W Pekinie trwa spotkanie Xi Jinpinga i Donalda Trumpa. Jednym z tematów rozmów jest kryzys energetyczny spowodowany przez blokadę cieśniny Ormuz.
Cieśnina Ormuz zablokowana. Co na to Chiny? "To jest bardzo dolegliwa sytuacja"
Temat ten może wydawać się szczególnie istotnym z perspektywy przywódcy Państwa Środka. Jak wynika z oficjalnych danych aż 75 proc. ropy w Chinach pochodzi z importu, z czego około ok. 40 proc. jest transportowanych przez cieśninę Ormuz, nie tylko z Iranu, ale również z Arabii Saudyjskiej, Emiratów, Kuwejtu, Iraku.
- Chiny pozostają krytycznie zależne od cieśniny Ormuz, przez którą przepływa blisko połowa ich importu ropy oraz kluczowe dostawy LNG z Kataru. Pekin ma powody, aby realnie obawiać się szoku naftowego - mówi Interii Biznes dr Jakub Bogucki, analityk rynku paliw. - Mimo posiadania rekordowych rezerw strategicznych, fizyczna blokada szlaku jest komplikacją o niespotykanym zasięgu dla wszystkich gospodarek Dalekiego Wschodu - dodaje.
Również zdaniem Radosława Pyffela, eksperta ds. Chin, Azji i geopolityki, z punktu widzenia Chin obecna sytuacja jest "bardzo dolegliwa". Ekspert zauważa jednak, że odkąd Xi Jinping objął władzę, czyli od 2013 roku, zaczął szykować Chiny na czas wielkich politycznych niepokojów. - Było to widać zarówno w retoryce, jak i w działaniach, które Chiny podejmowały w polityce wewnętrznej i zewnętrznej - mówi.
Pyffel podkreśla, że rok 2027 określany był przez przywódcę Chin jako szczyt zapotrzebowania na ropę. - Przechodzą na samochody elektryczne i OZE - nie z powodów ideologicznych czy ekologicznych, ale absolutnie strategicznych - mówi ekspert. - To był wyścig z czasem. Chiny przechodziły na OZE także po to, żeby uniezależnić się od dostaw zewnętrznych - dodaje.
Chiny pozostają światowym liderem w produkcji energii odnawialnej. Jak wynika z danych Global Energy Monitor, kraj wytwarza trzykrotnie więcej energii z wiatru i słońca niż łącznie Stany Zjednoczone i Indie. Państwo Środka nie rezygnuje jednak również z węgla. "Energia wytwarzana z węgla pozostaje podstawą naszego systemu energetycznego i musi nadal odgrywać rolę wspierającą" - mówił Xi Jinping.
Duże znaczenie ma także hydroenergetyka - około jedna trzecia światowych mocy w tym sektorze przypada właśnie na Chiny. Władze planują kolejne wielkie inwestycje, w tym budowę tam w górskich regionach zachodniej części kraju. Pekin intensywnie inwestuje również w technologie przyszłości, takie jak zielony wodór czy synteza jądrowa.
Jednocześnie Chiny od lat dążą do zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego i ograniczenia zależności od transportu surowców drogą morską. W tym celu rozbudowały sieć ropociągów i gazociągów, sprowadzając surowce m.in. z Rosji, Azji Centralnej i Mjanmy. Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 r. i objęciu rosyjskiej ropy zachodnimi sankcjami to właśnie Rosja stała się głównym dostawcą ropy naftowej do Chin.
- Chiny zbudowały relatywnie dużą odporność na potencjalny szok naftowy - konkluduje dr Adrian Brona z Uniwersytetu Jagiellońskiego, autor Substacka "Korytarze Pekinu". - Może dojść do zakłóceń dostaw i podwyższenia cen paliwa, ale nie spodziewałbym się, żeby go zabrakło na rynku chińskim. Władze w Pekinie prawdopodobnie bardziej obawiają się reperkusji dla globalnej gospodarki, ponieważ eksport stanowi ważny element polityki gospodarczej Chin - dodaje.
Jak zauważa Pyffel, o ile teraz Chiny nie są w grupie państw najbardziej dotkniętych kryzysem, to scenariusz ten może ulec zmianie, jeżeli to nie Iran, a Stany Zjednoczone kontrolowałyby Ormuz. - Chiny byłyby wtedy mocno zależne od Stanów Zjednoczonych. Gdyby dodatkowo Trump dogadał się z Rosją - a były takie plany czy rozmowy, choćby na Alasce - to sytuacja byłaby jeszcze poważniejsza, bo kluczowa jest Rosja, która odpowiada za około dwadzieścia kilka procent chińskiego zapotrzebowania na ropę - tłumaczy ekspert. - Być może taki był plan Trumpa: najpierw Wenezuela, potem Iran, a później próba odwrócenia Rosji, która przestałaby być tak uległym dostawcą surowców do Chin - dodaje.
W wojnie z Iranem chodziło o Chiny? "Ten czynnik był drugorzędny"
Jak wskazuje portal energia.rp.pl, działania administracji Donalda Trumpa mogły uświadomić Pekinowi skalę amerykańskiej kontroli nad kluczowymi szlakami żeglugowymi, w tym nad cieśniną Ormuz. Według serwisu ewentualne uderzenie w Iran wpisywałoby się również w strategię osłabiania systemów sojuszniczych Rosji i Chin, a kontrola nad tym regionem dawałaby USA możliwość ograniczania dostaw bliskowschodniej ropy do Państwa Środka.
Brona podchodzi jednak do tego scenariusza sceptycznie. - Moim zdaniem czynnik chiński był drugorzędny, jeżeli w ogóle brany pod uwagę, gdy Donald Trump rozpoczynał wojnę z Iranem - mówi.
Jak dodaje, mimo, że Teheran jest często postrzegany jako sojusznik Pekinu, w rzeczywistości to partnerstwo było bardzo trudne. - W praktyce w regionie dla Chin o wiele ważniejsza jest zarówno Arabia Saudyjska, jak i Zjednoczone Emiraty Arabskie - tłumaczy.
Chiny zaangażują się w konflikt? "Będą obserwować walczące tygrysy"
Jak pisał brytyjski tygodnik "The Economist" chińskie władze traktują amerykańską interwencję w Iranie jako poważny błąd, który może przyspieszyć gospodarczy i geopolityczny upadek Waszyngtonu. Z analizy tej wynika również, że Pekin dostrzega w przedłużającym się konflikcie szanse biznesowe - Państwo Środka zgromadziło strategiczne rezerwy ropy naftowej szacowane na 1,3 mld baryłek, a to ogromna przewaga w porównaniu do innych państw regionu.
Sam Trump pytany o to, czy jego rozmowy z Xi Jinpingiem mogą przyczynić się do zakończenia wojny z Iranem, odpowiedział, że jest to zbędna dyskusja. - Nie sądzę, żebyśmy potrzebowali pomocy z Iranem. Wygramy to w taki czy inny sposób, pokojowo lub inaczej - zaznaczył.
Również zdaniem ekspertów Chiny nie będą angażować się dyplomatycznie w próbę zakończenia konfliktu. - Mają pewien lewar i gdyby chciały, mogłyby go użyć, ale być może będą po prostu siedzieć na wzgórzu i obserwować walczące tygrysy, ponieważ przygotowały się do tego lepiej niż Korea, Japonia czy Europa - mówi Pyffel.
- Trochę też jest im to na rękę, bo starają się rozgrywać sytuację wizerunkowo, dyplomatycznie i PR-owo, pokazując się jako siła rozumna i przewidywalna, w przeciwieństwie do nieprzewidywalnego Trumpa - dodaje.
Zdaniem eksperta wojna z Iranem jest dla Chin korzystna również ze względu na sytuację w Tajwanie. - Amerykanie ściągają zasoby, uwagę, koncentrację, uzbrojenie i rakiety właściwie z całego świata. To dla Chin bardzo komfortowa sytuacja, bo Pekin zostaje trochę sam na sam z Tajwanem, a przecież chce rozwiązać tę kwestię - mówi.












