Ataki w Bab el-Mandab - Bramie Łez - między Afryką a Półwyspem Arabskim zmusiły największych światowych przewoźników oceanicznych do niemal całkowitego porzucenia trasy przez Kanał Sueski. Statki albo wybierają 14-dniową okrężną trasę wokół Przylądka Dobrej Nadziei, albo rozładowują ładunki w porcie w Zatoce Perskiej.
Ze statku na ciężarówkę. Zdesperowani spedytorzy korzystają z autostrad
Statki towarowe, które zwykle cumowały w zachodnich portach Arabii Saudyjskiej, teraz kotwiczą w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Zmusza to importerów do transportowania towarów na ostatnich 1500 kilometrach drogą lądową. Według najnowszych danych Banku Światowego, od początku kryzysu czas regionalnego transportu morskiego podwoił się, zmuszając zdesperowanych spedytorów do korzystania z autostrad.
To zaburzenie doprowadziło do powstania improwizowanego "mostu lądowego" rozciągającego się od Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Omanu przez Półwysep Arabski do wybrzeża Morza Czerwonego. Za tranzyt firmy płacą wygórowane stawki. Przewóz jednego kontenera drogą lądową z portu Dżabal Ali w Dubaju do Dżuddy kosztuje obecnie ponad 3500 dolarów. Przed konfliktem, drogą morską, kosztował kilkaset dolarów.
Analitycy zapewniają, że zastąpienie kontenerowca flotą ciężarówek jest matematycznie niemożliwe. Zwracają uwagę, że standardowy zestaw ciężarowy z naczepą może przewieźć dwa kontenery. "Region nie dysponuje odpowiednim taborem ani licencjonowanymi kierowcami" - wyjaśnia Reuters. Dlatego firmy muszą segregować transportowane towary. Te, które mogą poczekać, trafiają do składowisk, których ceny wzrosły co najmniej o połowę - informuje agencja.
Droższy fracht. Spedytorzy stawiają na aukcje
Podobnie podrożały stawki za fracht w Zatoce Perskiej. W ciągu pierwszych 100 dni kryzysu koszt transportu standardowego 40-stopowego kontenera z Azji do Zatoki Perskiej podrożał o prawie 300 proc. - informuje Sea Trade Maritime News. Ci, którzy chcą szybciej przetransportować swoje towary, muszą płacić. Opłaty za Kanał Sueski wzrosły o 15 proc., za Kanał Panamski, od początku konfliktu, wzrosły dziesięciokrotnie.
Jego administracja organizuje licytacje, w których na sprzedaż wystawia możliwość szybszego pokonania przesmyku. Wolne miejsca są wieszane na platformie internetowej, a licytacja odbywa się online. Zapewnia, że wiele firm, którym zależy na czasie, płaci nawet cztery miliony dolarów za przepłynięcie statku - informuje radio France Info. "Statek, którego armator zaoferował najwyższą kwotę, otrzymuje prawo wejścia do najbliższego konwoju i przepływa kanał bez kolejki" - wyjaśnia portal Xcent, który prowadzi aukcje slotów tranzytowych.
Konsekwencje wydłużenia i przesunięcia łańcuchów dostaw zaczynają się materializować na półkach sklepowych i w przedsiębiorstwach. Najbardziej odczuwane są w krajach na Półwyspie Arabskim. Koszty transportu są wliczane w cenę detaliczną towarów i stają się jej coraz większą częścią. Nie tylko dobra konsumpcyjne ale też gospodarka Zatoki Perskiej jest silnie uzależniona od importu. Sprowadzana jest żywność, materiały budowlany, maszyny i części zamienne, których zaczyna brakować.
Analitycy twierdzą, że globalne sieci logistyczne dostosują się do nowej rzeczywistości. Ich zdaniem po chwilowym szoku nowe szlaki i transport drogą lądową towarów staną się normalnością - zapewniają eksperci portalu The Economy.












