Iran nasilił ataki na infrastrukturę energetyczną w Zatoce Perskiej i podpalił duże złoża gazu ziemnego. Ataki te jeszcze bardziej wywierają presję na ceny ropy i napiętą sytuację w dostawach paliw na świecie.
Iran atakuje. Ropa naftowa drożeje
Baryłka ropy West Texas Intermediate podrożała 4,02 proc. W dostawach na kwiecień kosztuje na nowojorskiej NYMEX, największej na świecie giełdzie kontraktów terminowych, 97,26 dol. Po spadku ceny w poniedziałek o 2,8 proc., Brent na ICE w Nowym Jorku, na maj, jest wyceniana po 103,74 USD za baryłkę - więcej o 3,49 dol.
Po uderzeniu Teheranu prace na polu gazowym Shah w Zjednoczonych Emiratach Arabskich zostały wstrzymane. Władze badają szkody spowodowane pożarami wywołanymi poniedziałkowymi atakami dronów.
Analitycy wskazują, że w miarę jak wojna na Bliskim Wschodzie wkracza już w 3. tydzień, celem irańskich dronów i pocisków stały się również irackie pola naftowe i Fudżajra - strategiczny port ZEA. Ataki Teheranu nasilają się w czasie, gdy konsumenci energii - od Indii, przez Chiny, Australię, Japonię, USA i Europę - cierpią z powodu niedoborów paliw.
Ceny ropy wzrosły od początku wojny o ponad 40 proc. W poniedziałek, po raz pierwszy od 4 sesji, notowania surowca spadły. Stało się tak ponieważ Stany Zjednoczone przygotowują się do uwolnienia pierwszej transzy ropy ze strategicznych rezerw tego surowca.
Rebecca Babin, starsza traderka energii w zarządzającej inwestycjami CIBC Private Wealth Group LLC powiedziała w TV Bloomberg, że na podstawie nagłówków gazet można stwierdzić, że każdego dnia na rynkach występują czynniki, które wywołują wzrosty i spadki cen. "Mamy rynek, gdy publikowane jest równocześnie nawet ok. 100 informacji dotyczących konfliktu na Bliskim Wschodzie. To powoduje, że rynek gorączkowo próbuje określić, ile podaży ropy nie dociera na rynki paliw i jak długo to może potrwać" - wyjaśniała.
Spotkanie wysłanników. Pierwsze od początku wojny
W ostatnich dniach doszło do rozmowy między amerykańskim wysłannikiem Steve'em Witkoffem i szefem MSZ Iranu Abbasem Aragczim - podał w poniedziałek niezależny serwis informacyjny Axios. Nie poinformował, o czym rozmawiali politycy. Jednak - zwraca uwagę Axios - "jest to pierwszy znany przypadek bezpośredniej komunikacji między stronami od początku wojny".
Amerykański urzędnik i źródło zaznajomione z tą sprawą przekazali, że Aragczi wysłał do Witkoffa wiadomości dotyczące zakończenia działań. Według trzech osób, na jakie powołuje się Axios, "Steve Witkoff planuje dzisiaj po południu poinformować niewielką, dwupartyjną grupę senatorów o przebiegu rozmowy i wojnie w Iranie".
Prezydent USA Donald Trump powiedział jednak, że nie chce teraz negocjować z Teheranem. "Prezydent powiedział, że chce rozmawiać, ale nie w tym momencie, bo chce, by operacja Epicka Furia była kontynuowana z niesłabnącą siłą" - przekazał jeden z amerykańskich urzędników.
USA odrzuca pomoc sojuszników. Izrael atakuje
Pomóc w mediacjach na temat irańskiego programu nuklearnego i potencjalnego zakończenia wojny zaoferowali Białemu Domowi sojusznicy Waszyngtonu na Bliskim Wschodzie. Ich propozycje zostały jednak odrzucone. Jak podają źródła, administracja USA nie chce na razie negocjować, "bo nie jest przekonana, że nowy najwyższy przywódca Modżtaba Chamenei rzeczywiście sprawuje władzę".
Tymczasem Siły Obronne Izraela (IDF) poinformowały we wtorek o świcie o rozpoczęciu fali ataków na cele w Teheranie oraz w Bejrucie. Operacja jest reakcją na wcześniejszy, skoordynowany ostrzał rakietowy terytorium Izraela przeprowadzony przez Iran i Hezbollah.
Decyzja o jednoczesnym bombardowaniu obu stolic zapadła po zintensyfikowaniu ataków na państwo żydowskie. Zarówno władze w Teheranie, jak i sponsorowany przez Teheran Hezbollah potwierdziły wcześniej, że ich ostatnie uderzenia rakietowe i działania ofensywne przeciwko Izraelowi były skoordynowane.












