Po wtorkowych wzrostach ceny ropy w środę nie hamują. Baryłka ropy Brent kosztuje 95-96 dolarów zmierzając w stronę psychologicznej granicy 100 dolarów.
Na globalnych rynkach ropy nie widać szans na spadek cen surowca. Notowania ropy naftowej na świecie dalej rosną i nie zanosi się na rychłą zmianę tej tendencji. Na rynkach nasilają się obawy dotyczące zakłóceń w przepływie energii przez cieśninę Ormuz po eskalacji działań wojennych między USA a Iranem - podają maklerzy.
Baryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na X jest na NYMEX w Nowym Jorku po 90,55 USD - wyżej o 0,37 proc.
Cena ropy Brent coraz bliżej psychologicznej granicy 100 dolarów
Brent na ICE na X jest wyceniana po 95,33 USD za baryłkę, wyżej o 0,72 proc. i po wzroście we wtorek o 4,6 proc.
Amerykańskie siły zbrojne rozpoczęły we wtorek nową falę ataków na cele wojskowe Iranu - podało Dowództwo Centralne (CENTCOM). Irańskie media poinformowały w eksplozjach w rejonie cieśniny Ormuz: w portach Bandar Abbas i Sirik oraz na wyspie Keszm.
Ataki były wymierzone w cele irańskiej Gwardii Rewolucyjnej (IRGC) i stanowią odpowiedź na ostatnie uderzenia tej formacji wymierzone w żeglugę przez Ormuz i amerykańskich żołnierzy w regionie - napisano w komunikacie CENTCOM w serwisie X.
Prezydent USA Donald Trump ogłosił we wtorek nową falę nalotów na Iran, podkreślając, że jeżeli spotka się ona z odpowiedzią, Stany Zjednoczone uderzą na ten kraj ponownie ze znacznie większą siłą.
Trump straszy: Iran zostanie ponownie uderzony, o wiele mocniej
"Jeśli upadły naród irański odpowie na ten w pełni uzasadniony atak, zostanie ponownie uderzony, o wiele mocniej i z większym impetem. Nie będzie to jednak największy atak ze wszystkich, największy dopiero czeka w gotowości, a kiedy już nastąpi, z Islamskiej Republiki Iranu niewiele pozostanie" - napisał Trump w swoim serwisie Truth Social.
W nocy z niedzieli na poniedziałek doszło do pierwszych od końca lipca wzajemnych ostrzałów między USA a Iranem.
Wojska amerykańskie uderzyły w wyrzutnie rakietowe na wyspie Larak leżącej w cieśninie Ormuz, oskarżając Iran, że przygotowuje się do stawiania min w tym akwenie. Siły irańskie odpowiedziały odpaleniem rakiet balistycznych na amerykańskie bazy w Jordanii.
Cieśnina Ormuz wciąż pod ostrzałem. Zagrożone tankowce
W poniedziałek późnym wieczorem firmy monitorujące bezpieczeństwo żeglugi poinformowały o ataku na dwa saudyjskie tankowce przepływające przez Ormuz.
Analitycy wskazują, że w ramach trwającej od 28 lutego wojny na Bliskim Wschodzie obecnie działania wojenne w dużej mierze koncentrują się wokół cieśniny. Przed wybuchem konfliktu transportowano przez nią ok. 20 proc. zużywanej na świecie ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego, ale obecnie szlak jest w dużej mierze zablokowany.
Obie strony deklarują, że kontrolują cieśninę. Iran ogłosił, że Ormuz pozostaje zamknięty i wielokrotnie atakował statki, które nie podporządkowały się jego żądaniom. USA zapewniają z kolei, że szlak jest otwarty, a amerykańskie wojska będą chroniły wolność żeglugi przed irańskim zagrożeniem.
Sekretarz skarbu USA Scott Bessent stwierdził tymczasem, że bankructwo Iranu znajduje się w "fazie przyspieszenia".
Podczas konferencji prasowej po spotkaniu grupy G20 w Asheville, w Karolinie Północnej, Bessent powiedział, że w poniedziałek przez cieśninę Ormuz przepłynęło 17 mln baryłek ropy naftowej, a Republika Islamska nie ma kontroli nad cieśniną.
Z kolei w poniedziałek sekretarz ds. energii USA Chris Wright wskazał, że transport ropy przez Ormuz wynosi średnio 8 mln baryłek dziennie. "Kolejne 4-5 mln baryłek dziennie omija ten szlak wodny i jest transportowane rurociągami" - dodał.
Tymczasem w USA zmalały zapasy ropy naftowej - Amerykański Instytut Paliw (API) podał w swoim branżowym raporcie, że zapasy ropy w ub. tygodniu spadły w USA o 2,6 mln baryłek. Spadły też zapasy paliw destylowanych - o 300 tys. baryłek.











