Zmiany klimatyczne osłabiają gospodarkę. "Każdy odczuwa skutki wysokich temperatur, ale nie każdy zastanawia się nad konsekwencjami ekonomicznymi" - wskazują autorzy raportu "Odporna i silna Polska". Tymczasem, jak wynika z jego danych, w ciągu ostatnich trzech lat Polska straciła ponad 4 miliardy euro - 13 mld zł. Od 1980 r. straty spowodowane zmianami klimatu oszacowano na 20,1 miliarda euro (86,24 mld zł).
Nowa norma. Temperatura pnie się w górę
Jedną piątą tej kwoty stanowią efekty samych upałów. - To, co obserwujemy w Europie w czerwcu 2026, nie jest bowiem anomalią, to nowa norma, która dotyka nas wcześniej niż przewidywała nauka - zapewnia Interię Martyna Kajzerek z fundacji Climate&Strategy. I powołuje się na dane Światowej Organizacji Meteorologicznej (WMO), według której między 2026 a 2030 rokiem padnie kolejny rekord temperatury. "Tempo ocieplenia konsekwentnie wyprzedza modele badacze, a koszty przyspieszenia ponosi nie tylko środowisko ale też gospodarka" - czytamy w raporcie.
Ekstremalne temperatury obniżają efektywność pracowników. - Kiedy pracujemy w upale, nasz mózg robi wszystko, żeby schłodzić organizm i utrzymać bezpieczną temperaturę ciała. Aby to zrobić, pompuje znacznie więcej krwi do skóry, przez co brakuje jej w mięśniach i samym mózgu, a to błyskawicznie nas osłabia i psuje koncentrację - wyjaśnia Interii dietetyk i trener personalny Dominik Żurawski. Sytuację pogarsza pocenie. - Tracimy wodę i ważne minerały, co prowadzi do odwodnienia i szybszego zmęczenia. W efekcie nasze ciało działa na pełnych obrotach tylko po to, by przetrwać gorąco - wskazuje rozmówca Interii.
Upał uderza w gospodarkę. Długa lista strat
Gospodarczymi efektami upałów, które dotykają Polskę, są zakłócenia w łańcuchach dostaw, przerwy w przepływie energii i rosnące koszty operacyjne. Według raportu Fundacji ClientEarth i Instytutu Reform, do 2050 r., w wyniku skutków zmiany klimatu, nasz kraj może tracić nawet 124 miliardy złotych rocznie. - To nie jest abstrakcyjna prognoza, to konkretne wyliczenia. To zapowiedź bezpośredniego uderzenia w polską gospodarkę - ostrzega w rozmowie z Interią Wojciech Kukuła, Starszy Prawnik w Client Earth.
Podkreśla, że wskazana przez fundację suma - 124 mld zł rocznie - to koszty gospodarcze, ponieważ skutki zmian klimatu uderzają rykoszetem we wszystkie sektory. - Płacimy za to zniszczoną infrastrukturą podczas ekstremalnych zjawisk pogodowych, ogromnymi stratami w rolnictwie wywołanymi suszami, przerwami w łańcuchach dostaw oraz rosnącym obciążeniem systemu ochrony zdrowia - wylicza rozmówca Interii. Zwraca uwagę, że koszty braku działań mogą przewyższyć koszty transformacji energetycznej.
Zmiany klimatu. Resort i ekspert wskazują drogę
Aby zaradzić sytuacji, pakiet dziewięciu inicjatyw wzmacniających bezpieczeństwo klimatyczne przedstawiło w piątek Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Jedną z nich jest program "Mikroretencja", na który resort przeznaczy 173 mln zł. Na wsparcie mogą też liczyć strażacy, Lasy Państwowe i projekty samorządowe chroniące gospodarkę przed skutkami ekstremalnych zjawisk pogodowych. - Zmiana klimatu jest faktem i wymaga nie tylko przepisów prawnych ale też działań gospodarczych oraz społecznych. Otwiera nowy sektor gospodarczy, chociażby kwestie innego projektowania miast czy walki z betonozą - wskazuje w rozmowie z Interią rzecznik resortu klimatu Marek Pogorzelski.
Podkreśla, że podczas trwających zmian klimatycznych - wzrostu temperatury czy coraz częstszych nawalnych deszczów - nie można ograniczać się do pojedynczych inicjatyw. - Trzeba działać kompleksowo i na wielu poziomach - krajowym, samorządowym ale też indywidualnym - wylicza rozmówca Interii. Od 2024 r., w obszarze adaptacji do zmian klimatu, resort podpisał 199 dużych umów o łącznej wartości 4,4 mld zł - informuje w wydanym komunikacie ministerstwo.
Do natychmiastowej zmiany paradygmatu zachęca Client Earth - szybszego tempa przechodzenia na zielone technologie i redukcji emisji. - Wtedy, zgodnie z naszymi wyliczeniami, do połowy wieku polski "rachunek za zmianę klimatu" można zredukować z ww. 124 do 84 mld zł rocznie - informuje Wojciech Kukuła. I wskazuje, że różnica wynosząca 40 mld zł to równowartość 1 proc. dzisiejszego PKB Polski lub więcej niż roczna dotacja budżetu państwa dla NFZ. - Więc gra jest warta świeczki - zapewnia.














