W skrócie
- H&M zamierza zamknąć centrum dystrybucji detalicznej w Ghlin w Belgii, co może skutkować utratą pracy przez 440 osób.
- Niedawno firma ogłosiła, że po zamknięciu centrum w Maastricht w Holandii obsługa klientów zostanie przekazana firmie zewnętrznej.
- Marki fast-fashion zmagają się obecnie z utrudnieniami w dostawach ubrań z powodu wojny na Bliskim Wschodzie.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
H&M likwiduje centrum logistyczne w Belgii
H&M ogłosił plany zamknięcia centrum dystrybucyjnego w Ghlin w Belgii. Jak informuje "The Brussels Times", firma dąży do poprawy dostępności produktów i optymalizacji zarządzania zapasami. H&M tłumaczy decyzję m.in. nadwyżką mocy logistycznych w regionie. Ghlin obsługuje m.in. Belgię, Luksemburg, Francję, Włochy, Hiszpanię i Portugalię. Operacje z Belgii mają zostać skonsolidowane w centrach logistycznych w hiszpańskim Torrejón oraz we włoskim Casalpusterlengo.
Zamknięcie centrum dystrybucyjnego może wiązać się ze zwolnieniem 440 pracowników. W najbliższym czasie firma rozpocznie formalny proces informacyjno-konsultacyjny z ich przedstawicielami, ponieważ procedura ta jest wymagana przez belgijskie przepisy.
1 czerwca H&M zamierza również zakończyć działalność centrum obsługi klienta w Maastricht w Holandii, co może oznaczać likwidację około 250 miejsc pracy. Od tego momentu obsługą klientów ma zajmować się firma zewnętrzna.
Firmy fast fashion w opałach
Decyzja, podjęta na posiedzeniu rady zakładowej firmy, motywowana jest nowymi zjawiskami występującymi na rynku. H&M, podobnie jak inne przedsiębiorstwa z branży modowej, musi dostosować się m.in. do zmian w sposobie postępowania klientów. W ostatnim czasie Zalando, jeden z największych graczy europejskiego rynku e-commerce, ogłosił zamknięcie swojego centrum logistycznego w Erfurcie w Niemczech, w związku z czym pracę straci około 2700 osób.
Sytuacji firm odzieżowych nie poprawia wojna na Bliskim Wschodzie. Dostawy ubrań dla firmy Inditex, właściciela Zary, oraz innych dużych sprzedawców odzieży utknęły na lotniskach w Bangladeszu i Indiach - podał w piątek Reuters. W związku z eskalacją konfliktu między Izraelem, USA i Iranem linie lotnicze, takie jak Emirates i Qatar Airways, zmuszone są do odwoływania lotów. Marki fast fashion na całym świecie polegają na fabrykach w Bangladeszu, Indiach i Pakistanie.











