Kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek chce wycofania Polski z unijnego systemu ETS. Jak przekonuje podczas kampanii wyborczej jest to recepta na "obniżenie rachunków za ciepło i prąd, nawet o połowę".
Czarnek postuluje również zmiany w rachunkach za prąd - miałyby one pokazywać składową opłat, w tym koszty związane z Europejskim Systemem Handlu Emisjami. "Pokażcie składową tych rachunków i pokażcie, ile wynosi w tym rachunku za prąd dla zwykłego Polaka koszt absurdalnej, lewicowej polityki klimatycznej Unii Europejskiej, czyli ile wynoszą opłaty dotyczące ETS-u. Tego wymaga uczciwość" - mówił na konferencji prasowej w Warszawie.
Kandydat na premiera o ETS. "Będziemy popadać w ubóstwo"
Również podczas konferencji "Czas na niższe rachunki - konsultacje ustawy wyprowadzającej Polskę z systemu ETS" Przemysław Czarnek skrytykował unijną politykę klimatyczną oraz system handlu emisjami ETS. Polityk przekonywał, że wysokie ceny energii uderzają w europejski przemysł i prowadzą do stopniowej deindustrializacji Europy.
Czarnek relacjonował, że w ostatnich dniach rozmawiał m.in. z ambasadorami państw G7, przedsiębiorcami oraz właścicielem zakładu działającego na pograniczu województw lubelskiego i mazowieckiego. - Prowadzi przedsiębiorstwo bardzo energochłonne i składnikiem końcowej ceny produktu, który wytwarza, jest w 35 proc. energia. I to się zwiększa, radykalnie się zwiększa - mówił. - Jeśli nie znajdziemy rozwiązania dla tej sytuacji, będziemy popadać w ubóstwo - dodał.
Polityk ocenił, że Europa ogranicza emisję CO2 kosztem własnej konkurencyjności gospodarczej. - W ciągu ostatnich 10 lat Europa zmniejszyła emisję CO2 o 30 proc. Sukces, prawda? Tylko w tym samym czasie świat zwiększył emisję CO2 o ponad 60 proc. Można powiedzieć, to my w takim razie, Europejczycy, jesteśmy znakomici i walczymy o świat. Tylko w tym samym czasie, kiedy Europa zmniejszyła emisję CO2 o 30 proc., zmniejszyła też swój udział w światowym przemyśle o te same 30 proc. - tłumaczył.
Jego zdaniem firmy przenoszą działalność poza Europę, ponieważ ceny energii są znacznie wyższe niż w Chinach czy Stanach Zjednoczonych.
- Oddzielmy w końcu politykę środowiskową i walkę o to, żebyśmy żyli w czystym świecie od absurdalnej, ideologicznej polityki klimatycznej Unii Europejskiej - stwierdził.
Zobacz również:
Bezrobocie i pogarszająca się sytuacja materialna. Czarnek straszy konsekwencjami przyjęcie ETS2
Czarnek przekonywał również, że dalsze zaostrzanie polityki klimatycznej może doprowadzić do wzrostu bezrobocia i pogorszenia sytuacji materialnej Europejczyków. Jak mówił, skutkiem deindustrializacji są upadki przedsiębiorstw, utrata miejsc pracy i rosnące ubóstwo.
- Dziś walczymy o to, żeby nasze dzieci, nasze wnuki nie żyły w skrajnym ubóstwie, bo jeśli nie zatrzymamy tego procesu deindustrializacji Europy, a nie zatrzymamy, jeżeli nie zadbamy o tani prąd, taki jak w Chinach czy w Stanach Zjednoczonych, to nasze dzieci, nasze wnuki będą żyły w skrajnym ubóstwie, bo do tego prowadzi deindustrializacja - mówił.
Polityk ostro skrytykował także planowane rozszerzenie opłat w ramach ETS2. Jego zdaniem nowe regulacje przełożą się na wyższe koszty ogrzewania i paliw dla gospodarstw domowych. - Jeśli nie powstrzymamy ETS1, jeśli z niego natychmiast nie wyjdziemy i nie zaproponujemy tego wyjścia innym państwom w Europie, to wejdzie ETS2, który wtedy spowoduje jeszcze większą rzecz, jeszcze większe ubóstwo - kontynuował, dodając, że nowy podatek klimatyczny spowoduje zwiększenie ceny tony węgla z 1500 zł do 3000 zł, co uderzy szczególnie w "emerytów i mieszkańców wsi".
Czarnek tłumaczył, że każdy użytkownik samochodu będzie płacił "o 1,40 zł czy nawet o 1,70 zł w niektórych szacunkach za litr więcej". - ETS to jest szaleństwo - podsumował polityk.











