Szef resortu wskazał, że w kwestii paliw udało się już m.in. obniżyć marżę Orlenu, przygotować odpowiednie rezerwy i zabezpieczyć dostawy.
Ceny paliwa coraz wyższe. "Realizowany jest ten najgorszy scenariusz"
Jak pisaliśmy w Interii Biznes, najszybciej drożeje benzyna (Pb95), podwyżki objęły także olej napędowy. Analitycy podkreślają, że benzyna zbliża się do poziomu 7 zł/l, a diesel do granicy 8 zł/l.
- Nie wykluczamy scenariusza podatkowego. Myślę, że bezpośrednio będzie to ogłaszał minister Domański. W ciągu najbliższych kilkunastu dni będziemy te decyzje podejmowali, ale widzimy dzisiaj, że jest realizowany w zakresie całego Bliskiego Wschodu ten najgorszy scenariusz. Ataki na rafinerie doprowadzają do ubytków bezpośrednio przez państwa najpierw Azji, a później Europy w imporcie gotowego paliwa. Ma to bezpośredni wpływ na ceny - mówił podczas piątkowej konferencji prasowej Miłosz Motyka.
Zapewnił, że "rozmawia na ten temat z ministrem Domańskim", bo za politykę podatkową i akcyzową odpowiedzialne jest Ministerstwo Finansów.
- Eskalacja konfliktu i jego długie trwanie to jest największy kryzys na rynku naftowym, ropy i produktów od ponad pięćdziesięciu lat. Bezprecedensowa skala uwolnienia zapasów przez państwa Międzynarodowej Agencji Energetycznej MAE, w tym także za zgodą Polski, de facto jednogłośnie, 400 mln baryłek, dwukrotnie więcej niż w momencie kryzysu na ryku paliw po pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę pokazuje, z jakim kryzysem mamy do czynienia - dodał.
Przekazał też, że w niektórych państwach wprowadzony jest stan nadzwyczajny związany z dostępnością do paliwa, a w państwach azjatyckich jest także kryzys na rynku gazu.
- Bez uspokojenia się sytuacji na Bliskim Wschodnie, bez udrożnienia cieśniny Ormuz i bez zaprzestania ataków na strategiczną infrastrukturę krytyczną, nie będzie żadnego spadku cen. Natomiast na tyle, na ile będziemy mogli ulżyć, to będziemy z ministrem Domańskim podejmowali decyzję. Myślę, że już w kolejnych dniach - przekazał minister energii.
Polska musi wypełnić lukę po gazie z Kataru
- Jesteśmy pod kątem dostaw gazu absolutnie zabezpieczeni. Szybko zmieniamy ewentualne kierunki, gdyby były zaburzone. Natomiast sytuacja, szczególnie na rynkach azjatyckich, jest zdecydowanie trudniejsza - zapewnił przy okazji Miłosz Motyka, zauważając, wskazując, że to, co dzieje się za naszą wschodnią granicą i na Bliskim Wschodzie, pokazuje, dlaczego powinniśmy przeprowadzać transformację energetyczną. Podkreślił, że powinniśmy wytwarzać energię jak najbliżej siebie oraz budować suwerenność i niezależność.
Pytany o pomysł na wypełnienie luki po gazie z Kataru, Motyka zapewnił, że "mamy bardzo mocno zdywersyfikowane dostawy".
- Dzisiaj import gazu z Kataru to de facto niespełna 10 proc., jest to zależne od roku i liczby dostaw z innych kierunków, procent zapotrzebowania naszego na gaz świadczy, że jest to komponent dość łatwy do zastąpienia i to już robimy. Te dostawy, które dzisiaj do Polski docierają, a wypłynęły jeszcze przed wybuchem konfliktu, są niezagrożone i one do portu terminala LNG w Świnoujściu dopłyną. Kolejne będą i już są zastępowane i nie ma z tym żadnego ryzyka - zapowiedział Motyka.













