Spis treści:
- Wojna na Bliskim Wschodzie skutecznie zablokowała eksport ropy i gazu z Zatoki Perskiej
- Wstrzymywane wydobycie ropy naftowej; zatrzymywana produkcja LNG
- Nie ma alternatywnych tras, które mogłyby zastąpić cieśninę Ormuz
Bajeczny naftowy biznes Arabii Saudyjskiej, Kuwejtu czy Kataru niemal z dnia na dzień został przerwany atakiem USA i Izraela na Iran. Skumulowana strata krajów Zatoki Perskiej przekroczyła już 15 mld dolarów - informuje "Financial Times" powołując się na dane Kpler.
Wzięto pod uwagę średnie wolumeny i ceny w eksporcie ropy i gazu w 2025 roku i przeliczono je przez dni konfliktu, którym towarzyszyło zamknięcie Cieśniny Ormuz. Swoje zrobiły także irańskie ataki na naftową i gazową infrastrukturę oraz tankowce. To wszystko doprowadziło nie tylko do zatrzymania eksportu, ale także do wstrzymania produkcji. "Financial Times" zwraca uwagę, że kraje zatoki Perskiej nie "cierpią" w jednakowy sposób - sytuacja finansowa Arabii Saudyjskiej jest inna niż Iraku.
Wojna na Bliskim Wschodzie skutecznie zablokowała eksport ropy i gazu z Zatoki Perskiej
Zablokowanie cieśniny Ormuz na przełomie lutego i marca zatrzymało przepływ milionów baryłek ropy naftowej i gotowych rafinowanych produktów. Zatrzymano też transport 20 proc. światowych dostaw gazu LNG. Na zamknięciu cieśniny Ormuz szczególnie mocno cierpią kraje Azji (Indie, Chiny, Japonia, Korea Poł.), bo to właśnie one są najbardziej uzależnione od dostaw z rejonu Zatoki Perskiej.
Europa wypracowała alternatywne źródła pozyskiwania surowców, choć też cierpi choćby z powodu rosnących cen. USA wydają się najbardziej odporne na braki wywołane blokadą cieśniny Ormuz (USA same wydobywają ropę i gaz), jednak i w Stanach Zjednoczonych ceny paliw rosną, co może powodować społeczne niezadowolenie.
Wstrzymywane wydobycie ropy naftowej; zatrzymywana produkcja LNG
Przypomnijmy: krótko po wybuchu wojny Katar wstrzymał produkcję LNG w Ras Laffan - największym na świecie obiekcie skraplania gazu. Stało się tak po wybuchu drona, który uszkodził instalacje. Co ważne z biznesowego punktu widzenia, Katar odwołał się do "siły wyższej" w relacjach ze swoimi klientami (także Polska kupuje LNG z Kataru).
Po zablokowaniu cieśniny Ormuz i atakach na naftową i gazową infrastrukturę, kraje Zatoki Perskiej zaczęły ograniczać wydobycie i produkcję (z technicznego punktu widzenia nie jest możliwe natychmiastowe "zakręcenie kurka" i całkowite wstrzymanie wydobycia, co dodatkowo utrudnia opanowanie obecnej sytuacji). Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE) oszacowała, że kraje Zatoki Perskiej ograniczyły wydobycie ropy o ok. 10 mln baryłek dziennie. Dodajmy, że światowe dzienne zużycie ropy naftowej sięga ok. 100 mln baryłek dziennie.
Nie ma alternatywnych tras, które mogłyby zastąpić cieśninę Ormuz
Obecne straty finansowe krajów Zatoki Perskiej (tylko straty naftowe - część krajów spore dochody uzyskiwało także np. z turystyki) nie zostaną zatrzymane, jeśli będzie trwać blokada cieśniny Ormuz. Przywoływany wielokrotnie saudyjski rurociąg biegnący ze złóż ropy na wybrzeże Morza Czerwonego (alternatywna nić transportu omijająca cieśninę Ormuz) ma szacowaną przepustowość znacznie przekraczającą 5 mln baryłek dziennie, ale "wąskim gardłem" są możliwości przeładunkowe portu nad Morzem Czerwonym (port Janbu może wydać 3 mln baryłek dziennie).
Dodatkowym problemem jest cieśnina Bab al-Mandab (południowe wejście na Morze Czerwone), która jest w zasięgu rażenia jemeńskich Huti, od dawna uczestniczących w konflikcie Izraela z Hamasem (Huti wspierają Hamas).
Co ważne, choć to Arabia Saudyjska wydaje się ponosić największe straty w możliwych przychodach z eksportu ropy (z racji dużego wolumenu), analitycy zwracają szczególną uwagę na Irak, który jest krajem najbardziej podatnym na kryzys publicznych finansów, znacznie biedniejszym niż wspomniana Arabia Saudyjska, Kuwejt czy Zjednoczone Emiraty Arabskie.
Jacek Świder














