Reklama

Czy plastik musi szkodzić planecie? Obalamy pięć mitów o tworzywach sztucznych

W latach 50. wybuchła plastikowa rewolucja – ludzkość zachwyciła się tym materiałem. Tymczasem dziś uznawany jest za wroga numer jeden. Jak zwykle prawda leży gdzieś pośrodku. Rzeczywiście mamy problem z odpadami z tworzyw sztucznych, które powinny wracać do obiegu, a nie zaśmiecać środowisko, ale trudno wyobrazić sobie rozwój naszej cywilizacji bez plastiku. Czy jesteśmy jeszcze w stanie przekuć naszą porażkę w sukces i zrobić pożytek z popularnych tworzyw?

Plastik zmienił świat. Dobra luksusowe stały się dostępne dla wszystkich dzięki wykorzystaniu plastiku. Co do tego nikt chyba nie ma wątpliwości. Przed jego erą korzystaliśmy przede wszystkim z surowców tradycyjnych, wykorzystywanych przez ludzkość od tysięcy lat, takich jak stal, szkło i papier. Pierwsze komercyjnie wytwarzane tworzywo sztuczne powstało dopiero 100 lat temu. Łatwo sobie wyobrazić, jakim przełomem było to odkrycie. Tani, lekki, wytrzymały materiał, który można w łatwy sposób formować, zrobił karierę niemal w każdej branży: od samochodowej, transportowej, przez budowlaną i medyczną , aż po tekstylną, spożywczą i wiele innych. 

Reklama

Plastik stał się katalizatorem rozwoju ludzkości. I nic nie wskazuje na to, byśmy mieli z niego rezygnować - pomimo wprowadzanych ograniczeń, produkcja i zużycie tworzyw sztucznych stale rośnie właśnie także dlatego, że jego wykorzystanie oszczędza zasoby, których potrzebowalibyśmy czterokrotnie więcej zastępując go, a około 15 proc. produktów nie powstałoby bez niego w ogóle. Warto więc na problem spojrzeć z innej strony i zamiast walczyć z wiatrakami, spróbować wykorzystać ten niezwykły materiał w sposób bardziej odpowiedzialny i zrównoważony.

Mit pierwszy: pakowanie żywności w plastik jest nieekologiczne

Jak podaje Polski Związek Przetwórców Tworzyw Sztucznych w raporcie "Wpływ tworzyw sztucznych na środowisko" 16 proc. produkowanej żywności konsumenci w Unii Europejskiej marnują. Zdaniem WHO w krajach słabiej rozwiniętych straty sięgają nawet 50 proc. Tam masowym problemem jest także spożywanie zepsutej żywności - każdego roku z powodu zatrucia pokarmowego umiera 351 tys. osób.

Dzięki opakowaniom z tworzyw sztucznych ten problem dałoby się zminimalizować , a straty żywności  ograniczyć  nawet do 3 proc. W dodatku, jak autorzy raportu powtarzają za Denkstatt, firmą, która zajmuje się szacowaniem ukrytych kosztów niezrównoważonego wykorzystania zasobów naturalnych, produkcja opakowania dla żywności o wadze 1 kg powoduje emisję 70 g CO2, tymczasem produkcja żywności o tej samej wadze  aż 350 g CO2, więc likwidacja opakowania nie byłaby  dobrym rozwiązaniem problemów środowiskowych w sytuacji zagrożenia powiększenia strat żywności.

Mit drugi: plastik bardziej obciąża środowisko niż szkło czy papier

Rzeczywiście plastik rozkłada się  dłużej niż papier i mniej efektywnie poddaje się recyklingowi niż szkło. Rzadko jednak wspomina się o tym, że szkło wymaga znacznie wyższej temperatury do przetwarzania, co wiąże się z wyższą emisją CO2 niż ma to miejsce w przypadku plastiku. W dodatku ma większą wagę, co powoduje większe zużycie paliwa podczas transportu żywności w szklanych opakowaniach.

Natomiast papier już w samej fazie produkcji znacznie bardziej obciąża środowisko, niż plastik w całym cyklu życia. Produkcja papieru wiąże się z wycinką lasów, w dodatku zużywa znacznie więcej wody i energii. Warto również wiedzieć, że biorąc kawę w kubku papierowym, tylko z pozoru nie szkodzimy środowisku. W rzeczywistości taki papier powleczony jest warstwą polietylenu zapewniającą materiałowi wodoodporność lub jego dwie warstwy są spojone żywicą polimerową. Problem w tym, że tego odpadu nie da się poddać recyklingowi z innymi odpadami z papieru i wymaga on specjalistycznych urządzeń w recyklingu, często niedostępnych.

Mit trzeci: zaśmiecania oceanów plastikiem nie da się już zahamować

Jak dowiedli niemieccy naukowcy z Centrum Helmholtza ds. Badań Środowiskowych (UFZ) w Lipsku, 90 proc. plastiku w morzach i oceanach z systemów rzecznych pochodzi tylko z dziesięciu rzek: ośmiu w Azji i dwóch w Afryce. Zanieczyszczenie oceanów jest więc efektem złego gospodarowania odpadami (lub jego braku) przez poszczególne kraje. Zatem wyzwaniem współczesnego świata jest wpłynięcie na rządy krajów rozwijających się lub wprost ich wsparcie w drodze do lepszego gospodarowania odpadami.

Mikroplastik, czyli drobinki plastiku szkodliwe dla wodnego ekosystemu dostające się do mórz i oceanów pochodzą głównie z tekstyliów syntetycznych (35 proc.), opon samochodowych (28 proc.) i kurzu miejskiego (24 proc.) - wynika z danych zebranych przez International Union for Conservation of Nature. Natomiast granulki pochodzące z przemysłu tworzyw sztucznych to zaledwie mniej niż 1 proc. Wobec tego, aby ograniczyć przenikanie mikrodrobin powinniśmy skierować wysiłki w odpowiednią stronę.

Mit czwarty: segregowanie plastiku nie ma sensu

My, jako mieszkańcy Unii Europejskiej, zrobiliśmy już bardzo dużo na rzecz lepszego wykorzystania plastiku. I już planujemy kolejne kroki. Unijna "Strategia dla tworzyw sztucznych w kontekście gospodarki o obiegu zamkniętym" wymaga, by do 2030 roku wszystkie  opakowania z tworzyw sztucznych  były przydatne  się do recyklingu. Koncepcja projektowania dla recyklingu zakłada usunięcie z procesu produkcji wszelkich materiałów niebezpiecznych i nie nadających się do recyklingu. Dąży się również do stosowania jednorodnych, łatwych do odzyskania materiałów w celu ułatwienia recyklingu odpadów i ograniczenia ilości odpadów nieprzydatnych do tego procesu.

Obecnie w krajach należących do UE w procesie recyklingu odzyskuje się 62 proc. butelek PET. W wielu krajach europejskich obowiązuje kaucja za butelki PET, dzięki temu wzrost odzysku sięga średnio ponad 90 proc., a w Niemczech nawet 98 proc. W połowie przyszłego roku system kaucyjny za butelki PET zostanie uruchomiony również w naszym kraju.

Mit piąty: spalanie plastiku szkodzi środowisku

Co z plastikowymi odpadami, które nie nadają się do recyklingu? Dziś plastik palony w specjalnych spalarniach nie stanowi zagrożenia dla naszego zdrowia bądź środowiska. W Szwecji odpady wykorzystuje się do produkcji energii, a żużel po zutylizowanych w spalarniach śmieciach używany jest do budowy dróg. Nowoczesne zakłady nie emitują do atmosfery szkodliwych substancji. Dioksyny, ulatniające się ze spalanych tworzyw sztucznych, wiązane są w filtrach z technologią aktywnego węgla. Udało się wyeliminować również nieprzyjemny zapach, dzięki czemu w Szwecji zakłady spalania odpadów mieszczą się nawet w centrach miast, co umożliwia obniżenie kosztu wywozu śmieci. W Polsce niestety wciąż trudno przełamać opór społeczny przed spalarniami. Obecnie mamy w kraju tylko dziewięć takich zakładów, a wysokokaloryczne odpady, z których moglibyśmy produkować energię, wywożone są za granicę. Przecież tworzywa sztuczne mają wyższą kaloryczność niż węgiel!

Partnerem publikacji jest Polski Związek Przetwórców Tworzyw Sztucznych

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »