- Ok 40 proc. produkcji (kredytów hipotecznych) to refinansowanie wobec 30 proc. w poprzednim kwartale - mówił na konferencji prasowej poświęconej prezentacji wyników banku Millennium za I kwartał tego roku prezes Joao Bras Jorge.
Silny trend do refinansowania zaciągniętych wcześniej zobowiązań zaczął się wraz ze spadkiem stóp procentowych, czyli w II połowie zeszłego roku. Towarzyszą mu jeszcze takie zjawiska, jak nadpłaty kapitału, do czego kredytobiorcy przyzwyczaili się w czasie "wakacji kredytowych" za rządów PiS. Po "wakacjach kredytowych" z lat 2022-23 bankowcy policzyli, że tylko co dziesiąty kredytobiorca był w faktycznej potrzebie wsparcia, gdyż nie poradziłby sobie z rosnącymi ratami wynikającymi ze wzrostu stóp procentowych (główna stopa NBP wzrosła we wrześniu 2022 roku do 6,75 proc.), a pozostali wykorzystali wakacje do nadpłacania kredytów.
W maju zeszłego roku, kiedy NBP rozpoczął cykl obniżek stóp, znaczna część kredytobiorców miała zobowiązania na stałą stopę procentową - zwykle przez 5 lat miała się ona nie zmieniać. A tymczasem niemal co miesiąc następowała kolejna obniżka. Ludzie zobaczyli, że zapłacą sporo niższą ratę, jeśli zaciągną nowy kredyt i spłacą nim stary. Obecnie taki mechanizm pozwala obniżyć oprocentowanie nawet o 2 punkty procentowe. W cyklu całego "życia" kredytu - w zależności od wysokości zaciągniętego zobowiązania - oszczędności idą w dziesiątki tysięcy zł. Dodajmy - te dziesiątki tysięcy zł zaoszczędzone przez kredytobiorcę oznaczają równocześnie mniejsze zyski banku.
Refinansowanie kredytu hipotecznego. Skala się nasila
Tomasz Pawlonka, dyrektor Zespołu Badań i Analiz Związku Banków Polskich, zwrócił uwagę już jakiś czas temu na fakt, że skala refinansowania nasila się z kwartału na kwartał.
Zauważył, że według danych Biura Informacji Kredytowej podaż kredytów mieszkaniowych w 2025 roku osiągnęła ok. 106 mld zł, gdy dane NBP pokazują 90,5 mld zł. Ta rozbieżność oznacza właśnie refinansowanie, które w ubiegłym roku wyniosło ok. 15,5 mld zł, czyli ok. 15 proc. wartości wszystkich udzielonych kredytów hipotecznych.
Dodał, że trend ten dał o sobie znać już w 2023 roku, kiedy Rada Polityki Pieniężnej dokonała "przedwyborczych" obniżek stóp w sumie o 1 punkt proc., ale wtedy skala refinansowania wynosiła niespełna 10 proc. nowej "produkcji" hipotek. Następnie stabilizacja głównej stopy na poziomie 5,75 proc. zmniejszyła skalę refinansowania. Dopiero cykl obniżek stóp w maju zeszłego roku spowodował, że wzrosła ona do 20 proc. sprzedaży nowych kredytów, a obecnie - jak mówią bankowcy - już do 40 proc.
- Wysoka sprzedaż kredytów mieszkaniowych w 2026 roku w coraz większym stopniu wynika z rosnącej skali refinansowania - napisał Tomasz Pawlonka na jednym z portali społecznościowych.
Millennium w 2024 i na początku 2025 roku mocno przyhamował sprzedaż hipotek, ale teraz włączył wysoki bieg. W I kwartale udzielił takich kredytów na 2,2 mld zł, co oznacza wzrost rok do roku o 79 proc. Udział w rynku kredytów hipotecznych tego banku wzrósł z 3,3 proc. przed rokiem do 7,7 proc. obecnie.
- Jesteśmy na poziomie, z którego jesteśmy zadowoleni. Widzimy, że jest ten sam trend co w marcu, więc utrzymamy tę dynamikę - powiedział Joao Bras Jorge.
Walka o kredyty dla przedsiębiorstw
Bank - zgodnie ze swoją strategią - zaczął w ubiegłym roku mocną walkę o klientów korporacyjnych, a zwłaszcza o małe i średnie przedsiębiorstwa. Cały portfel finansowania przedsiębiorstw (kredyty, leasing i faktoring) wzrósł w I kwartale o 27 proc. rok do roku, a kredyty dla przedsiębiorstw - o 41 proc. Depozyty przedsiębiorstw wzrosły o 13 proc. rok do roku, a ich salda na rachunkach bieżących - o 10 proc.
- Zakładamy w naszej strategii równie silny rozwój bankowości korporacyjnej jak detalicznej. Widzimy potencjał na wzrost w najbliższych kwartałach i w najbliższych latach (…). Ok. 50 proc. naszego wzrostu pochodzi od nowych klientów, dotyczy to nie tylko dużych, ale średnich i małych firm. Jest to mix miedzy kapitałem obrotowym, a kredytami inwestycyjnymi - mówił Joao Bras Jorge.
- Alokujemy więcej na kredyty inwestycyjne ponieważ firmy również inwestują więcej - dodał.
- Banki nie udzielają więcej kredytów dla przedsiębiorstw dlatego, że nie ma na nie popytu. Czasami są sytuacje, że ceny są zbyt konkurencyjne. Ale (przedsiębiorstwa) mają dostępne, silne finansowanie po niskim koszcie. Nie dostrzegam także pogorszenia się ryzyka i kryteriów oceny kredytowej - powiedział prezes Millennium.
Millennium miał w I kwartale 301 mln zl zysku netto, o 68 proc. więcej niż w I kwartale 2025 roku. Wpłynęły na to głównie niższe rezerwy na roszczenia frankowiczów oraz koszty prawne i koszty ugód, które w sumie spadły rok do roku o 61 proc. do 212 mln zł. Bank zapłacił natomiast w I kwartale 202 mln zł podatku dochodowego CIT, czyli o 46 proc. więcej niż przed rokiem.
Odporność na spadek stóp
Wynik z tytułu odsetek banku obniżył się rok do roku zaledwie o 2 proc., a o 3 proc. w porównaniu z poprzednim kwartałem, pomimo silnego spadku stóp procentowych. Wynik z prowizji wzrósł natomiast o 12 proc. rok do roku.
- Wynik odsetkowy w dalszym ciągu jest odporny w stosunku do niższych stóp procentowych. Jest niższy przychód z kredytów ale równocześnie osiągnęliśmy niższy koszt depozytów - powiedział wiceprezes Fernando Bicho.
- Mamy dobrze zdywersyfikowany wynik z tytułu prowizji (…). Wynik wzrósł głównie z powodu opłat ubezpieczeniowych i prowizji giełdowych (…). Oczekujemy, że wyniki z prowizji będą lepsze niż w poprzednich latach. Oczekujemy kontynuacji wzrostu (prowizji) z funduszy inwestycyjnych. Nie możemy obiecać, że wynik z prowizji będzie dwucyfrowy, ale będzie lepszy niż w zeszłym roku - dodał.
Bank oczekuje stabilnych stóp procentowych w ciągu najbliższych miesięcy, co może pomóc mu w utrzymaniu wyników.
- Mamy silny wzrost wolumenów (…), to jest powodowane pewnymi ruchami na marży - powiedział Fernando Bicho.
Millennium napisał w prezentacji, że mimo wzrostu cen paliw i pogorszenia nastrojów, napięcia geopolityczne nie wywołały w marcu i kwietniu istotnych zaburzeń w działalności gospodarczej w Polsce. Wzrost PKB w 1 kwartale 2026 roku okazał się jednak niższy niż oczekiwano na początku roku, co wynikało głównie z wyjątkowo surowej zimy, która doprowadziła do silnego spadku produkcji budowlano-montażowej i przemysłowej w styczniu i lutym. Według szacunków analityków banku tempo wzrostu PKB spowolniło do ok. 3,6 proc. w I kwartale z 4,1 proc. w kwartale poprzednim.
Jacek Ramotowski















