Obowiązującego od 12 sierpnia rozporządzenia PPWR (Packaging and Packaging Waste Regulation) muszą przestrzegać zarówno osoby prowadzące jednoosobową działalność, jak i wielkie międzynarodowe korporacje. Celem regulacji jest ograniczenie powstawania odpadów opakowaniowych. Przepisy wymagają m.in. używania opakowań z określonych materiałów do danych produktów i pakowania towarów w taki sposób, aby zminimalizować pustą przestrzeń w paczce.
PPWR uderzyło w małe firmy w UE. Nie mają 116 tys. zł na reprezentantów
W świetle przepisów producentem opakowania jest nie tylko jego wytwórca, ale także firma udostępniająca opakowanie w danym kraju po raz pierwszy, czyli również sprzedawca, który opakował towar w folię, włożył do kartonu i wysłał np. do Czech.
Firmy mają obowiązek uzyskania numeru EPR w każdym państwie UE, do którego wysyłają swoje produkty. Numery są nadawane w drodze rejestracji w krajowych rejestrach opakowań i odpadów. Niekiedy wymagane jest osobiste pojawienie się w urzędzie, by dopełnić wszystkich procedur.
Kontrowersyjnym i kosztownym wymogiem PPWR jest także obowiązek posiadania przez firmy reprezentantów w każdym kraju UE, w którym nie ma swojej siedziby.
CZYTAJ TAKŻE: Unijny zakaz zatrzęsie handlem. Branża skarży się na rząd, ekolodzy wskazują luki
Takie usługi nie są tanie. Jedna z firm w ramach ogłoszonej niedawno promocji inkasuje aż 1000 euro na kraj (obniżka z 2000 euro). Jest to opłata, otwiera się w nowym oknie roczna, ale przy 27 krajach UE otrzymujemy sumę 27 tys. euro, czyli około 116,2 tys. zł. Większość mikroprzedsiębiorców, np. zajmujących się rękodziełem, nie widziało takich pieniędzy na oczy, a mimo to są traktowani na równi z wielkimi markami odzieżowymi fast fashion, które swoje artykuły produkują w Chinach.
Mikroprzedsiębiorcy z Polski wstrzymują wysyłki do krajów UE. Boją się kar
Za nieprzestrzeganie PPWR grożą kary. Każde państwo samo ustala ich wysokość. Dla przykładu w Niemczech maksymalna grzywna za sam brak rejestracji w systemie opakowań i odpadów wynosi do 100 tys. euro.
Dlatego też niektórzy właściciele małych i mikro firm z UE, w obawie przed karami i z powodu skomplikowanych przepisów, przestali wysłać swoje produkty do innych krajów Wspólnoty. Wśród nich są niewielkie biznesy z Polski.
"Dziękuję ci Unio Europejska za to, że tak bardzo utrudniasz małym artystom, takim jak ja, robienie tego, co kochamy" - napisała na Instagramie tworząca spersonalizowane lalki Anri Little Studio.
We wpisie ogłosiła, że z powodu PPWR będzie sprzedawać swoje produkty tylko klientom z Polski oraz tym mieszkającym poza UE. Właścicielka marki Miyakabizu namawia z kolei do popisania petycji w serwisie Change, której celem jest zawieszenie części regulacji. "Unia Europejska właśnie powoli dobija małych sprzedawców i twórców i jednym rozporządzeniem zamyka drogę sprzedaży małym biznesom" - podkreśla w jednym ze swoich wpisów.
Przedsiębiorcy protestują przeciwko PPWR. KE zalała fala skarg
Autorką wspomnianej petycji jest Słowaczka Jeanette Koňarčíková - niezależna artystka i mikroprzedsiębiorczyni. Do tej pory udało jej się zebrać ponad 77 tys. podpisów. Blisko 5900 uwag do przepisów zgłoszono także na stronie Komisji Europejskiej. Większość pochodzi od małych podmiotów. Część z nich zarzuca KE, że PPWR narusza zasadę jednolitego rynku UE, czyli jeden z głównych filarów Wspólnoty.
CZYTAJ TAKŻE: Zmiana w restauracjach i w hotelach w całej UE. Będzie nowy zakaz
O problemach małych firm wie też biuro Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców. Dagmara Rybicka, która pełni obowiązki dyrektora w gabinecie Rzecznika MŚP, podkreśla na wstępie, że wspomniana regulacja realizuje istotne cele środowiskowe, co jest zrozumiałe i potrzebne.
- Problem pojawia się wówczas, gdy sposób ich realizacji powoduje, że ciężar nowych obowiązków staje się niewspółmierny do możliwości najmniejszych przedsiębiorców. Z perspektywy Rzecznika MŚP właśnie ten aspekt wymaga szczególnej uwagi - zauważa.
Firmy rozważają ograniczenie działalności przez PPWR. "Bariera, której nie powinno być"
Na ten moment biuro Rzecznika MŚP nie posiada danych na temat tego, ile polskich firm zrezygnowało ze sprzedaży do innych państw UE po 12 sierpnia. - Sam fakt, że przedsiębiorcy rozważają ograniczenie działalności transgranicznej z powodu kosztów i formalności, powinien być jednak wyraźnym sygnałem dla prawodawcy - podkreśla Dagmara Rybicka, dodając, że inaczej trzeba oceniać sytuację dużego sprzedawcy, a inaczej mikroprzedsiębiorcy, który wysyła do innego kraju niewielką liczbę przesyłek.
- Dla takiej firmy problemem nie jest wyłącznie wysokość opłat. To również konieczność poznania lokalnych wymogów, rejestracji, prowadzenia sprawozdawczości, obsługi poszczególnych systemów oraz ponoszenia kosztów zapewnienia zgodności z przepisami. Duży podmiot może wykorzystać w tym celu własne zaplecze prawne i administracyjne. W mikrofirmie bardzo często wszystkie te obowiązki spoczywają na samym przedsiębiorcy - zauważa Rybicka.
PPWR należy oceniać także pod kątem jego praktycznych skutków dla jednolitego rynku - wskazuje przedstawicielka biura Rzecznika MŚP.
- Jeżeli przedsiębiorca rezygnuje ze sprzedaży do innego państwa członkowskiego nie z powodu braku klientów czy konkurencyjności produktu, ale dlatego, że obsługa obowiązków administracyjnych staje się nieopłacalna, mamy do czynienia z barierą, której na wspólnym rynku nie powinno być - podkreśla. Nie należy dopuścić do sytuacji, w której z powodu formalności, łatwiejszy dostęp do rynku będą miały głównie największe firmy i platformy - uważa Rybicka.
Biuro Rzecznika MŚP mówi, co należy zmienić w rozporządzeniu PPWR
- Potrzebne są rozwiązania uwzględniające wielkość przedsiębiorstwa oraz rzeczywisty zakres jego działalności na danym rynku. Warto rozważyć uproszczenia procedur dla firm wprowadzających niewielkie ilości opakowań, ograniczenie obowiązków sprawozdawczych czy rozwiązania pozwalające uniknąć wielokrotnego wykonywania podobnych czynności w poszczególnych państwach - wskazuje, dodając, że "ewentualny mechanizm oparty na modelu pomocy de minimis, jego konstrukcja oraz wpływ na sytuację przedsiębiorców oraz realizację celów środowiskowych wymagają pogłębionej analizy".
Rzecznik MŚP zgłosił uwagi do polskiego projektu ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych (UC100) wprowadzającego Rozszerzoną Odpowiedzialność Producenta i monitoruje przebieg prac.
- W tej chwili przygotowywane jest wystąpienie do ministra klimatu i środowiska, w którym zwrócimy uwagę na konsekwencje nowych obowiązków dla najmniejszych przedsiębiorców oraz potrzebę wypracowania rozwiązań ograniczających nadmierne obciążenia - poinofrmowała nas Rybicka.
- Problem leży w tym, jak realizować cele środowiskowe przy pomocy regulacji, które powinny być adekwatne do rozmiaru prowadzonej działalności i możliwe do udźwignięcia przez przedsiębiorcę - dodała na koniec.
Hanna Sidorska










