytucjami finansowymi". - To nie była konferencja polsko-ukraińska, ale globalna, pod egidą G7 i grupy stałych (w której jest Polska - red.) i tymczasowych, w sumie 25 członków Ukraine Donor Platform - wyjaśnia.
Wskazuje jednak na kilka polskich "rodzynków". W tej grupie wymienia:
- Memorandum o współpracy podpisane przez PGZ z prywatną firmą ukraińską dotyczące zwiększenia skali produkcji w zakładach Polskiej Grupy Zbrojeniowej dronów różnej wielkości i o różnym zastosowaniu bojowym.
- Umowę inwestycyjną podpisaną przez PFR z Rohlig Suus Logistics ws. budowy centrum logistycznego na terytorium Ukrainy.
- Deklarację współpracy PZU i Polimex-Mostostal odnośnie prac przy zabezpieczeniu i ratowaniu kościoła św. Mikołaja w Kijowie
Oprócz tego w połowie maja Budimex wraz z Polimex-Mostostal oraz AMW Sinevia podpisały porozumienie o współpracy przy projektach infrastrukturalnych, które mają być realizowane w ramach odbudowy Ukrainy. Interia Biznes podawała, że podmiot jest gotowy bardzo szybko rozpocząć tam pełnoskalowe projekty - przede wszystkim w zakresie odbudowy infrastruktury drogowej i kolejowej, a także przy projektach z obszaru energetyki, hydrotechniki oraz tzw. inwestycjach dual-use, czyli służących zarówno celom cywilnym, jak i wojskowym. Jednak warunkiem koniecznym jest zakończenie działań wojennych.
Podczas URC poinformowano także, że do funduszu odbudowy Ukrainy przystapił Bank Gospodarstwa Krajowego, który zamierza zainwestować w niego 15 mln euro, dołączając tym samym do banków z Niemiec, Włoch i Francji. Fundusz ma inwestować w Ukrainie, aby wpierać odbudowę gospodarki ukraińskiej ze zniszczeń wojennych.
- Duża odbudowa Ukrainy jeszcze się nie rozpoczęła, póki co trzeba ratować system energetyczny, infrastrukturę transportową, budynki mieszkalne. Takie projekty nie są zbyt atrakcyjne finansowo i wykonalne dla firm nie mających siedziby i pracowników w Ukrainie, dlatego realizują je firmy ukraińskie i tureckie, bo Turcy od lat są potentatami na rynku budownictwa w Ukrainie - podkreśla Szymczycha.
Odbudowa ukraińskiej energetyki i infrastruktury łakomym kąskiem dla polskich firm
W Gdańsku najbardziej widoczna była dominacja sektora energetycznego, co wynika z kierunku polityki UE i finansowania ukierunkowanego na energetykę rozproszoną, a wiele porozumień dwustronnych Ukrainy z rządami dotyczyło wsparcia właśnie w tej dziedzinie - To dobry kierunek nie tylko dla Ukrainy. Polskie firmy, w tym kilka głównych podmiotów, podpisały porozumienia o współpracy dotyczące przyszłych projektów, choć nie są to jeszcze kontrakty na konkretne inwestycje - mówi Andrzej Rudka z Konfederacji Lewiatan.
Wśród efektów konferencji Ministerstwo Aktywów Państwowych wymienia podpisanie listu intencyjnego przez PGE, Orlen, Eneę i Tauron. Dokument zakłada współpracę spółek przy koordynacji działań związanych ze wsparciem odbudowy i modernizacji zniszczonego wojną systemu energetycznego Ukrainy. "Nie wyobrażam sobie, żeby polskie firmy nie brały udziału w odbudowie Ukrainy" - mówił szef MAP Wojciech Balczun i dodawał, że deklaracja to "jasny sygnał dla świata", że Polska ma potencjał, aby by stać się kluczowym hubem gospodarczym i technologicznym dla powojennej transformacji Ukrainy.
Równolegle w grze jest szeroki udział w odbudowie infrastuktury, w której - jak ocenia Rudka - mogą mocno uczestniczyć polskie firmy; zarówno jeśli chodzi o odbudowę, jak i budowę od podstaw sieci energetycznych, dróg, autostrad, mieszkalnictwa czy systemów wodociągowych.
W planowaniu udziału w odbudowie naszego sąsiada trzeba jednak pamiętać o sporym zróżnicowaniu Ukrainy. Kraj jest największym państwem, które w całości leży w Europie. Do tego Wschód jest w dużej mierze zniszczony i trudno dziś ocenić skalę jego odbudowy, ale już wiadomo, że potrzeby będą ogromne. - Większa część działań, póki co, będzie dotyczyć Ukrainy centralnej i zachodniej, gdzie już widać podejmowane procesy inwestycyjne np. w budownictwie mieszkaniowym w rejonie Kijowa czy innych większych miast - wymienia Rudka.
- Kolejnym kluczowym obszarem jest przemysł obronny. Wynika to też z jego dwustronnego charakteru działań w tym zakresie - Ukraina nie tylko potrzebuje wsparcia, nowych inwestycji i technologii, ale też ma sama wiele do zaoferowania, także w technologii i rozwiązaniach testowanych w warunkach realnego konfliktu - podkreśla i wskazuje, że chodzi przede wszystkim o drony.
"Business as usual". Przedsiębiorcy czekają na antywojenne zabezpieczenia
Do ostatniej chwili nie było przesądzone, czy gdańska konferencja zakończy się konkretnymi ustaleniami. Dni poprzedzające wydarzenie upłynęły pod znakiem napięć na linii Warszawa-Kijów. Punktem zapalnym była decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego w reakcji na nadanie przez ukraińskiego przywódcę jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy honorowego imienia "Bohaterów UPA". W konsekwencji Zełenski nie wział udziału w konferencji w Gdańsku.
Gdyby tego było mało, w pierwszym dniu URC doszło do ostrej wymiany zdań pomiędzy merem Lwowa Andrijem Sadowym a polskim MSZ. Poszło o to, że w Gdańsku miasto Lwów ogłosiło pozyskanie 2,5 mln euro wsparcia oraz podpisanie sześciu umów z zagranicznymi partnerami z Litwy, Niemiec, Czech, Szwecji i Francji. Wśród nowych inwestorów i instytucji wspierających miasto zabrakło polskich firm. Rzecznik resortu musiał podkreślać, że mer Lwowa zorganizował w Gdańsku własne, całkowicie odrębne wydarzenie, które nie miało nic wspólnego z URC26.
Dariusz Szymczycha z Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej, pytany o wpływ najchłodniejszych relacji pomiędzy Warszawą a Kijowem od czasu wybuchu pełnoskalowej wojny w 2022 r. i trwający kolejne miesiące wojenny konflikt z Rosją, odpowiada krótko: "Business as usual" i zauważa, że przedsiębiorcy musieli "przyzwyczaić się" do stanu wojny, w jakim się znaleźli. - Jedni chcą kupić, drudzy chcą sprzedać, jedni i drudzy chcą mieć z tego korzyści. I widać, że mają. Polska jest drugim po Chinach partnerem handlowym Ukrainy, Ukraina stała się siódmym kierunkiem dla polskiego eksportu - wylicza.
I choć zdaniem Andrzej Rudki z Konfederacji Lewiatan, przedsiębiorcy nie wyrażają zbyt dużych obaw ws. zaangażowania się w odbudowę Ukrainy, to wskazują na potrzebę skutecznych mechanizmów ograniczających ryzyko inwestowania w warunkach wojennych - podobnych do ubezpieczeń KUKE (polskie przedsiębiorstwo ubezpieczeniowe - red.).
Według szacunków Banku Światowego, na koniec 2025 r. koszt odbudowy Ukrainy wynosił ok. 588 mld dolarów (530-540 mld euro) w perspektywie 10 lat. Największe potrzeby dotyczą sektora mieszkaniowego, transportu, energetyki, handlu i przemysłu oraz rolnictwa. Dodatkowo koszt usuwania gruzów w całej gospodarce szacowany jest na ok. 13 mld dolarów.
- Tempo i skuteczność realizacji projektów w dużej mierze zależą od samej Ukrainy, która w procesie integracji z UE musi spełniać określone warunki - m.in. dotyczące systemu prawnego, ograniczania korupcji i dostosowania do standardów unijnych - prognozuje Rudka i wskazuje, że warunki te są wpisywane w już istniejące i nowo proponowane mechanizmy finansowania jej odbudowy.
Szymczycha podkreśla, że w obliczu politycznych zawirować przedsiębiorcy apelują do polskich i ukraińskich polityków o łagodzenie napięć. - Nie przeszkadzajcie nam, spójrzcie na statystyki ekonomiczne i mapę wspólnych zagrożeń - podsumowuje pierwszy wiceprezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej.
Sebastian Tałach














