Statystyki pokazują jasno - banki wciąż "mieszają w tym samym kotle". Przed silnym spadkiem liczby kredytobiorców ratuje je głównie popyt ze strony przybyszów z zagranicy. Rośnie także apetyt na kredyty, ale głównie tych, którzy je już spłacają. Dzięki temu - według danych Biura Informacji Kredytowej - w I kwartale tego roku zadłużenie gospodarstw domowych w Polsce przekroczyło psychologiczną barierę 800 mld zł. Ale liczba kredytobiorców - spadła. A im mniej kredytobiorców, tym perspektywy dla banków są gorsze.
- Mamy stabilny poziom liczby kredytobiorców, po spadkach się ustabilizował - mówił Waldemar Rogowski, profesor SGH i główny ekonomista Biura Informacji Kredytowej podczas webinarium Warszawskiego Instytutu Bankowości poświęconemu sytuacji banków.
Na koniec marca 2026 było w Polsce 14,8 mln osób spłacających co najmniej jeden kredyt udzielony przez bank lub firmę pożyczkową. Liczba kredytobiorców w porównaniu do końca grudnia 2025 roku obniżyła się o 200 tys. osób. To i tak niewiele, bo spadki byłyby znacznie głębsze, gdyby nie dopływ cudzoziemców. Dane BIK pokazują, że kredyty mieszkaniowe miało 3,6 mln Polaków, gotówkowe - 4,7 mln, najwięcej - bo 5,5 mln osób - miało limit kredytowy w rachunku, a kredyty ratalne spłacało 4,2 mln osób.
- Stabilizacja liczby kredytobiorców (…) częściowo jest spowodowana dopływem na rynek kredytowy cudzoziemców - mówił Waldemar Rogowski.
Wśród cudzoziemców największą grupą są uchodźcy z Ukrainy, a następnie emigranci z Białorusi. Biorą w Polsce głównie kredyty mieszkaniowe i gotówkowe. To już ponad 350 tys. osób. To ich potrzeby pożyczkowe plus umiarkowany dopływ na rynek finansowy ludzi młodych powoduje, że liczba kredytobiorców w Polsce jeszcze drastycznie się nie zmniejsza.
Jak obcokrajowcy zaciągają kredyty, a jak Polacy?
Wśród obcokrajowców największą grupę, bo aż 34 proc. kredytobiorców, stanowią ludzie w wieku ok. 25 lat, a kolejna ok. jedna trzecia jest w wieku zbliżonym do 35 lat. To znaczy, że kredytobiorcy zagraniczni są wyraźnie młodsi od Polaków. Mieszkają głównie w dużych miastach i tam też najczęściej biorą kredyt, żeby kupić mieszkanie.
To głównie dzięki cudzoziemcom na polski rynek kredytowy wchodzi miesięcznie ok. 50 tys. osób. Młodzi Polacy natomiast, owszem, wchodzą do świata finansów, ale nieco innymi ścieżkami. Średni wiek polskiego kredytobiorcy hipotecznego to 36 lat, czyli więcej niż obcokrajowców. Młodsi zaciągają głównie kredyty ratalne (ponad jedna trzecia nowych klientów banków w I połowie 2026 roku). Drugim instrumentem, który cieszy się zainteresowaniem wśród nowych klientów, są płatności odroczone, czyli BNPL. Korzysta z nich ponad 20 proc. wchodzących na rynek. Ale wiadomo, że BNPL jest zdominowane przez zagraniczne fintechy i polskie banki mają niewiele do powiedzenia.
- Dane pokazują, że współczesna ścieżka wejścia na rynek finansowy coraz częściej zaczyna się od zakupów na raty lub płatności odroczonych, a dopiero z czasem prowadzi do bardziej złożonych produktów kredytowych - mówił Waldemar Rogowski.
Dane BIK potwierdzają, że o ile rośnie popyt na hipoteki (choć ok. jednej trzeciej nowych kredytów zaciąganych jest tylko po to, żeby spłacić wcześniejsze zobowiązania), to w kredytach gotówkowych jest nieco inaczej. Wprawdzie wartość zadłużenia z tytułu tych kredytów na koniec I kwartału wyniosła 195,6 mld zł, co oznacza, że instytucje udzieliły ich w tym okresie na kwotę 31,6 mld zł, czyli o 12,3 proc. większą niż rok wcześniej i ustanowiły tym samym rekord, na rynku pojawiło się jedynie ok. 6,5 tys. osób, które po raz pierwszy wzięły kredyt gotówkowy. Liczba udzielonych kredytów wzrosła zaledwie o 5,7 proc.
- Rynek kredytów gotówkowych nie przyciąga nowych klientów (…) Niski napływ nowych kredytobiorców jest jednym z kluczowych zjawisk obserwowanych w tym segmencie - twierdzi Waldemar Rogowski.
Im większy kredyt, tym lepiej?
Z malejącą liczbą kredytobiorców na razie banki radzą sobie w sposób tradycyjny - starają się o zwiększenie kwoty udzielanego kredytu. Potrzebujesz 30 tys. zł (taka jest przeciętna wartość kredytu gotówkowego)? Chętnie pożyczymy ci 100 tys. albo więcej. Wartość kredytów gotówkowych powyżej 100 tys. zł. wzrosła w I kwartale najbardziej, bo o 28,6 proc., gdy kredyty na kwoty do 5 tys. zł odnotowały dynamikę zaledwie 7,7 proc. Ten trend trwa już od kilku kwartałów, ale na początku tego roku się nasilił.
Kredyty gotówkowe - podobnie jak hipoteki - bywają coraz częściej refinansowane przez kredytobiorców. Banki prześcigają się w ofertach konsolidacji wcześniejszych zobowiązań, bo to dla nich okazja do udzielenia "dodatkowej" kwoty na nowe potrzeby konsumpcyjne. To powoduje, że kredyt konsolidacyjny zaciągany jest na wartość znacznie wyższą niż pojedyncze, standardowe kredyty gotówkowe.
Wzrostowi średniej kwoty kredytu konsumpcyjnego towarzyszy wydłużenie okresu spłaty kredytu konsolidacyjnego, zwłaszcza jeśli kwota jest znacząco wyższa. Konsolidacje kredytów to już 57 proc. całej akcji kredytowej banków w tym segmencie rynku, gdy jeszcze w 2024 roku było to 51 proc., a w 2023 roku - 49 proc. Według BIK, konsolidacja jest głównym driverem w segmencie kredytów gotówkowych.
- Zazwyczaj w konsolidacji towarzyszy dodatkowa kwota udzielonego kredytu, już ok. 60 proc. stanowią właśnie konsolidacje - powiedział Waldemar Rogowski.
Wzrost wartości udzielanego kredytu ma - na razie - silną podstawę we wzroście wynagrodzeń i zdolności kredytowej. Koszty ryzyka podobnie jak odsetek niespłacanych kredytów w portfelach banków (NPL) znajduje się na rekordowo niskich poziomach. Od kilku lat poprawia się spłacalność, a w kredytach gotówkowych wskaźnik NPL wynosi ok. 8 proc., co oznacza spadek o 2,6 punktu proc. rok do roku. Według BIK, to również zasługa poprawy w zarządzaniu ryzykiem w bankach.
Banki w pogoni za młodymi. Czy ich dogonią?
Niektóre polskie banki już wiele lat temu, na długo przed pandemią, zdały sobie sprawę z tego, że należy postawić na obsługę młodych, gdyż z czasem ich potrzeby finansowe będą rosnąć. Odpowiedzią na to był wyścig technologiczny, bankowe apki, które stały się "drzwiami" do banku. Niektóre instytucje widzą już, że te strategie przyniosły korzyści.
- Średnia wieku klienta mBanku jest najniższa - powiedział prezes Cezary Kocik na konferencji prasowej poświęconej prezentacji wyników za II kwartał tej instytucji.
Im młodszych klientów mają banki, tym lepszą przyszłość zapewniają sobie, jeśli chodzi o realizację ich potrzeb finansowych. Młodzi klienci zapytają zapewne o hipotekę, a to dla banku oznacza - jeśli klienta nie da sobie podkupić - stabilizację przepływów odsetkowych na lata. Jeszcze kilka lat temu mechanizm był odwrotny - to hipoteka stawała się narzędziem do "uproduktowienia" klienta.
Podobnym mechanizmem przyciągnięcia nowych klientów są instrumenty oszczędnościowe, przy czym tu akcent wyraźnie przesuwa się na inwestycje z tradycyjnych depozytów. Banki wzmacniają swoje strategiczne pozycje w absorpcji apetytów inwestycyjnych nie tylko wśród najbogatszych, choć walka o ich portfele także nabiera rumieńców. Problem polega na tym, że wśród ludzi młodych rośnie zainteresowanie inwestycjami w aktywa alternatywne, w tym w kryptoaktywa, a banki nie znajdują na ten trend odpowiedzi.
- Wątek w zarządzaniu aktywami, w doborze instrumentów (inwestycyjnych) będzie odgrywał jakąś rolę. Chcemy dotrzeć nie tylko do bardzo zasobnych klientów, ale mających aktywa, choć nie tak bardzo znaczne - mówi prezes Pekao Cezary Stypułkowski podczas konferencji prasowej.
BIK stwierdza jednoznacznie, że banki prowadzą konserwatywną ocenę zdolności kredytowej, czemu zawdzięczają poprawę jakości kredytów konsumenckich, a klienci z kolei zaciągają kredyty gotówkowe racjonalnie i odpowiedzialnie. Tylko że liczba klientów będzie z roku na rok spadać. Banki muszą znaleźć na ten trend odpowiedź, jeśli chcą zrealizować swoje strategie wzrostowe, a takie mają wszystkie polskie instytucje. W przeciwnym wypadku przestaną rosnąć.
Jacek Ramotowski














