W poniedziałek 4 maja irańskie drony zaatakowały hub naftowy w mieście Fudżajra, który jest jednym z kluczowych kanałów eksportu ropy poza cieśninę Ormuz oraz jednym z największych na świecie magazynów ropy. W wyniku ataku drona doszło do pożaru, a ceny ropy znowu poszybowały w górę.
Ceny ropy rosną po ataku Iranu na Zjednoczone Emiraty Arabskie
Po ataku dronów na ZEA notowania ropy Brent wzrosły o ponad 5 proc. do poziomu 114,14 dolara za baryłkę. Z kolei ceny ropy WTI wzrosły o 5,5 proc. do 105,44 dolara za baryłkę.
Za pośrednictwem terminalu w Fudżajra dziennie przepływa 1,5-1,8 mln baryłek, co odpowiada za 70-80 proc. eksportu ropy z Abu Zabi. Jak podawało Ministerstwo obrony ZEA, oprócz ataku dronów ze strony Iranu strącono trzy pociski balistyczne lecące z Iranu, czwarty spadł do morza.
Ponadto w poniedziałek Iran zaatakował dwoma dronami tankowiec powiązany z firmą ADNOC (państwowa firma naftowa z Abu Zabi). Emiraty potępiły atak, nazywając go "terrorystycznym", oraz uznały go za "akt piractwa" ze strony Teheranu.
USA eskortuje statki w cieśninie Ormuz, a Iran utrzymuje blokadę w Zatoce Perskiej
Wcześniej Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych podała informację, że w ramach nowej misji eskortowania statków ogłoszonej w weekend przed Donalda Trumpa amerykańskie niszczyciele przepłynęły przez cieśninę Ormuz, eskortując dwa statki handlowe. Z kolei Irańska Gwardia Rewolucyjna zaprzeczyła jakoby jakiekolwiek tankowce przepłynęły przez ten kluczowy szlak morski. Zadeklarowano również, że wystrzelono w stronę amerykańskich statków ostrzegawczą rakietę.
Teheran dalej prowadzi blokadę cieśniny Ormuz, ograniczając tym samym dostawy ropy i gazu ziemnego. Iran w ten sposób odpowiada na atak USA i Izraela z 28 lutego 2026 roku. Przed wojną przez Ormuz przepływało ok. 20-30 proc. światowych transportów z ropą.













