W skrócie
- Podpisano umowę na budowę systemu antydronowego San dla polskiego wojska przez firmy z PGZ, APS oraz Kongsberg.
- Kluczowe komponenty systemu będą dostarczane przez spółkę APS, w tym oprogramowanie dowodzenia SanView C2, radary ULTRA i FOLLOW oraz drony przechwytujące.
- System ma zostać zrealizowany w dwa lata i kosztować około 15 mld zł, obejmując 18 baterii, 52 plutony ogniowe, nowoczesne armaty i inne środki walki.
- Dyrektor generalny i współzałożyciel APS Radosław Piesiewicz zdradził Interii Biznes, że prace nad rozwojem kluczowych technologii trwały od lat. Wskazał przy tym na systemy, które od ponad dwóch lat trafiają do Ukrainy, a także na rozwiązania dostarczane na Bliski Wschód.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
W piątek (30 stycznia) z samego rana została podpisana umowa na nowy kompleks antydronowy dla polskiego wojska. System San zbudują firmy z Polskiej Grupy Zbrojeniowej wraz z prywatnym APS i z norweskim Kongsbergiem. - Mamy do czynienia z absolutnym przełomem, jeśli chodzi o obronę wschodniej granicy, w tym jej najbardziej wrażliwy element, jakim jest obrona powietrzna, przede wszystkim przed nowoczesnymi technikami agresji, z jakimi mierzymy się obecnie - stwierdził Donald Tusk obecny na wydarzeniu i przypomniał wydarzenia z 10 września 2025 r., kiedy Polska została zaatakowana flotyllą rosyjskich dronów.
To właśnie z takimi wydarzeniami walczyć ma nowy system. Ważne jest tempo powstania tarczy antydronowej, ponieważ całość programu ma zostać zrealizowana w dwa lata. Tusk wyjaśnił, że program San jest odpowiedzią na potrzebę szybszego, tańszego i bardziej efektywnego reagowania na zagrożenia w powietrzu, a wrześniowe wydarzenia pokazały, że zestrzeliwanie dronów przy użyciu myśliwców jest rozwiązaniem nieefektywnym. - Polska granica (wschodnia - red.) będzie najlepiej strzeżoną granicą w Europie - zapewnił.
Umowa na tarczę antydronową podpisana. Dyrektor APS z Gdyni: Spinamy w całość
Kluczowym podwykonawcą w programie San jest gdyńska spółka APS. - Dostarczamy oprogramowanie SanView C2, czyli system dowodzenia i zarządzania polem walki. Innymi słowy - spinamy wszystkie efektory i wszystkie sensory w jedną spójną całość - zdradził w rozmowie z Interią Biznes, tuż po podpisaniu kontraktu, dr Radosław Piesiewicz, dyrektor generalny i współzałożyciel APS. - Dostarczamy również radary: radary ULTRA oraz radary FOLLOW, a także drony przechwytujące - dron interceptory - dodał.
- Mówimy o bardzo dużej skali inwestycji po stronie APS. Stanowimy istotny element całego przedsięwzięcia - istotną część całego programu - ocenił Piesiewicz.
Dyrektor generalny APS wskazuje, że na realizację przewidziano dwa lata, co - jak padło na konferencji - jest bardzo ambitnym i szybkim tempem.
APS dostracza rozwiązania do Ukrainy i na Bliski Wschód
Na pytanie, czy APS zamierza uruchamiać nowe linie produkcyjne oraz czy planowany jest wzrost zatrudnienia, żeby sprostać temu zadaniu, odpowiada: "Absolutnie tak. Nad rozwojem kluczowych technologii pracujemy tak naprawdę od wielu lat".
- Możemy mówić o systemach dostarczanych Siłom Zbrojnym RP, o systemach, które od ponad dwóch lat trafiają do Ukrainy, a także o rozwiązaniach dostarczanych na Bliski Wschód - zdardza nam współzałożyciel APS. Firma dostarcza tam radary, oprogramowanie SanView C2 czy komponenty walki niekinetycznej. - Te technologie były rozwijane przez lata, a co najważniejsze - bazują na realnych doświadczeniach z pola walki, szczególnie z Ukrainy - wskazuje Radosław Piesiewicz.
- Teraz to wszystko będzie wykorzystane, aby wspólnie z Grupą PGZ oraz firmą Kongsberg zbudować szczelny system obrony powietrznej, skutecznie zwalczający zagrożenia różnej klasy - w tym drony, od najmniejszych aż po zaawansowane środki napadu powietrznego. Będzie to system obrony także przed nieznanymi dziś narzędziami agresji - dodaje w rozmowie z Interią Biznes.
System antydronowy San dla polskiego wojska. Dyrektor generalny APS: Będziemy chronić polskie niebo
Dyrektor generalny i współzałożyciel APS nie kryje dumy, że firma będzie "chronić polskie niebo", ale równocześnie wskazuje na dużą odpowiedzialność. - Wiemy, że jesteśmy na wschodniej flance i mierzymy się z realnymi zagrożeniami. Ten system będzie efektem wspólnej pracy naszej firmy, spółek z Grupy PGZ oraz Kongsberga i posłuży skutecznej ochronie polskiej przestrzeni powietrznej - podkreśla Piesiewicz.
Firma jest kluczowym podwykonawcą Grupy PGZ i wspólnie będzie tworzyć system. Całość zostanie spięta jej oprogramowaniem SanView C2. - Produkowane przez nas radary ULTRA i FOLLOW będą istotnymi komponentami rozpoznania przestrzeni powietrznej, a drony przechwytujące stanowić będą jeden z efektorów - także niekinetycznych - tłumaczy współzałożyciel APS.
- Współpraca z MON, spółkami PGZ oraz firmą Kongsberg będzie prowadzona na bieżąco, w pełnej skali i w ogromnym tempie, bo w ciągu dwóch lat trzeba dostarczyć bardzo dużą liczbę systemów. I to zostanie wykonane - zapewnia.
Firma na razie nie myśli o kolejnym kroku i debiucie giełdowym. - Na razie koncentrujemy się na ciężkiej pracy, która nas czeka. Naszym celem jest ochrona polskiej przestrzeni powietrznej, a to wymaga pełnego skupienia. Na tym się obecnie koncentrujemy - na dowiezieniu efektów jednego z największych programów obronnych - odpowiedział nam Radosław Piesiewicz.
San ma zwalczać wrogie drony. Program pochłonie blisko 15 mld zł
Według informacji MON, system San ma się składał z tzw. modułów bateryjnych systemów przeciwlotniczych z możliwością zwalczania bezzałogowych systemów powietrznych. Jedna bateria to trzy plutony ogniowe i pluton wsparcia. "Każdy z plutonów ogniowych będzie posiadał pełne zdolności do samodzielnego wykrywania, śledzenia, identyfikacji celów powietrznych oraz ich zwalczania" - informuje MON. Zamówienie na nowy system zostanie złożone w ramach tzw. pilnej potrzeby operacyjnej, a całość programu ma zostać zrealizowana w dwa lata.
Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował w piątek, że kompleks składać się będzie z 18 baterii systemów antydromowych, 52 plutonów ogniowych, 18 plutonów dowodzenia, 703 pojazdów - z czego 400 na bazie Jelcza, a 300 na bazie Legwana. Dodał, że podczas rozmów z najważniejszymi dowódcami państw sojuszniczych w niemieckim Ramstein zauważył zainteresowanie polskim sprzętem i wyraził nadzieję, że San będzie polską marką i produktem eksportowym.
Jak podała w piątek KPRM na platformie X, siła ognia San obejmuje: nowoczesne armaty przeciwlotnicze kalibrów 30 mm i 35 mm, wielolufowe karabiny maszynowe 12,7 mm - znane jako "potwór z Tarnowa", rakiety naprowadzane laserowo, drony przechwytujące oraz środki niekinetyczne.
Koszt programu jest szacowany na ok. 15 mld zł.
Sebastian Tałach















