Spis treści:
- Wojna na Bliskim Wschodzie stłumi wzrost gospodarczy?
- Inflacja i stopy procentowe pod presją wojny na Bliskim Wschodzie
- Wojna na Bliskim Wschodzie wywróci makroekonomiczny stolik z prognozami?
- Spodobał mi się komentarz do bieżącej sytuacji pani Patrycji Sasnal, polskiej arabistki, która "epicką furię" nazwała "epickim zamieszaniem" - mówi w rozmowie z Interią Piotr Kuczyński, inwestor, komentator, analityk Domu Inwestycyjnego Xelion. - Chciałbym poważnie zastanawiać się nad gospodarczymi skutkami wojny na Bliskim Wschodzie, ale nie znam odpowiedzi na najważniejsze pytanie: jak długo to potrwa - dodaje Piotr Kuczyński i zwraca uwagę na niebywałe jego zdaniem zjawisko.
Wojna na Bliskim Wschodzie stłumi wzrost gospodarczy?
- Wystarczy, że Donald Trump powie dwa słowa, a ceny na rynkach zmieniają się fundamentalnie. To zadziwiające, jak wrażliwe stały się rynki na słowa prezydenta, który słynie z tego, że zdanie zmienia w kilka chwil - komentuje Piotr Kuczyński i dodaje, że jeżeli wojna na Bliskim Wschodzie potrwa jeszcze dwa tygodnie, najwyżej kilka dni dłużej, to ceny ropy bardzo szybko wrócą do poziomu 60-70 dolarów za baryłkę i rozmowy o trwałych skutkach makroekonomicznych dla świata nie będą miały większego sensu.
- Jednak, jeśli intensywny konflikt potrwa trzy miesiące, a może dłużej, to najpewniej trzeba będzie zmienić najbardziej optymistyczne prognozy wzrostu gospodarczego dla Polski np. z prawie 4 do 3 proc. - wylicza analityk Xelion.
Zdaniem Piotra Kuczyńskiego, najgorszy jest jednak trzeci, czarny scenariusz. - Jeżeli konflikt na Bliskim Wschodzie potrwa bardzo długo, w co osobiście nie wierzę, trzeba będzie mocno rewidować prognozy inflacji i wzrostu gospodarczego - analityk wyjaśnia, że w jego opinii nie grozi nam recesja, ale wzrost gospodarczy w takim scenariuszu może zostać znacząco zredukowany w najbliższych kwartałach.
- Jestem jednak przekonany, że pozostaniemy "zieloną wyspą" na europejskiej mapie wzrostu gospodarczego, choć ta zieleń nieco wyblaknie w sytuacji przedłużającego się konfliktu - mówi Interii Piotr Kuczyński i dodaje, że na świecie, w krajach ze stosunkowo niedużym wzrostem PKB długi konflikt na Bliskim Wschodzie może okazać się bardziej kłopotliwy. - Nieprzypadkowo w komentarzach ekonomistów już pojawia się to nieprzyjemne słowo" stagflacja" (podwyższona inflacja i stłumiony wzrost gospodarczy - red.), którym straszą nas, snując długoterminowe prognozy - podsumowuje Piotr Kuczyński.
Inflacja i stopy procentowe pod presją wojny na Bliskim Wschodzie
Z kolei Mirosław Budzicki, strateg inwestycyjny PKO BP, nie kryje w rozmowie z Interią, że choć na razie jeszcze nie czas na zmianę prognoz makroekonomicznych, analitycy bacznie obserwują rynki.
- Mamy swoją zachowawczą prognozę wzrostu PKB na 2026 rok na poziomie 3,7 proc. i tego się trzymamy. Przyglądamy się bieżącej sytuacji i - jeżeli pojawiłyby się czynniki usprawiedliwiające korektę, to niewykluczone, ze do niej dojdzie - dyplomatycznie mówi Interii Mirosław Budzicki.
- Przede wszystkim nie wiemy, jak długo potrwa konflikt i blokada Cieśniny Ormuz - tłumaczy analityk PKO BP sugerując, że ewentualne poważne korekty prognoz wzrostu gospodarczego czy inflacji na pewno pojawią się, jeżeli konflikt będzie trwać miesiące, a nie tygodnie.
- Wzrost gospodarczy to jedno, ale wpływ konfliktu na prognozowaną inflację wydaje się bardziej oczywisty - mówi nam Mirosław Budzicki zwracając uwagę, jak szybko wzrost cen ropy przełożył się na ceny paliw gotowych na stacjach benzynowych.
- Wyraźnie wyższe ceny paliw to impuls inflacyjny, więc powinniśmy się przygotować na zmianę prognoz i oczekiwań związanych z obniżaniem stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej - mówi Interii analityk PKO BP i przypomina, ze przed atakiem na Iran rynek oczekiwał jeszcze jednej obniżki stóp w tym roku (o 25 pb.), lecz teraz raczej możemy o tym zapomnieć.
Ekspert PKO BP zwraca uwagę w rozmowie z naszą redakcją na różnice w spodziewanych skutkach wojny na Bliskim Wschodzie w różnych krajach, a nawet na różnych kontynentach.
- Europa jest szczególnie narażona na gospodarczą zawieruchę - jesteśmy importerami surowców energetycznych - mówi Piotr Budzicki i dodaje, że choć ceny paliw (za nimi także ceny innych towarów) rosną także w USA, to jednak tam wydobycie ropy i gazu trwa w najlepsze i rynek tak nie ucierpi.
Wojna na Bliskim Wschodzie wywróci makroekonomiczny stolik z prognozami?
Ekonomiści coraz poważniej zastanawiają się nad koniecznością zmiany prognoz wzrostu gospodarczego i inflacji.
"RPP zdecydowała się na cięcie stóp procentowych, ignorując ryzyka związane z wojną i jej skutkami dla ścieżki inflacji. Jakkolwiek nigdy już nie poznamy alternatywnego stanu świata... drzwi do 3-proc. stopy referencyjnej stały otworem. Obecnie są już zamknięte" - w sugestywny sposób opisują obecną sytuację (i ostatnią obniżkę stóp proc.) eksperci mBanku, w swojej najnowszej analizie.
W "stresowym" (zakładającym przedłużający się konflikt na Bliskim Wschodzie) scenariuszu analitycy mBanku pokazują prawdziwy zjazd dynamiki PKB w przyszłym roku.

"Ormuz pozostanie przez jakiś czas zamknięta, oberwać mogą kolejne punkty wydobycia ropy naftowej i porty. Skok cen surowca oraz szok łańcuchów dostaw jest w tym przypadku znaczący. W pierwszej kolejności zobaczymy podwyżki cen, w drugiej - jeszcze słabsze wyniki sfery realnej" - kreślą najczarniejszy scenariusz analitycy mBanku. To oznacza kolejne dwa lata ze słabszym wzrostem, podwyższoną inflacją i zatrzymanymi cyklami luzowania polityki pieniężnej przy stopach na dzisiejszym poziomie - uważają eksperci.
Jacek Świder













