W skrócie
- Ceny paliwa lotniczego wzrosły od początku roku o 122 proc., przekraczając 1700 dolarów za tonę, bez widocznych perspektyw poprawy sytuacji.
- Eksperci przewidują, że dalsze utrzymanie wysokich cen paliw może spowodować wzrost cen biletów lotniczych o ok. 10-30 proc. na sezon letni, a w przyszłym roku problem może się pogłębić.
- Niektóre linie lotnicze, w tym polski LOT, nie wykluczają ograniczenia liczby połączeń w przypadku utrzymania się wysokich kosztów operacyjnych.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Jak wynika z raportu opublikowanego przez ekonomistów PKO Banku Polskiego, od początku roku notowania paliwa lotniczego poszybowały w górę o 122 proc., przekraczając barierę 1700 dolarów za tonę. Jednocześnie na horyzoncie nie widać poprawy tej sytuacji - zamknięcie Cieśniny Ormuz dla międzynarodowego ruchu morskiego wywołało kolejne zatory transportowe i dodatkowo zwiększyło rynkową niepewność.
Niepokoje u przewoźników i biur podróży. Wakacyjny sezon pod znakiem zapytania
Doniesieniom o dalszej eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie przyglądają się biura podróży. Marzena Buczkowska-German z Wakacje.pl wskazała jednak w rozmowie z money.pl, że w przypadku zorganizowanej turystyki wyjazdowej mechanizmy rynkowe działają jednak z pewnym opóźnieniem. - Dzieje się tak m.in. dlatego, że przewoźnicy stosują instrumenty finansowe zabezpieczające stałą cenę paliw (hedging). Praktykę tę stosują też niektórzy touroperatorzy - wyjaśniła.
Portal zauważa, że dynamiczna sytuacja na giełdach nie przełożyła się jeszcze na zmianę cenników. Buczkowska-Germanocenia oceniła jednak, że lepiej nie zwlekać z rezerwowaniem wyjazdu, a w zależności od oferty można dokupić także gwarancję niezmienności ceny.
Kiedy zdrożeją bilety? Wiele zależy od strategii linii lotniczych
Linie lotnicze są w stanie poniekąd zamrozić ceny paliwa za sprawą kontraktów terminowych w ramach hedgingu. Zwłaszcza w obecnej sytuacji ta strategia finansowa jest kluczowym mechanizmem obronnym w branży. - Linie lotnicze stosują różny poziom zabezpieczeń paliwa lotniczego na kolejne okresy. Giełdowe spółki bardzo często publikują poziomy swoich zabezpieczeń - powiedział Dawid Czopek, ekspert rynku paliwowego, zarządzający Polaris-FIZ.
Za najbardziej zabezpieczoną w tej kwestii linię lotniczą uchodzi Ryanair - przewoźnik ma zabezpieczone 80 proc. kosztów paliwa na fiskalny rok 2027 (liczony od kwietnia 2026 do marca 2027). - Ale nadal narażony jest na zmianę 20 proc. Jeżeli cena paliwa lotniczego wzrosła o blisko 60-70 proc., przekłada się to na wzrost kosztów o 12-15 proc. Biorąc pod uwagę rentowności firm lotniczych, bez wzrostu kosztów biletów - wzrost cen paliw pozbawiłby firmę jakichkolwiek zysków - dodał ekspert, jako kolejny przykład podając Lufthansę.
Jak prognozuje zarządzający Polaris-FIZ, podwyżki biletów na sezon letni nie powinny przekroczyć 10-30 proc. - zakładając, że obecne ceny paliw lotniczych się utrzymają. - Natomiast prawdziwy dramat może nastąpić w przyszłym roku, gdy firmy będą miały niewielkie zabezpieczenia - ocenił.
Nie tylko ceny. Problem może dotyczyć także zmniejszenia liczby połączeń
Inne zdanie w tej sprawie ma James Noel-Beswick, szef działu surowców w firmie analitycznej Sparta Commodities. W rozmowie z BBC stwierdził, że "od ewentualnych odwołań lotów z powodu braku paliwa dzielą nas tygodnie, a nie miesiące". Linia lotnicza EasyJet już teraz zaleca klientom wcześniejsze planowanie podróży, ostrzegając przed możliwymi podwyżkami cen biletów w nadchodzących miesiącach.
Wiele linii lotniczych nie wyklucza ograniczeń w częstotliwości połączeń, w tym polski LOT. Jego rzecznik, Krzysztof Moczulski, w rozmowie z "Rynkiem Lotniczym" przyznał, że jest możliwa redukcja siatki połączeń. - Przewoźnicy mierzą się dziś z bezprecedensowym wzrostem cen paliwa, który istotnie podnosi koszty operacyjne. Możliwości przełożenia wzrostu cen na ceny biletów, z powodu dużej konkurencji, są dość ograniczone, dlatego koncentrujemy się na optymalizowaniu operacji lotniczych, a jeśli obecne trendy kosztowe będą się utrzymywać, nieuniknione będzie dostosowanie siatki połączeń do tych realiów - wyjaśnił.












