Od 30 stycznia cena gazu ziemnego (LNG) wzrosła w Europie o 70 proc. Najpierw przyczyną były mrozy, potem następstwa konfliktu na Bliskim Wschodzie. Wstrzymano żeglugę przez Cieśninę Ormuz i przerwano produkcję w atakowanym przez Iran Katarze - drugim co do wielkości dostawcy skroplonego gazu ziemnego na świecie. Na początku marca kontrakty terminowe na holenderskiej giełdzie TTF przekroczyły poziom 52-53 EUR/MWh, co jest najwyższym wynikiem od kilku lat.
Zapasy gazu się kurczą. Nie tylko przez wojnę
Wyjątkowo mroźna zima wyczerpała europejskie zapasy gazu. "Rezerwy nigdy nie były tak niskie o tej porze roku" - przyznał cytowany przez Financial Times Simeone Tagliapetra z think tanku Bruegel z Brukseli, specjalizującego się w analizach ekonomicznych. Zwrócił uwagę, że kraje muszą zacząć uzupełniać zapasy gazu na przyszłą zimę. Jeśli stanie się to przy obecnych cenach, będzie to dużym obciążeniem dla Europy.
Z danych Gas Infrastructure Europe, stowarzyszenia reprezentującego europejskich operatorów infrastruktury gazowej wynika, że rezerwy w krajach UE spadły poniżej 30 proc. pojemności, w porównaniu ze średnią pięcioletnią wynoszącą około 45 proc. dla tej pory roku. Szczególnie mało zapasów mają: Holandia, Szwecja, Chorwacja i Łotwa - informuje stowarzyszenie.
Od ataku Rosji na Ukrainę UE dywersyfikuje swoje dostawy gazu. Uniezależniła się od rosyjskich producentów, importuje więcej tego surowca ze Stanów Zjednoczonych i zwiększyła wydobycie w Norwegii. Europa pozyskuje około 10 proc. swojego LNG z Kataru. Jednak w opinii ekspertów, obecna sytuacja będzie nadal stymulować wzrost cen, co może prowadzić do wzrostu inflacji i spowolnić wzrost gospodarczy krajów UE.
Gaz drożeje. Sposoby na zahamowanie cen
Eksperci, na których powołuje się Financial Times, proponują kilka rozwiązań. Pierwszym jest zwiększenie importu gazu z Rosji. Analitycy z Rystad, firmy konsultingowej z Oslo przyznają, że byłoby to radykalnym rozwiązaniem, biorąc pod uwagę, że Bruksela, począwszy od kwietnia, planowała stopniowo wprowadzać zakaz importu rosyjskiego LNG. Najpierw w przypadku kontraktów krótkoterminowych, a do końca roku miała objąć nim wszystkie umowy. Wiadomo też, że takiemu sposobowi sprzeciwiłby się Waszyngton.
Kolejnym pomysłem byłoby czasowe odejście przez UE od celów klimatycznych i przestawienie części europejskich elektrowni na opalanie węglem. "Firmy energetyczne mogłyby dokonać krótkoterminowego przejścia z gazu na węgiel w niektórych elektrowniach, tak jak zrobiły to Niemcy podczas kryzysu energetycznego w 2022 roku" - podsuwa rozwiązanie Financial Times.
Inną opcją byłoby opóźnienie planowanej rozbudowy europejskiego systemu handlu emisjami - programu podnoszenia cen emisji dwutlenku węgla. Bruksela przygotowuje środki mające skończyć z bezpłatnym przydziałem uprawnień do emisji dwutlenku węgla dla przemysłu ciężkiego (EU ETS). Robi to w ramach celów wspierania zielonej produkcji i osiągnięcia zerowej emisji dwutlenku węgla do 2050 roku. "Spotkała się już z zaciekłym sprzeciwem ze strony przemysłu, a wojna na Bliskim Wschodzie jeszcze go nasiliła" - zwracają uwagę pomysłodawcy.
Kwestia rozwiązania problemu wysokich cen gazu będzie przedmiotem nadchodzących rozmów w Brukseli. W tym tygodniu zaplanowano pilne, dwudniowe spotkanie zespołu ds. energii (12-13 marca), aby przeanalizować wpływ sytuacji na Bliskim Wschodzie na stabilność dostaw i ceny surowców. Eksperci uważają, że rosnące ceny gazu dowodzą potrzeby rewizji strategii elektryfikacji i budowy większej infrastruktury sieciowej.














