Jak podaje japoński portal Nikkei Asia, powołując się na dane think tanku Ember (specjalizującego się w transformacji energetycznej) eksport chińskiej fotowoltaiki w marcu 2026 roku Chiny wyniósł 68 GW. To odpowiednik mocy, które posiada Hiszpania będąca w czołówce Europy w rozwoju OZE. Chiński eksport obejmuje panele słoneczne, ogniwa i wafle krzemowe.
Wojna na Bliskim Wschodzie przyśpiesza zieloną transformację. Korzystają na tym Chiny
Z ustaleń Ember wynika, że w marcu 2026 roku 50 państw osiągnęło historyczne rekordy w imporcie chińskiej fotowoltaiki, a 60 państw odnotowało najwyższe poziomy od sześciu miesięcy. W samej Azji eksport chińskich technologii fotowoltaicznych wzrósł dwukrotnie do poziomu 39 gigawatów. Wzrost dostaw odnotowano m.in. w Indiach, Malezji, Japonii, czy Laosie.
Wzrostów nie zauważono jednak na Bliskim Wschodzie, bo wojna wyhamowała handel. Jednocześnie to wojna USA i Izraela z Iranem zwiększyła popyt na urządzenia związane z "zieloną energią". Analityk brytyjskiego think thanku Euan Graham zauważa, że przyczyniły się do tego ostatnie skoki cen paliw kopalnych, tj. ropy i gazu.
Przed rozpoczęciem wojny na Bliskim Wschodzie przez cieśninę Ormuz przepływało około 20 proc. globalnych dostaw ropy i 25 proc. skroplonego gazu ziemnego. Blokada kluczowego szlaku morskiego wywindowała ceny paliw kopalnych, co zmusiła państwa azjatyckie do większych oszczędności.
Chiny mają możliwości zaspokojenia popytu na fotowoltaikę
Japoński portal Nikkei Asia zauważa, że fotowoltaika jest wyjątkiem w chińskim eksporcie, który w ogólnym rozrachunku maleje. Eksperci wskazują jednak, że Chiny potrafią zaspokoić ogromny popyt na urządzenia związane z fotowoltaiką, samemu wykorzystując jedynie 40 proc. swoich mocy produkcyjnych.














