Spis treści:
- Susza rolnicza w Polsce
- Opady to nie wszystko
- Brak wody w Polsce wpływa na ilość i jakość upraw
- Susza a hodowla zwierząt. Mleko niższej jakości
Deficyt wody w Polsce to zjawisko wielowarstwowe, niosące ryzyko wystąpienia suszy społeczno-ekonomicznej. Już teraz, jak zaznacza "Puls Biznesu", zmiany klimatyczne powodują zagrożenie suszą rolniczą na terenach obejmujących ponad jedną trzecią kraju.
Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że konsekwencje mogą być poważne. Susza wpływa wszak na ilość oraz jakość plonów, a także na wzrost kosztów produkcji rolnej. W obliczu obecnych ryzyk, jak mówiła Interii Prorektor UW, geolog, prof. dr hab. Ewa Krogulec, rośnie znaczenie sezonowego magazynowania wody oraz rozwiązań opartych na przyrodzie, w tym odbudowy mokradeł oraz dostosowania rolnictwa do zmian klimatu. - Kluczowe jest zatrzymywanie wody tam, gdzie spada, oraz odbudowa naturalnych zdolności środowiska do magazynowania wody - komunikowała.
Susza rolnicza w Polsce
Ostatni raport "suszowy" IUNG (zaktualizowany 14 lipca) wykazuje, że w 2026 roku zagrożone suszą rolniczą są uprawy:
- zbóż jarych,
- zbóż ozimych,
- krzewów owocowych,
- truskawek,
- rzepaku i rzepiku,
- drzew owocowych,
- kukurydzy na ziarno,
- kukurydzy na kiszonkę,
- roślin strączkowych,
- tytoniu,
- warzyw gruntowych.
Jak przypomina w rozmowie z "PB" Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych, problem nie zaczyna się latem, a już kilka miesięcy wcześniej. "Mamy bardzo małe opady zimą, dlatego często wchodzimy w wiosnę z niskim poziomem wód gruntowych i niewielką wilgotnością warstwy ornej" - mówi.
W ocenie prezesa KRIR ten sezon jest trudny, ale nie jest wyjątkiem, bo deficyt wody to problem pogłębiający się od lat, a szczególnie dotknięte nim są województwa: kujawsko-pomorskie i zachodniopomorskie, północna część Mazowsza i część Wielkopolski.
Samo zagadnienie jest jednak znacznie bardziej rozległe, o czym mówi cytowana przez serwis dyrektorka ds. analiz sektora Food & Agri w Banku BNP Paribas Magdalena Kowalewska. "Polska należy do krajów o ubogich zasobach wodnych dla rolnictwa. Około 38 proc. obszarów rolnych i leśnych jest silnie zagrożonych wystąpieniem suszy rolniczej, co czyni ją jednym z głównych ryzyk fizycznych dla sektora" - wyjaśnia.
Opady to nie wszystko
Tak złożonego zjawiska nie rozwiąże sama suma opadów. Konieczna jest bowiem odbudowa zasobów wodnych, a krótkotrwałe, ulewne deszcze niekoniecznie pomagają w odbudowie wilgotności gleby. Ważniejsze od letnich ulew są te długotrwałe, spokojniejsze opady.
- Jeśli opad utrzymuje się dłużej i ma umiarkowaną intensywność, woda ma szansę dotrzeć do gleby, uzupełniać wilgotność strefy korzeniowej roślin, zasilać głębsze warstwy gruntu i stopniowo odbudowywać zasoby wód podziemnych - tłumaczyła w rozmowie z Interią Biznes prof. dr hab. Ewa Krogulec.
Wiktor Szmulewicz w komentarzu dla "Pulsu Biznesu" podkreślił, że woda, która spadnie podczas ulew i burz, często nie zatrzymuje się w glebie, a odpływa do cieków, jezior, rzek i Bałtyku. Co więcej, przez zimy z mniejszą ilością śniegu gleba ma osłabioną zdolność do magazynowania wody. To z kolei sprawia, że po ulewnych deszczach mamy do czynienia nie z poprawą sytuacji, a miejscowymi podtopieniami.
Brak wody w Polsce wpływa na ilość i jakość upraw
W trudnej sytuacji są między innymi rolnicy. Brak wody, jak podkreśla "PB", dotyka w szczególności uprawy jare, ale jest problemem także dla upraw ozimych, łąk czy pastwisk. Rozmówczyni serwisu Magdalena Kowalewska podkreśla, że fala upałów, która przetoczyła się przez wiele europejskich krajów na początku sezonu, może pogorszyć kondycję upraw w Europie Centralnej. Mimo to wskazuje ona, że poziom plonów w większości państw będzie zbliżony lub wyższy od średniej pięcioletniej.
Sytuacja meteorologiczna w kraju nie jest jednak głównym wyznacznikiem cen zbóż - Kowalewska tłumaczy bowiem, że ważniejszym czynnikiem mającym na nie wpływ jest światowy bilans popytowo-podażowy. "Upały mogą obniżyć plony i zwiększyć ich regionalne zróżnicowanie, ale niekoniecznie bezpośrednio przełożą się na ceny" - mówi w wypowiedzi dla "PB". Rolnicy niekoniecznie będą więc sprzedawać swoje towary drożej - przynajmniej jeśli chodzi o zboża, bo w przypadku warzyw i owoców mechanizm działa inaczej.
"W tym przypadku niedobór wody oraz ekstremalne zjawiska pogodowe mogą ograniczać plony, a w konsekwencji podnosić ceny na rynku krajowym. Czynniki lokalne, w tym pogoda, mają tu zdecydowanie większe znaczenie" - wyjaśnia rozmówczyni serwisu.
Susza a hodowla zwierząt. Mleko niższej jakości
W tym miejscu warto pochylić się nad kolejnym, dla wielu mniej oczywistym skutkiem deficytu wody i zmian klimatycznych w Polsce - negatywnym wpływem tych czynników na hodowlę zwierząt. Susze przekładają się na produkcję zbóż oraz pasz dla zwierząt gospodarskich, tymczasem, jak wskazuje "PB", upały wpływają bezpośrednio już na same zwierzęta.
Analityk rynku mleka w Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka Dorota Grabarczyk wyjaśnia, że skutkiem upałów jest stres cieplny bydła - "stan, w którym organizm krowy nie jest w stanie efektywnie odprowadzać ciepła do otoczenia". W wyniku stresu cieplnego krowy spożywają mniej paszy, natychmiastowo obniżając ilość produkowanego mleka. Jest ono też gorszej jakości, z niższą zawartością tłuszczu i białka. U krów wzrasta też liczba komórek somatycznych, co pogarsza przydatność surowca np. dla przetwórstwa serowarskiego.
Ponadto ekspertka podkreśla w rozmowie z serwisem, że za sprawą stresu cieplnego obniża się płodność krów, wydłuża okres międzywycieleniowy, rośnie też ryzyko poronień. Bydło ma także niższą odporność, przez co łatwiej choruje.
Konsekwencje odczuwają rolnicy - wśród nich można wymienić spadek przychodów i wzrost kosztów weterynaryjnych, ale i ryzyko zmniejszenia produkcji w kolejnych miesiącach.
Zmiany klimatu wymuszają prowadzenie działań prewencyjnych, wśród których eksperci wymieniają m.in. świadome zarządzanie zasobami, ograniczanie strat wody, dostosowanie upraw, wprowadzanie innowacji w uprawach czy modernizację obór dla bydła - w zapobieganiu stresowi cieplnemu mogą pomóc np. mechaniczna wentylacja i systemy chłodzenia. Pomocna może okazać się też zmiana pór podawania paszy oraz jej składu. Potrzebne są także działania centralne.
"Rolnicy oczekują skutecznego, wdrożonego narodowego programu retencji wody: od małej do dużej retencji oraz praktyk zatrzymywania wody na poziomie gospodarstw i zlewni" - zaznacza Wiktor Szmulewicz na łamach "PB" i dodaje, że rozwijanie nawadniania jest skuteczne tylko wówczas, gdy istnieją zasoby do wykorzystania.
Rozmówca serwisu wprost mówi, że brak stosownych inwestycji może mieć poważne, długofalowe skutki. Może on sprawić, że zamiast eksporterem żywności, Polska będzie jej importerem.












