Eksperci przewidywali, że stopa procentowa funduszy federalnych zostanie utrzymana na poziomie 3,50-3,75 proc., więc decyzja Fed nie zaskoczyła rynków. Po marcowym posiedzeniu inflacja w USA wzrosła (co było w dużym mierze skutkiem wojny na Bliskim Wschodzie), a wzrost miejsc pracy był dosyć słaby, więc zaczęło brakować przestrzeni na potencjalne obniżki stóp.
Fed utrzymał stopy procentowe. Ale zastrzega możliwość korekt
"Komitet dąży do jak najwyższego zatrudnienia i inflacji na poziomie 2 proc. w dłuższej perspektywie. Rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie przyczynia się do wysokiego poziomu niepewności perspektyw gospodarczych [...] aby osiągnąć założone cele komitet zdecydował się, aby zachować stopy procentowe na poziomie 3,50-3,75 procent - czytamy w oświadczeniu Fed.
W komunikacie czytamy, że wzrost liczby miejsc pracy utrzymuje się na średnio niskim poziomie, niewiele zmieniło się bezrobocie. Inflacja pozostała podwyższona, co było skutkiem wzrostu światowych cen energii. Rada zastrzegła, że będzie dostosowywać politykę pieniężną do sytuacji gospodarczej. Nie było więc ani "gołębiego", ani "jastrzębiego" podejścia, a raczej stonowany i neutralny komunikat.
Decyzję o utrzymaniu stóp poparło 8 członków FOMC, w tym prezes Fed Jerome Powell. Przeciwko był Stephen I. Mirran, który chciał obniżki stóp procentowych o 0,25 punktu procentowego. Ponadto trzech członków rady nie głosowało za zmianą stóp procentowych, ale byli przeciwko takiej formie komunikatu, bo oczekiwali bardziej "jastrzębiego podejścia".
Na poprzednim zgromadzeniu członkowie Federal Open Market Committee (FOMC) stwierdzili, że od początku wojny na Bliskim Wschodzie wzrosło ryzyko inflacji i spowolnienia wzrostu gospodarczego. Jeszcze pod koniec ubiegłego roku Fed obniżał stopy procentowe ze względu na postępy w walce z inflacją, jednak ostatni kryzys na rynku surowców i ryzyko podwyżki inflacji zmieniły kierunek polityki pieniężnej amerykańskiego banku centralnego.
Kończy się kadencja szefa Fed. Trump ma już nowego kandydata
Dzisiejsze posiedzenie odbyło się w cieniu kończącej się 15 maja kadencji obecnego szefa Fed Jerome Powella (jednak pozostanie członkiem zarządu Fed do końca 2028 roku). Prezydent USA Donald Trump, jako zagorzały przeciwnik obecnego szefa Fed, wskazał jako jego następcę Kevina Warsha. Jednak wybór nominata Trumpa był do tej pory blokowany przez republikańskiego senatora Thoma Tillisa.
Tillis mówił, że popiera kandydaturę Warsha, ale uważał, że próby wpływania przez prezydenta USA na Jerome Powella (m.in. przez śledztwo ws. przekroczenia kosztów remontu budynków Fed) były zamachem na niezależność banku centralnego. Śledztwo zostało jednak umorzone w piątek 24 kwietnia. W związku tym Thom Tillis przekazał telewizji CNBC, że nie będzie dalej blokował kandydatury Kevina Warsha.
Decyzja o wybraniu nowego szefa Fed będzie musiała zostać zatwierdzona przez Senat. Kandydat na szefa Rezerwy Federalnej mówił podczas przesłuchania nominacyjnego w Senacie we wtorek 21 kwietnia, że chce m.in. zmian sposobu mierzenia inflacji, a także naciskać na obniżki stóp procentowych. Do tego będzie musiał przekonać innych członków Fed. Jak jednak podaje telewizja CNBC pozostali urzędnicy w banku centralnym podchodzą z dużą ostrożnością do możliwości poluzowania polityki pieniężnej ze względu na wzrost cen energii spowodowany wojną USA z Iranem.














