URE, którym od niedawna kieruje Renata Mroczek, ma pełne ręce roboty. "Obecnie trwa proces zatwierdzania taryf na ostatni kwartał tego roku" - mówi prezes w rozmowie z "Rzeczpospolitą". Jak dodaje, "jeśli zapowiedzi się potwierdzą, nowe taryfy nie będą miały znaczenia dla finalnych cen płaconych przez odbiorców końcowych", bo te mają być zamrożone do 2025 roku na dotychczasowym poziomie. Natomiast nowe taryfy pozwolą na oszacowanie wysokości rekompensat dla sprzedawców za dalsze mrożenie cen energii.
Obecnie obowiązująca taryfa na energię dla gospodarstw domowych wynosi średnio około 623 zł/MWh - ale ceny dla odbiorców są zamrożone do końca września na poziome 500 zł/MWh. To dlatego sprzedawcy energii otrzymują od państwa rekompensaty pokrywające różnicę między ceną rynkową a zamrożoną stawką dla gospodarstw.
Przedsiębiorstwa energetyczne składają teraz wnioski taryfowe na IV kwartał. Prezes URE nie chciała jednak odpowiedzieć na pytanie, czy taryfy spadną względem obecnej stawki ok. 623 zł za MWh i rekompensaty z budżetu państwa będą w związku z tym mniejsze.
Co dalej z taryfami na prąd? Prezes URE tłumaczy zawiłości
Czy taryfy mogą spaść do poziomu ok. 500 zł za MWh, skoro przedsiębiorstwa energetyczne wskazują obecnie, że ceny energii na Towarowej Giełdzie Energii z dostawą na przyszły rok wynoszą obecnie 415-420 zł/MWh (a więc poniżej "mrożonego" poziomu)? Na tak postawione pytanie Renata Mroczek odpowiada, że "to wszystko zależy od tego, jakie wnioski taryfowe złożą przedsiębiorstwa".
"Podkreślam raz jeszcze, że to nie prezes Urzędu Regulacji Energetyki określa ten poziom" - mówi.
Jak dodaje, URE widzi "potencjał dla obniżenia cen wynikających z aktualnych taryf".
"Natomiast nie jesteśmy w stanie dzisiaj jednoznacznie powiedzieć, do jakiego pułapu. Wszystko zależy od tego, jakie kontrakty na energię - w jakim układzie - mają przedsiębiorstwa" - tłumaczy. "Proces zakupowy energii na kolejny rok nadal trwa, więc mówienie dzisiaj, do jakiego poziomu mogłyby spaść ceny, to z mojego punktu widzenia zgadywanie" - uważa prezes URE.
Co z opłatą OZE na naszych rachunkach? "Raczej nie spadnie"
Pytana o to, czy w przyszłym roku opłata OZE na rachunku może wzrosnąć (przypomnijmy, opłata ta jest obowiązkowym dodatkiem do naszego rachunki i wspiera rozwój energetyki odnawialnej w Polsce poprzez dopłaty dla producentów), Renata Mroczek mówi: "Nie chcę prorokować".
"Można jednak zakładać, że przy rosnącym udziale OZE w miksie energetycznym opłata OZE raczej nie spadnie" - dodaje.
Taryfy na prąd spadną, ale rachunki Polaków już nie?
Dopytywana, czy rachunki Polaków za prąd będą niższe (w świetle tego, że na rachunek nie składają się tylko ceny energii), stwierdza: "Stoi to pod bardzo dużym znakiem zapytania".
Pod znakiem zapytania stoi też wysokość taryfy dystrybucyjnej (na rachunkach widnieje również opłata dystrybucyjna za dostarczanie energii). "Faktem jest jednak, że opłata dystrybucyjna stanowi z roku na rok coraz większą pozycję w naszym rachunku za prąd" - przyznaje prezes URE.

Według Renaty Mroczek, jest "prawdopodobne", że koszt samej energii spadnie, ale koszty jej dystrybucji wzrosną - i ostatecznie rachunek za prąd nie będzie wcale niższy.
"(...) absolutnie nie wykluczam, że może dojść do takiej sytuacji. To jest możliwe, bo już dzisiaj szacujemy, że ok. 10 proc. tej ceny, którą płacimy w ramach opłaty dystrybucyjnej, to są koszty przeniesione przez dystrybutora za inne usługi niż tylko samo dostarczenie prądu. Wśród różnych innych opłat, które składają się na taryfę dystrybucyjną, są opłaty: mocowa, kogeneracyjna, jakościowa czy OZE" - wskazuje, przypominając, że duże inwestycje w sieci elektroenergetyczne i budowanie ich elastyczności to "proces bardzo kosztowny".
Co z cenami ciepła? Prezes URE: Wzrosty cen po odmrożeniu rzędu kilku lub kilkunastu procent
Pytana o taryfy na ciepło (z końcem czerwca ustał rządowy program dopłat do cen ciepła), prezes URE mówi, że Urząd "w wielu obszarach" obserwuje obniżki cen ciepła w stosunku do uprzednio zatwierdzonych taryf.
"Spora część mieszkańców po zakończeniu "mrożenia" odczuje podwyżki. Niemniej taryfy spadają względem 2022 i 2023 r." - dodaje, wskazując, że odczuwalne przez odbiorców wzrosty cen po odmrożeniu mogą wynieść "kilkanaście lub kilka procent w zależności od regionu, paliwa i technologii".















