Dowództwo Centralne Stanów Zjednoczonych (CENTCOM) poinformowało, że wsparcie wojskowe dla projektu obejmie niszczyciele rakietowe, drony, ponad 100 samolotów lądowych i morskich oraz 15 tys. żołnierzy - informuje telewizja CNN. W opinii ekspertów, operacja niesie za sobą pewne ryzyko natychmiastowej eskalacji, ale może też w dużej mierze utrzymać impas., otwiera się w nowym oknie
"Projekt Wolność". Eskorta, ale z daleka
Analitycy cytowani przez niezależną amerykańską agencję Axios wskazują, że operacja różni się od tradycyjnej misji wojskowej. Według nich, amerykańskie okręty wojenne pozostaną w pobliżu statków handlowych, zamiast towarzyszyć im bezpośrednio w transportach surowców, głównie gazu i ropy naftowej. "Skoncentrują się na prowadzeniu statków bezpieczniejszymi szlakami morskimi" - cytuje anonimowego rozmówcę Axios.
Ogłoszenie przez prezydenta nowej operacji w cieśninie Ormuz doprowadziło do natychmiastowego wzrostu napięcia w regionie i sprzecznych doniesień o starciach z siłami Iranu. Przed rozpoczęciem operacji prezydent ostrzegł, że jeśli Iran spróbuje zakłócić ten proces, amerykańska armia użyje siły.
Teheran ogłosił zaś, że siły USA zostaną zaatakowane, jeśli wpłyną do cieśniny. Przewodniczący komisji bezpieczeństwa narodowego irańskiego parlamentu Ebrahim Azizi zagroził odwetem za działania Trumpa. Za pośrednictwem portalu X zapowiedział, że jakakolwiek amerykańska ingerencja w nowy reżim morski cieśniny Ormuz będzie uznawana za naruszenie zawieszenia broni. "Cieśnina Ormuz, otwiera się w nowym oknie i Zatoka Perska nie będą zarządzane przez urojone wpisy Trumpa!" - napisał Azizi.
Według powiązanej z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej irańskiej agencji Fars, na jaką powołuje się Reuters, Iran spełnił obietnicę. Amerykański okręt wojenny miał zostać trafiony dwoma pociskami. Do ataku miało dojść, kiedy przepływał w pobliżu wyspy Dżask, u wejścia do cieśniny Ormuz. , otwiera się w nowym oknieInformację potwierdziła telewizja w Teheranie. Jednak ani Fars, ani irańska telewizja nie zidentyfikowały ostrzelanego okrętu.
Kolejna próba Waszyngtonu. Odzyskać kontrolę
"Projekt Wolność" został uznany przez analityków za najodważniejszą próbę Waszyngtonu, by przełamać irańską kontrolę nad cieśniną i szlakiem handlowym ropy naftowej. Według ekspertów z Bliskiego Wschodu, na jakich powołuje się agencja prasowa z Dubaju "Gulf News", "jest to ryzykowne posunięcie, które może wystawić na próbę kruche zawieszenie broni i narazić na ryzyko bezpośredniej konfrontacji z Iranem".
Analizujący sytuację twierdzą, że choć Trump określił to przedsięwzięcie jako humanitarne, "stanowi ono wyraźne wyzwanie dla prób Teheranu, by przejąć kontrolę nad jednym z najważniejszych punktów energetycznych na świecie". Według Axios, Donald Trump powiedział, że Stany Zjednoczone pomogą statkom z krajów, "które nie zrobiły absolutnie nic złego" bezpiecznie opuścić szlak wodny.
Według niej, Donald Trump zapewnił, że przedstawiciele USA toczą "bardzo pozytywne dyskusje" z Iranem i zasugerował, że rozmowy mogą nadal prowadzić do "czegoś bardzo pozytywnego dla wszystkich". Dyplomacja nie jest całkowicie zamrożona. Wysłannicy Trumpa, Jared Kushner i Steve Witkoff, wciąż wymieniają się projektami z ministrem spraw zagranicznych Iranu, Abbasem Araghchim.
Eksperci Gulf News uważają zaś, że próba ponownego otwarcia przez Waszyngton kluczowego szlaku naftowego spotykać się będzie z coraz groźniejszymi groźbami ze strony Iranu. Ostrzegają, że statki handlowe mogą być nadal narażone na niebezpieczeństwo.












