Z analizy Robina Brooksa i Bena Harrisa opublikowanej na stronach tego amerykańskiego instytutu badawczego wynika, że gdyby blokada cieśniny się utrzymała do końca miesiąca, można oczekiwać spadku podaży ropy na światowych rynkach o dodatkowe 10 proc. pomiędzy początkiem agresji USA i Izraela na Iran (28 lutego) a końcem czerwca.
Gdyby rynki oczekiwały spadku światowej podaży ropy o 10 proc., jej ceny mogłyby wzrosnąć do 120 dolarów za baryłkę. Po ogłoszeniu porozumienia USA z Iranem, które ma być podpisane w piątek w Genewie ceny ropy Brent na giełdach spadły do nieco powyżej 80 dolarów za baryłkę we wtorek.
Równocześnie porozumienie - jeśli zostanie zawarte, a cieśnina Ormuz otwarta - następuje w momencie, kiedy zapasy ropy się wyczerpują. Rezerwy strategiczne stanowiły do tej pory bufor dla wzrostu cen ropy. Gdyby do niego nie doszło, w związku z wyczerpaniem rezerw cena mogłaby podskoczyć do prawie 150 dolarów za baryłkę w połowie lipca i dalej iść w górę.
Dlaczego ropa pomimo wojny była tania?
Naukowcy twierdzą, że z kilku powodów konflikt w Iranie nie doprowadził do wzrostu cen ropy do katastrofalnych dla gospodarki poziomów. Ceny pozostawały poniżej maksimów z 2022 roku po napaści Rosji na Ukrainę, choć przecież przez zamkniętą cieśninę przepływa 20 proc. globalnej podaży surowca, czyli ok. 20 mln baryłek dziennie. Teoretycznie szok powinien być większy.
"Taki szok (...) jest wystarczający, aby ceny energii wzrosły do poziomów odpowiadających globalnej recesji" - stwierdzili Robin Brooks i Ben Harris.
Szok jednak był mniejszy. Dlaczego? Na to, że wzrosty cen nie były silniejsze, wpłynęły trzy czynniki. Cieśninę Ormuz dało się w pewnym stopniu ominąć, transportując ropę rurociągami przez pustynie Arabii Saudyjskiej. Wzrost cen hamowały spore globalne zapasy, które gromadzone są po to, żeby przeciwdziałać zmienności podaży. Trzecim czynnikiem było powszechne przekonanie rynków, że impas w cieśninie Ormuz zostanie szybko rozwiązany.
Transport przez rurociągi Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) pozwalał na częściowe "obejście" cieśniny Ormuz. Saudyjski rurociąg Wschód-Zachód do portu Janbu nad Morzem Czerwonym ma maksymalną przepustowość 7 mb/d, a rurociąg ZEA do portu Fudżajra w Zatoce Omańskiej - do 1,8 mb/d. Ropa płynęła już nimi przed wojną, ale wykorzystanie ich w pełni dało możliwość "obejścia" cieśniny przez ok. 5,7 mb/d. Dodatkowo przed wybuchem wojny na globalnych rynkach była nadwyżka ropy, co spowodowało wzrost zapasów do najwyższych poziomów od pięciu lat.
Do tego doszło jeszcze uwolnienie ponad 400 mln baryłek z rządowych zapasów, głównie ze Strategicznych Rezerw Ropy Naftowej (SPR) USA, co dało ok. 2,5 mb/d w ciągu czterech miesięcy. To stanowiło najważniejszy bufor dla wzrostu cen. Ale te rezerwy zaczęły wysychać i - według naukowców - powinny się skończyć 9 lipca.
Co było powodem zmienności cen ropy?
Wpływ na słabszy wzrost cen miała też podaż z "pływających magazynów" oraz zwolnienia z sankcji. W transporcie na morzu w chwili wybuchu wojny znajdowało się dość dużo ropy. Po tym jak USA nałożyły sankcje na Łukoil i Rosnieft w październiku 2025 roku, Rosja gromadziła ropę na tankowcach na morzu (flota cieni), a przed wybuchem wojny pływało na nich ok. 90 mln baryłek. Po 28 lutego USA zwolniły je z sankcji, co umożliwiło zakup tej ropy przez odbiorców z Azji. Iran miał podobny "pływający magazyn" liczący ok. 60 mln baryłek.
Ropa prześlizgiwała się również przez zamkniętą cieśninę. Bezpośrednio po wybuchu wojny było to ok. 2,5 mb/d, po czym wolumen spadł do 1,5 mb/d od 13 kwietnia, kiedy USA wprowadziły swoją blokadę.
Wszystkie te wyliczenia pokazują, że większe wykorzystanie rurociągów, zużycie przedwojennej nadwyżki podaży, uwolnienie rezerw i "pływające magazyny" dodawały do podaży tyle ropy, że na rynku brakowało ok. 7,1 mb/d, czyli ok. 16 proc. światowego handlu ropą, gdyż w dziennym obrocie rynkowym jest ok. 45 mln baryłek z ok. 100 mb/d całkowitej światowej produkcji.
Zmienność cen ropy wynikała z szacunków rynków co do tego, jak duże pozostały jeszcze zapasy oraz oczekiwań dotyczących czasu trwania konfliktu. Sygnały mające świadczyć o tym, że cieśnina pozostanie zamknięta dłużej powodowały wzrost ceny, podczas gdy sugerujące szybkie zakończenie wojny - jak obecna zapowiedź porozumienia - prowadziły do jej spadku. Im dłużej cieśnina była zamknięta, tym bardziej kurczyły się zapasy. Ale nawet porozumienie i otwarcie cieśniny nie zapewni wyrównania globalnej podaży.
"(…) niedobór podaży (…) może utrzymywać się przez wiele miesięcy, niezależnie od rozwoju sytuacji w najbliższej przyszłości" - napisali naukowcy.
Jacek Ramotowski















