Spis treści:
- Dane z polskiego przemysłu mogą uśpić czujność menedżerów
- Polskie firmy wciąż nie są gotowe na "nowy świat" i "nowe czasy"
- Wiosenny wystrzał produkcji - co dalej z polskim przemysłem
"W podmiotach o liczbie pracujących 10 osób i więcej produkcja sprzedana przemysłu w 2025 r. była o 3 proc. wyższa niż przed rokiem (kiedy notowano nieznaczny wzrost o 0,3 proc.)" - poinformował we wtorek Główny Urząd Statystyczny w analizie "Nakłady i wyniki przemysłu w 2025 roku".
Dane z polskiego przemysłu mogą uśpić czujność menedżerów
Wzrost produkcji sprzedanej wystąpił w 23 (spośród 34) działach przemysłu (ich udział stanowił ponad 73 proc. wartości produkcji przemysłowej ogółem) - wynika z danych GUS, które mogą świadczyć o ubiegłorocznej stabilizacji w polskim przemyśle, w trudnym otoczeniu regionalnym (pośród gospodarek notujących spadek aktywności w przemyśle).
Co ważne, wzrost zanotowano w szerokiej i istotnej dla gospodarki sekcji "przetwórstwo przemysłowe"(wzrost o 3,4 proc. wobec nieznacznego wzrostu o 0,2 proc. przed rokiem).
Wzrost produkcji sprzedanej w 2025 r., w porównaniu z analogicznym okresem ub. roku, obserwowano w większości głównych grupowań przemysłowych, z wyjątkiem dóbr związanych z energią, gdzie wystąpił spadek o 6,4 proc. - konkluduje GUS. Zwiększyła się produkcja dóbr inwestycyjnych (o 7,8 proc.), dóbr konsumpcyjnych nietrwałych (o 4,3 proc.), dóbr zaopatrzeniowych (o 1,8 proc.) oraz nieznacznie dóbr konsumpcyjnych trwałych (o 0,2 proc.).
Wykres. Produkcja sprzedana przemysłu w cenach stałych według sekcji (rok poprzedni=100; źródło GUS)

GUS dodaje, że w ubiegłym roku rosła także wydajność pracy.
"Wydajność pracy w przemyśle mierzona produkcją sprzedaną na jednego zatrudnionego była w 2025 r. o 3,5 proc. wyższa niż przed rokiem (kiedy notowano wzrost zaledwie o 1,5 proc.)" - informuje Główny Urząd Statystyczny.
Polskie firmy wciąż nie są gotowe na "nowy świat" i "nowe czasy"
- Firmy wciąż nie są gotowe na nowe czasy i nowe wyzwania - studzi entuzjazm w rozmowie z Interią Rafał Benecki, główny ekonomista ING BSK. - Jesteśmy świadkami intensywnych zmian w światowej gospodarce - choćby presji ze strony Chin - Rafał Benecki tłumaczy, że modele rozwoju oparte na taniej pracy chyba już bezpowrotnie odchodzą do lamusa, a sporo polskich firm kurczowo się ich trzyma, starając się np. zastąpić polskich pracowników siłą roboczą z tańszych krajów, nawet z Ameryki Południowej czy Azji.
- Polskie firmy nie nadążają z automatyzacją czy robotyzacją procesów; ich menadżerowie liczą na utrwalenie modelu wzrostu opartego na niskich kosztach pracy, gdy tymczasem na naszych oczach kształtuje się nowy gospodarczy świat - mówi ekonomista ING BSK.
ING Bank Śląski w swoim niedawnym raporcie (z pogłębionych badań wśród kilkudziesięciu liderów biznesu) wskazał, że choć dziś uwagę firm absorbuje szok naftowy i niepewność geopolityczna, to na potencjał ich rozwoju niekorzystnie wpływają dwa długofalowe czynniki strukturalne: pogarszająca się demografia i - jak to określili ekonomiści banku: "rosnąca presja konkurencji globalnej, głównie w przemyśle i przed wszystkim z Chin".
Eksperci ING dodają, że cieszy reakcja firm na trendy demograficzne i ograniczoną podaż pracy (zatrudnianie pracowników z zagranicy), jednak polskie firmy wydają się - zacytujmy: "nadmiernie kreatywne w utrzymaniu statusu quo, jakim jest model wzrostu oparty na taniej pracy".
- Polskie firmy wciąż zaniedbują rewolucję technologiczną, automatyzację i robotyzację - tłumaczy w rozmowie z Interią Rafał Benecki. Z badania ING jasno wynika, że polscy przedsiębiorcy wykazują "nadmierną ostrożność w decyzjach inwestycyjnych, mają dystans do finansowania zewnętrznego, robotyzacja spowolniła a adaptacja AI idzie najwolniej w UE".
Rafał Benecki zwraca uwagę, że polskim firmom dodatkowo przychodzi działać w niepewnym otoczeniu gospodarczym. - Kraje regionu mają duże problemy gospodarcze, a w miarę stabilne wynik polskiego przemysły są owocem zróżnicowania i dywersyfikacji produkcji w skali kraju - tłumaczy.
Co ze wspomnianą chińską konkurencją? Eksperci ING odpowiadają: "Chińska konkurencja zaskoczyła polskie firmy tempem wpływu na rynki, zasięgiem i jakością. Azjatyckie podmioty konkurują już produktem gotowym i w niektórych sektorach ich udział w rynku unijnym jest bardzo wysoki (AGD - ponad 50 proc.)".
Wiosenny wystrzał produkcji - co dalej z polskim przemysłem
Przypomnijmy - marzec okazał się pozytywną niespodzianką jeśli chodzi o tempo wzrostu produkcji sprzedanej przemysłu, gdzie było ono dwukrotnie wyższe od oczekiwań.
Produkcja przemysłowa wzrosła w marcu o 9,4 proc. r/r wobec wzrostu o 1,3 proc. r/r w lutym i konsensusu rynkowego zakładającego marcowy wzrost o 4,2 proc. r/r.
"W przypadku przemysłu pozytywnie na wyniki podziałała po pierwsze większa liczba dni roboczych w marcu, a po drugie - zbliżające się święta Wielkanocne (w tym roku wypadały one na początku kwietnia), generujące zwiększony popyt w gospodarce" - wyjaśnili w komentarzu eksperci Banku Pocztowego.
Zdaniem analityków, dane - zarówno z rynku pracy, jak i z gospodarki realnej - nie będą miały wpływu na kolejną decyzję RPP w sprawie stóp procentowych. Dla Rady najważniejszy jest teraz poziom inflacji dlatego wyniki z gospodarki nie skłonią RPP do kolejnej obniżki stop. Nie ma na to aktualnie przestrzeni.














