Przestępcy wykorzystują popularne portale sprzedaży używanych aut. Nie proponują pojazdów z najwyższych półek tylko popularne modele, takie jak Toyota Corolla czy Kia Ceed. Według portalu branżowego Automarket, to jedne z najchętniej kupowanych marek na rynku wtórnym. Po otwarciu oferty szukających pojazdów czeka niespodzianka - cena o wiele niższa od średniej.
Samochody na sprzedaż. Podejrzanie tanie
Różnice sięgają nawet 20 tysięcy złotych, co sprzedawca pojazdu uzasadnia pośpiechem. Zainteresowany dowiaduje się z ogłoszenia, że potencjalny właściciel kupił auto w Polsce, ale zaraz potem wyprowadził się do kraju z ruchem lewostronnym. Wyjaśnia, że jazda z kierownicą po złej stronie jest tam niepraktyczna, dlatego zależy mu na błyskawicznej sprzedaży po zaniżonej cenie.
Aby ułatwić transakcję sprzedający deklaruje, że na własny koszt wyśle samochód pod wskazany adres. Zrobi to za pośrednictwem renomowanej firmy transportowej. Zainteresowany kupnem ma dostać 2 dni na testy i sprawdzenie auta w dowolnym serwisie. Jeśli samochód nie spełni jego oczekiwań, firma kurierska go zabierze, a sprzedawca pokryje koszty zwrotu.
Pułapką zastawioną przez cyberprzestępców jest płatność. Warunkiem dostawy pojazdu jest przelanie pełnej kwoty na konto wspomnianej firmy transportowej. Oszuści zapewniają, że pieniądze bezpiecznie trafią do depozytu. Firma wypłaci je sprzedającemu dopiero po akceptacji auta przez klienta. W rzeczywistości, zarówno firma transportowa, jak i strona internetowa do śledzenia przesyłki są fałszywe, a pieniądze znikają w momencie wykonania przelewu.
Podejrzane ogłoszenia. Zachować czujność
Eksperci zachęcają, aby decyzję o kupnie poprzedzić samodzielną weryfikacją rynku. - Przykładowe znalezienie trzech niemal identycznych ogłoszeń na przykład Kii ProCeed w cenie dwukrotnie niższej niż rynkowa, to nie zbieg okoliczności, a systemowe działanie oszustów - wyjaśnia Interii Łukasz Bielkiewicz z kanału "Moto w punkt". Apeluje o zwracanie uwagi, czy przy ogłoszeniu podano numer telefonu. - Brak numeru zwykle świadczy o tym, że potencjalny sprzedawca samochodu ma coś do ukrycia - podkreśla rozmówca Interii.
Czujność powinna też wzbudzić podejrzanie niska cena pojazdu. - Nikt nie robi prezentów obcym ludziom. Jeśli auto kosztuje 40 proc. mniej niż inne egzemplarze z tego rocznika, to niemal na pewno jest to oszustwo - zapewnia Łukasz Bielkiewicz. Nie należy też poddawać się wywołanej przez oszustów presji ani tym bardziej płacić za pojazd przed jego oględzinami.
W wypadku fałszywych ogłoszeń samochodowych w błąd może wprowadzić też weryfikacja nadawanego przez producenta numeru VIN (Vehicle Identification Number). Działa jak PESEL i pozwala zweryfikować historię pojazdu - rzeczywisty przebieg, wypadki czy liczbę właścicieli. - Oszuści często kopiują dane z prawdziwych, legalnych ogłoszeń - ostrzega Bielkiewicz.
Ponad 80 postępowań. Straty przekraczają 2 mln zł
O procederze informuje Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości (CBZC) a postępowanie nadzoruje prokuratura w Krakowie. - Działania przestępców dotyczą całej Polski - ostrzega rzecznik CBZC komisarz Marcin Zagórski. Zwraca uwagę, że łupem oszustów padają osoby, które nie sprawdzają znalezionych w internecie informacji. Ostrzega, że przestępcy stosują działania socjotechniczne, m.in. wywierają nacisk na kupujących.
W Polsce toczy się ponad 80 postępowań o fałszywe ogłoszenia, a straty przekraczają 2 mln zł. Rozmówca Interii poinformował, że doszło już do zatrzymań. - Ogłoszenia mogą się jednak dalej pojawiać. Apelujemy, żeby nie przekazywać zaliczek bez wcześniejszego zobaczenia samochodu - podkreśla rzecznik CBZC. Zachęca też, aby przed zakupem auta dobrze przeanalizować ogłoszenie i korzystać wyłącznie ze sprawdzonych firm sprowadzających samochody.














