Ceny ropy naftowej wzrosły w ciągu tygodnia o ponad 30 proc. Powodem jest eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie i obawy o zakłócenia dostaw surowca. USA i Iran wymieniają ataki w rejonie cieśniny Ormuz, a Teheran zapowiada, że jest przygotowany na dalszą eskalację.
Ropa coraz droższa. Rynek obawia się przedłużającego się kryzysu
Dodatkowym źródłem niepokoju są działania jemeńskich Huti. Bojownicy zaatakowali kilka celów energetycznych w Arabii Saudyjskiej, kierując swoją aktywność w stronę kolejnego strategicznego szlaku wodnego, którego zakłócenie mogłoby ograniczyć alternatywne trasy transportu surowców. W czwartek (10 września) rebelianci przejęli kontrolę nad strategicznym portowym miastem Mocha nad Morzem Czerwonym.
W piątek ropa Brent kosztowała niemal 110 dolarów za baryłkę. To najwyższy poziom od maja. Amerykańska WTI również przekroczyła 104 dolary, osiągając ceny niewidziane od tego samego okresu - pisze AFP.
Stephen Innes z Quintex Intel zwraca uwagę, że ataki na żeglugę zaczynają bezpośrednio przekładać się na ceny energii. Jak podkreślił, rosną nie tylko notowania ropy, ale także gazu ziemnego i oleju napędowego.
"Iran nie wykazuje żadnych oznak wycofania się, a im dłużej trwa konfrontacja, tym trudniej rynkom uznać szok energetyczny za przejściowy" - ocenił Innes.
Jak dodał, inwestorzy zwykle są w stanie ignorować krótkotrwałe problemy, takie jak przejściowa inflacja, szoki podażowe czy premie geopolityczne. Tym razem jednak coraz większym problemem staje się to, że sytuacja może trwać znacznie dłużej.
ZOBACZ TAKŻE: Ceny ropy nie hamują. Spełnia się czarny scenariusz, na stacjach będzie drożej
Rentowności obligacji rosną. Inwestorzy liczą się z podwyżkami stóp
Presję na rynek długu zwiększyła również aukcja rządowego programu odkupu obligacji o wartości 6 mld dolarów. Inwestorzy liczyli na większą skalę operacji, dlatego jej wynik rozczarował rynek.
Niepokój zwiększyły także najnowsze dane z USA. Opublikowane dzień wcześniej dane pokazały, że inflacja producencka (PPI) przyspieszyła w sierpniu do 5,4 proc., wobec 4,8 proc. w lipcu. Wynik okazał się wyższy od oczekiwań, a jednym z głównych czynników wzrostu były ceny energii.
Inwestorzy czekają teraz na piątkową publikację danych o inflacji konsumenckiej w USA. Mocny odczyt może zwiększyć presję na Fed przed przyszłotygodniowym posiedzeniem. Według FedWatch rynek wycenia obecnie ponad 70-proc. prawdopodobieństwo podwyżki stóp o 25 punktów bazowych.
Na podwyżkę stóp procentowych zdecydował się również Europejski Bank Centralny, ostrzegając tym samym przed przedłużającym się okresem podwyższonej inflacji.
Na pogorszenie nastrojów zareagowały rynki akcji. Po mocnych spadkach na Wall Street i w Europie przecena dotarła do Azji. Giełdy w Tokio i Seulu, gdzie wiele spółek technologicznych jest szczególnie zależnych od taniego finansowania, traciły ponad 2 proc. Spadki objęły także Hongkong, Szanghaj, Sydney, Singapur, Tajpej, Wellington i Manilę.










