Zgodnie z danymi Ministerstwa Obrony Czech krajowe wydatki na obronność w 2025 roku wyniosły 2,01 proc. PKB. Zdaniem NATO było to 1,85 proc. PKB, a w tym roku będzie 1,78 proc. To oznacza, że Czechy nie wypełniają swoich zobowiązań sojuszniczych.
Mark Rutte wytknął Czechom, że za mało wydają na obronność
Szef NATO Mark Rutte wytknął ten fakt premierowi Andrejowi Babišowi podczas swojej kwietniowej wizyty w Czechach. "Zwiększenie wydatków na obronę jest niezbędne, abyśmy mieli siłę i zasoby do ochrony naszych obywateli. Decyzje budżetowe nie są łatwe, ale bezpieczeństwo jest podstawą dobrobytu" - mówił Rutte.
Kwestia zwiększenia wydatków na obronność przez Czechy prawdopodobnie będzie omawiana podczas szczytu NATO w Ankarze, do którego dojdzie na początku lipcu. Teraz z kolei jest przedmiotem krajowej awantury. Część opozycji uważa, że Czechy powinny wydawać na zbrojenia 3,5 proc. PKB lub nawet 5 proc.
Apele te mają być "motywowane chęcią dorównania Polsce" - wskazują "Lidové noviny". Zdaniem dziennika są to "postulaty graniczące z ekonomiczną utopią".
"Porównanie się z północnym sąsiadem jest co prawda retorycznie atrakcyjne, ale ekonomicznie bezpodstawne" - stwierdza dziennik, przypominając, że nasz kraj znalazł się wśród 20. największych gospodarek świata, wyprzedzając Szwajcarię. Dlatego - w opinii gazety - Polska może pozwolić sobie na to, by przeznaczyć na obronność 4,7 proc. PKB.
"Ponieważ finansuje je (wydatki na obronność - przyp. red.) z pozycji siły i ogromnego wzrostu gospodarczego" - stwierdzają "Lidové noviny". "Natomiast Czechy stoją w miejscu. Skarb państwa to pusta spiżarnia, którą rząd z trudem próbuje uzupełnić. Jeśli opozycja mówi o naśladowaniu polskiej drogi, to albo wprowadza opinię publiczną w błąd, albo straciła kontakt z rzeczywistością" - konkluduje gazeta.
Opozycja w Czechach chce iść "polską drogą". "Przepis na narodową katastrofę"
Dziennik wskazuje, że osiągnięcie 3,5 proc. przekłada się na kwotę wynoszącą od 120 do 130 mld koron rocznie (około 20,9 - 22 mld zł), których "nie ma w systemie". Gazeta uważa także, że głównym celem "presji na procenty" jest dobre wypadnięcie na tle innych państw w statystykach, które Donald Trump przegląda w Gabinecie Owalnym przy porannej kawie.
Dziennik uważa, że koszty zwiększenia wydatków na obronność poniosłoby czeskie społeczeństwo, a opozycja nie bierze tego pod uwagę. Wieszczy, że mieszkańcy niewielkich miast i miasteczek nie byliby w stanie opłacić czynszów i straciliby dostęp do lekarzy, ale w hangarach mieliby najnowocześniejsze czołgi.
"Ślepe naśladowanie polskiego modelu bez polskiej wydajności gospodarczej to przepis na narodową katastrofę" - stwierdza na koniec dziennik.










