Spis treści:
- Katarskie dostawy do Polski przerwane na dłużej
- Europejskie magazyny gazu pustoszeją
- Donald Trump wywiera presję na UE. Prezydent USA ma w ręku gazowy straszak
- Co z cenami gazu dla gospodarstw domowych?
W połowie lutego z Ras Laffan w Katarze wypłynął wypełniony po brzegi ładunkiem LNG gazowiec Duhail. W tym tygodniu dotarł do Świnoujścia i wszystko na to wskazuje, że na razie będzie ostatnim takim statkiem. W marcu gazowa infrastruktura w Ras Laffan została poważnie uszkodzona w irańskim ataku, a QatarEnergy powołując się na "siłę wyższą", przerwał zakontraktowane wcześniej dostawy. Europejskie magazyny gazu tymczasem pustoszeją po ciężkiej zimie - średnie wypełnienie dla całej UE ledwie przekracza 28 proc.
Katarskie dostawy do Polski przerwane na dłużej
Duhail miał szczęście opuścić Zatokę Perską tuż przed atakiem USA i Izraela na Iran. Katar odpowiada za ok. 20 proc. światowych dostaw LNG, które płynęły przez wiele lat równym strumieniem przez cieśninę Ormuz. Przerwanie tych dostaw uderzyło przede wszystkim w kraje Azji - dla Polski gaz z Kataru to mniejsza część krajowego zużycia tego paliwa. Choć nasze narodowe wybicie się na gazową niezależność już zawsze będzie kojarzone z kontraktami katarskimi, z czasem status największego dostawcy LNG do Świnoujścia przejęły Stany Zjednoczone.
- Powiem wprost - dostawy z Kataru, choć miały istotne dla Polski wolumeny, nie były najbardziej opłacalne - mówi w rozmowie z Interią Dawid Czopek (zarządzający Polaris FIZ, ekspert rynku paliw). - Myślę, że nie będzie kłopotu z ich zastąpieniem, a obecna sytuacja być może jest okazją do zdefiniowania na nowo umów na dostawy gazu z Kataru, bo wierzę, że w dającej się określić przyszłości QatarEnergy powróci na rynek - Dawid Czopek podkreśla, że przerwanie dostaw z Kataru to o wiele większy kłopot dla krajów Azji niż Europy.
Europejskie magazyny gazu pustoszeją
W Europie tymczasem magazyny gazu niepokojąco pustoszeją. Jak informuje Gas Infrastructure Europe, w końcu marca europejskie magazyny gazu wypełnione są w ok. 28 proc. To oczywiście dane uśrednione dla całej UE - Polska jest wyjątkiem i wzorem - nasze magazyny wypełnione są w ponad 45 proc.
W jeszcze lepszej sytuacji są Portugalczycy i Hiszpanie (wypełnienie magazynów sięgające, a nawet przekraczające 50 proc.), ale w tym krajach struktura zużycia błękitnego paliwa jest inna.
Dla porównania z Polską lepiej posłuży przykład niemiecki. Nasz zachodni sąsiad ma o wiele większe od nas magazyny gazu (także zużycie gazu jest w Niemczech o wiele większe), jednak zapasy nad Łabą i Renem spadły tej zimy o wiele bardziej. Dane na 24 marca mówią o ledwie 22-proc. wypełnieniu niemieckich magazynów.
Podobnie jest we Francji i Belgii. Austria ma zapasy gazu na poziomie 35-proc. wypełnienia magazynów, a Niderlandy na krytycznym poziomie nawet niesięgającym 10 proc. Włochy (jeden z europejskich krajów o dużych możliwościach magazynowania gazu) mają wciąż ponad 40-proc. wypełnienie magazynów.
Donald Trump wywiera presję na UE. Prezydent USA ma w ręku gazowy straszak
UE może stracić niezwykle korzystny dostęp do gazu z USA (LNG), jeżeli nie zaakceptuje wciąż pozostającej w zawieszeniu umowy handlowej ze Stanami Zjednoczonymi - miał zasugerować Donald Trump (donosi o tym m.in. "Financial Times"). Parlament Europejski ma głosować nad głośnym porozumieniem zawartym w lipcu 2025 r. między Donaldem Trumpem a przewodniczącą KE Ursulą von der Leyen. Umowa zakłada wprowadzenie 15-proc. ceł na unijne towary eksportowane do USA. Ratyfikację odłożyła Bruksela, w akcie niezgody na groźby Trumpa związane z "przejęciem" Grenlandii.
Donald Trump dostał więc do ręki gazowy straszak i - w swoim stylu - nie zawahał się go użyć.
- Powiem pół żartem, pół serio, że mam nadzieję, iż USA są jednak wciąż wolnym krajem - mówi nie bez ironii cytowany wcześniej Dawid Czopek i przypomina, że umowy na dostawy gazu LNG z USA do Europy, a w szczególności do Polski, zawierane są nie przez Donalda Trumpa, lecz przez prywatne firmy po jednej i po drugiej stronie. - Są handlowe zasady, są wreszcie sądy gospodarcze. Zresztą, być może ktoś już wyjaśnił prezydentowi USA, że nie może sobie tak po prostu zakręcić gazowego kurka - mówi Dawid Czopek i podkreśla, że Amerykanie mają w tej chwili nadwyżki gazowe i stosunkowo atrakcyjne ceny błękitnego paliwa.

- Konflikt na Bliskim Wschodzie zmobilizował wydobycie ropy i gazu w USA. Ropę Amerykanom łatwiej zagospodarować - z gazem jest już trochę inaczej. Amerykańskim firmom po prostu opłaca się eksportować LNG, a dodajmy, że sporo teraz inwestują w terminale - mówi ekspert. Dodaje, że UE i szczególnie Polska są w zupełnie innej sytuacji niż w krytycznym 2022 roku (pełnoskalowa agresja Rosji na Ukrainę). Mamy zdywersyfikowane źródła dostaw, a kraje UE postarały się mimo wszystko obniżyć zużycie błękitnego paliwa.
Co z cenami gazu dla gospodarstw domowych?
Czy obecna wojenna zawierucha na rynkach energii będzie skutkować podwyżkami cen gazu dla gospodarstw domowych? Dawid Czopek jest przekonany, że tak się nie stanie.
- Nie chcę przypominać o zbliżających się wyborach w Polsce, choć to też jest czynnik wpływający na ruchy taryfowe. Sama cena gazu na europejskim rynku nie zapowiada radykalnego wzrostu rachunków płaconych za gaz przez gospodarstwa domowe - ekspert Polaris FIZ zwraca uwagę, ze nawet obecnie, w środku wojennej zawieruchy, benchmarkowa cena gazu w Europie stabilizuje się na poziomie 50 euro za Mwh. - Po ataku Rosji na Ukrainę było gorzej, a do tego Europa miała przed sobą cały trudny proces odchodzenia od rosyjskiego gazu - Dawid Czopek przypomina, że nawet połowę zużycia gazu w Polsce zaspokajaliśmy gazem z Rosji.
- Mamy taryfę do końca czerwca i nie wierzę, aby ktoś w lipcu zdecydował się na istotne podwyżki cen gazu dla gospodarstw domowych - uspokaja Dawid Czopek w rozmowie z Interią.













