Resort pracy złożył już wniosek o wpisanie dokumentu do Wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów. "Po uzyskaniu wpisu, projekt zostanie skierowany do konsultacji publicznych, uzgodnień i opiniowania" - zapowiedziała podczas niedawnej wizyty w Rzeszowie ministra pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
Bruksela przyjęła dyrektywę w październiku 2024 r. i dla wszystkich krajów UE termin na jej implementację mija 2 grudnia tego roku. "Żadne państwo unijne jeszcze jej nie wdrożyło" - podkreśla Wydział Prasowy MRPiPS. Przypomina też, że na poziomie unijnym dokument został przyjęty przy aktywnym poparciu obecnego polskiego rządu.
Dyrektywa platformowa. Ochronić zatrudnionych
Celem przepisów jest poprawa warunków pracy ponad 28 milionów zatrudnionych w krajach UE przez aplikacje. W Polsce dane są bardzo rozbieżne. Według szacunków, branża delivery (doręczycieli) zatrudniać ma około 30 tys. osób. Zaś w całym segmencie tzw. GIGerów (od pojęcia GIGeconomy) pracować może nawet 10 razy więcej. Chodzi o zatrudnianych przez aplikacje takie jak Uber, Airbnb, Upwork czy Fiverr.
Dotyczy to głównie kierowców, kurierów czy sprzątaczek. - Jest bardzo trudno określić rzeczywistą liczbę tych pracowników. Brakuje standardów. Zdarza się, że kurier jest zatrudniany przez platformę jako osoba wynajmująca jej rower - wyjaśnia Interii rzecznik Partii Razem Mateusz Merta. Ugrupowanie to wielokrotnie domagało się szybkiej implementacji dyrektywy.
Ważną zmianą - informuje Interię MRPiPS - będzie domniemanie stosunku pracy. Jeśli dana platforma sprawuje faktyczną kontrolę nad wykonawcą, będzie on uznawany za pracownika na etacie, a nie za osobę samozatrudnioną. "Domniemanie to będzie wzruszalne, ale to na platformie będzie spoczywał obowiązek udowodnienia, że stosunek pracy nie zachodzi" - informuje Interię MRPiPS.
W praktyce stwierdzenie to oznacza, że zatrudniany za pośrednictwem platformy kurier czy kierowca nie będzie musiał walczyć w sądzie o uznanie go za pracownika. To firma technologiczna będzie miała obowiązek udowodnić, że jest on niezależnym przedsiębiorcą. "Omawiana zasada domniemania będzie obowiązywała zarówno w odniesieniu do postępowań przed sądem pracy, jak i postępowań administracyjnych PIP - czyli tych, które wprowadziła reforma Państwowej Inspekcji Pracy" - podkreśla resort pracy.
Resort uzasadnia. Razem obiecuje obserwację
Zwraca też uwagę na kolejność wprowadzanych legislacji. "Najpierw reforma PIP i nadanie jej uprawnień administracyjnych, następnie wdrożenie dyrektywy" - wylicza resort. "Dzięki temu wypchnięty na śmieciówkę kurier będzie mógł uzyskać gwarancję swoich praw pracowniczych nie tylko przed sądem, ale także w związku z postępowaniem zainicjowanym przez Państwową Inspekcję Pracy" - uzasadniła cytowana przez Wydział Prasowy resortu pracy ministra Dziemianowicz-Bąk.
Zapowiedzi resortu pracy oceniła dla Interii Partia Razem, która domaga się przyspieszenia wprowadzenia dyrektywy i krytykuje brak konsultacji społecznych. - Z naszej perspektywy to jest dobry kierunek, ale diabeł tkwi w szczegółach - powiedział rzecznik ugrupowania. Przyznał, że nie miał jeszcze możliwości wglądu do treści ustawy.
Zapewnił, że Partia Razem będzie aktywnie uczestniczyć we wszystkich etapach jej implementacji. - Liczymy na proaktywne podejście do dialogu społecznego i uczciwe rozmowy ze stronami. To właśnie opieszałość Ministerstwa w tych obszarach doprowadziła do krytycznej sytuacji kurierów - podkreślił rozmówca Interii.
Pyszne zwalnia. Wyjaśnia dlaczego
Temat dyrektywy platformowej nabrał tempa nie tylko przez niedawne zakończenie prac nad jej projektem ale też planom Pyszne.pl. Platforma postanowiła przejść na tzw. model 3PL - zwolni około 5 tysięcy kurierów zatrudnionych bezpośrednio przez spółkę i zaoferuje im pracę za pośrednictwem zewnętrznych partnerów flotowych. Do niedawna firma była wyjątkiem wśród platform, bo jako jedyna gwarantowała stawki godzinowe. Uczestniczyła w rozmowach, m.in. z resortem pracy, przedstawiając sposób funkcjonowania rynku delivery oraz potrzebę jego regulacji.
Platforma prowadziła też dialog z parlamentarzystami, partnerami społecznymi, organizacjami branżowymi i przedstawicielami instytucji publicznych. - Rozwiązania systemowe nie zostały jednak wdrożone w tempie, które pozwoliłoby utrzymać dotychczasowy model na równych zasadach konkurencji. W efekcie Pyszne.pl znalazło się w sytuacji, w której jako jedyny duży gracz utrzymywało mniej efektywny i kosztowniejszy model, podczas gdy reszta rynku funkcjonowała w standardzie flotowym - uzasadnił Interii rzecznik prasowy Pyszne.pl Aleksander Rosa.
Podkreślił też, że to właśnie brak równych reguł dla całej branży jest jednym z najważniejszych elementów kontekstu obecnej decyzji. - Rozmowy o regulacjach powinny koncentrować się na połączeniu elastyczności z przejrzystymi standardami i realnymi zabezpieczeniami dla kurierów - wskazał rzecznik Pyszne.pl. Jego zdaniem, obecna dyskusja nie powinna sprowadzać się wyłącznie do jednej firmy, która przez lata działała inaczej niż większość branży, ale do pytania, dlaczego w Polsce wciąż brakuje równych zasad konkurencji dla wszystkich platform, partnerów flotowych i kurierów.














