W pierwszej połowie lipca Chiny ogłosiły embargo na eksport helu. Decyzja ta miała na celu zabezpieczenie krajowych zapasów w związku z nasileniem się konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Surowiec ten powstaje podczas procesu skraplania gazu ziemnego, a jednym z największych producentów LNG jest katarski QatarEnergy, którego kompleks Ras Laffan został uszkodzony podczas irańskich ostrzałów na początku wojny. To zmusiło spółkę do czasowego zawieszenia produkcji. Na eksport katarskiego gazu wpłynęła też blokada Cieśniny Ormuz.
Chiny sprzedawały Europie hel z Rosji. Teraz wprowadziły zakaz
Chiny z kolei same są uzależnione od importu helu. Sprowadzają go m.in. z Rosji. I to właśnie rosyjski hel przez Państwo Środka trafiał do Europy. "Chiny nie są źródłem, lecz kanałem" - powiedział "Finacial Times" prof. Seokjoon Kwon z Uniwersytetu Sungkyunkwan w Seulu, dodając, że decyzja "władz przecina zawór reeksportowy, na którym opierała się Europa".
Gazeta przypomina, że UE zabroniła w 2024 roku importu helu z Rosji, ale zdaniem ekspertów firmy obchodziły sankcje właśnie poprzez sprowadzanie rosyjskiego gazu z Chin. W kwietniu 2026 roku ograniczenia w eksporcie helu wprowadziła też Rosja. Rząd nie zdecydował się jednak na całkowity zakaz.
Od początku konfliktu na Bliskim Wchodzie ceny helu w natychmiastowych dostawach wzrosły ponad dwukrotnie, wzrosty objęły też kontrakty długoterminowe - zauważa "FT" powołując się na szacunkowe dane firmy konsultingowej AKAP Energy, Analitycy oszacowali, że Chiny odsprzedawały około 16 proc. swoich zapasów.
Europie zabraknie "złotego gazu"? Dwie branże zagrożone
Hel jest nazywany "złotym gazem". Nazwa ta wynika z trudności w jego pozyskaniu oraz faktu, że nie da się go zastąpić innymi surowcami. Pierwiastek ten jest niezbędny do funkcjonowania urządzeń medycznych, w tym skanerów MRI oraz do produkcji mikroprocesorów. "Analitycy twierdzą, że łańcuch dostaw półprzewodników może być bardziej odporny na wzrost kosztów niż sektory takie jak opieka zdrowotna" - wskazuje "FT". To właśnie w te dwie branże może najbardziej uderzyć chińskie embargo.
"Rynek wyraźnie się zacieśnił, a firmy produkujące półprzewodniki muszą radzić sobie z wyższymi cenami, bardziej rygorystyczną alokacją i bardziej złożonym procesem zaopatrzenia" - powiedział "FT" Ajit Manocha, prezes SEMI (międzynarodowego stowarzyszenia obsługującego łańcuch dostaw w zakresie produkcji i projektowania elektroniki).











