Reklama

Dwie fuzje w dwa dni. Z sześciu banków są dwa

Trwa konsolidacja sektora spółdzielczego, któremu niskie stopy procentowe doskwierają mocniej niż dużym instytucjom komercyjnym.

Reklama

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

W miniony czwartek i piątek Komisja Nadzoru Finansowego dwa razy zajmowała się połączeniami w bankowości spółdzielczej. W czwartek zgodziła się na zapowiadane połączenie czterech banków spółdzielczych z centralnej Polski: Łodzi, Strykowa, Bełchatowa i Krośniewic. Dzień później nakazała przejęcie banku z Sośnicowic w pobliżu Gliwic przez Bank Spółdzielczy w Mikołowie.

Reklama

O fuzji czterech banków mówił niedawno w wywiadzie dla "DGP" Mirosław Skiba, prezes SGB-Banku. I zapowiadał, że połączeń będzie więcej. - Obserwujemy zjawisko, które nie było zbyt popularne w poprzednich latach: banki zaczynają rozmawiać ze sobą na temat dobrowolnego łączenia się. Nie czekają, aż ich sytuacja będzie już na takim etapie, kiedy będą potrzebowały pomocy i będą zmuszone do łączenia się. Coraz więcej banków widząc, że skala działania ma znaczenie, zaczyna szukać partnerów, żeby stworzyć większe podmioty - stwierdził.

"W sytuacji postępującego rozwoju nowoczesnych technologii oraz wzrostu oczekiwań klientów dotyczących udostępniania przez banki coraz nowszych i bardziej zaawansowanych rozwiązań w tym zakresie, a także w obliczu rosnących wymagań stawianych bankom, w szczególności w zakresie ekonomicznym, technologicznym, jak i regulacyjnym, Komisja Nadzoru Finansowego przyjmuje z uznaniem inicjatywy łączeniowe banków spółdzielczych, skutkujące tworzeniem silnych i bezpiecznych podmiotów. Łączenia banków spółdzielczych pozwalają na zapewnienie pełnej palety usług klientom oraz utrzymanie silnej pozycji rynkowej przez instytucje bankowe zdolne sprostać obecnym i przyszłym wyzwaniom" - głosi z kolei komunikat nadzoru.

Biorąc pod uwagę dane za 2018 r. połączony bank pod względem aktywów lokowałby się w siódmej-ósmej dziesiątce sektora spółdzielczego. "Jesteśmy przekonani, że podjęta decyzja to bardzo dobre rozwiązanie, a połączone banki dysponować będą większymi zasobami finansowymi, sprawną organizacją, wyspecjalizowanym zespołem i najlepszymi rozwiązaniami technologicznymi" - informuje na swoich stronach Łódzki Bank Spółdzielczy.

Podobne połączenie miało miejsce w ubiegłym roku w zrzeszeniu Bank Polskiej Spółdzielczości. Tam objęło ono trzy podmioty, które funkcjonują obecnie pod nazwą BS Ziem Górskich Karpatia.

Zrzeszenia BPS dotyczy druga z ubiegłotygodniowych decyzji nadzoru - przejęcia przez BS Mikołów banku z Sośnicowic, który w 2018 r. lokował się w piątej setce spółdzielczych instytucji. "W związku z bardzo niekorzystną sytuacją ekonomiczno-finansową tego banku, konieczne było podjęcie przez KNF decyzji o przejęciu Banku Spółdzielczego w Sośnicowicach za zgodą banku przejmującego. Przejęcie Banku Spółdzielczego w Sośnicowicach przez Mikołowski Bank Spółdzielczy w Mikołowie nie wpłynie negatywnie na stabilność banku przejmującego oraz zapewni bezpieczeństwo depozytów gromadzonych w banku przejmowanym" - wskazuje nadzór.

KNF nakazała połączenie na podstawie wprowadzonego przed kilku laty na nowo do ustawy - Prawo bankowe przepisu, który określano jako "bank za złotówkę". Zastosowano go również na początku ub.r. na potrzeby przyłączenia banku w Dołhobyczowie przez Powiatowy BS w Zamościu. To również zrzeszenie BPS. W ub.r. miały tam miejsce jeszcze dwie fuzje banków w parach. Kolejna wydarzyła się w marcu br.

Sektor spółdzielczy cierpi na te same bolączki, co banki komercyjne. Podstawowy problem to niemal zerowe stopy procentowe, które oznaczają spadek podstawowego źródła dochodów - z różnicy w oprocentowaniu depozytów i kredytów. Na poziom kosztów wpływają wymogi regulacyjne - w małych bankach są one bardziej dotkliwe. Na korzyść banków spółdzielczych działa to, że jako niewielkie instytucje nie płacą podatku bankowego. Stosują też inne zasady rachunkowości niż banki komercyjne, co w ub.r. pozwoliło im tworzyć mniejsze rezerwy kredytowe.

Na pozór banki spółdzielcze poradziły sobie w ub.r. lepiej niż komercyjne. Wypracowały niemal pół miliarda zysku, o 16 proc. mniej niż rok wcześniej. W "komercji" spadek wyniósł 53 proc. Ale spadek przychodów w bankach spółdzielczych wyniósł w sumie 11 proc., podczas gdy w bankach komercyjnych 5 proc. Wynik z tytułu odsetek w sektorze spółdzielczym zmniejszył się o 16 proc., a w bankach komercyjnych - o 3 proc.

W ub.r. liczba banków spółdzielczych spadła również w efekcie przymusowych restrukturyzacji prowadzonych przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny. W ten sposób zniknęły Podkarpacki BS - jedna z większych instytucji tego typu, oraz bank w Przemkowie (woj. dolnośląskie).

Nie czekaj, rozlicz PIT 2020

Łukasz Wilkowicz

19.04.2021

Dziennik Gazeta Prawna

Dowiedz się więcej na temat: banki spółdzielcze | KNF

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »