Stopy procentowe w USA pozostają na tym samym poziomie od grudnia ubiegłego roku. Wówczas zostały obniżone o 25 pkt. bazowych.
"Niepewność co do perspektyw gospodarczych utrzymuje się na wysokim poziomie. Wpływ wydarzeń na Bliskim Wschodzie na gospodarkę USA jest niepewny. (...) Komitet będzie starannie oceniał napływające dane, zmieniające się perspektywy oraz bilans ryzyk. Komitet jest zdecydowany wspierać maksymalizację zatrudnienia i powrót inflacji do celu na poziomie 2 procent" - napisano w komentarzu.
Nowa projekcja dla gospodarki USA
Wraz z decyzją ws. stóp procentowych pojawiły się nowe prognozy makroekonomiczne. W porównaniu do projekcji z grudnia ubiegłego roku założenia dotyczące wzrostu PKB zmieniły się dla tego roku nieznacznie (2,2-2,5 proc. wobec 2,1-2,5 proc.). Dla przyszłego roku szacunek został podwyższony o 0,1 pkt. proc. (do 2,0-2,4 proc.).
Większą zmianę widać z kolei w przypadku inflacji. Obecnie przewiduje się, że w tym roku może osiągnąć poziom 2,6-3,1 proc. Trzy miesiące temu szacowano, że będzie to 2,3-2,5 proc. W przyszłym roku, jak mówi najnowsza projekcja, wartość spadnie do poziomu 2,0-2,3 proc.
Zgodnie z ostatnim odczytem inflacja CPI w lutym br. wyniosła 2,4 proc., tyle samo, co w styczniu.
Trump domaga się cięcia stóp procentowych
Do obniżki stóp procentowych od miesięcy wzywa prezydent Donald Trump. W jego przekonaniu USA powinny mieć najniższe stopy procentowe na świecie, ponieważ "cła uczyniły Amerykę dużo silniejszą i potężniejszą niż wszelkie inne kraje".
Wielokrotnie uderzał w przewodniczącego Fed Jerome'a Powella, nazywając go m.in "spóźnionym" i "kretynem". Obwinił go za niższy od oczekiwanego wzrost PKB w czwartym kwartale i całym roku 2025. Wzrost w ostatnim kwartale ubiegłego roku wyniósł 1,4 proc., mimo że jeszcze w styczniu Trump zapowiadał ponad 5-proc. wynik.
USA poczekają na obniżkę stóp
Ekonomiści PKO BP przyznali, że w ślad za stabilnym poziomem inflacji i słabnącą aktywnością gospodarczą Fed powinien obniżyć stopy. Sytuacja jednak może ulec zmianie wskutek ataku na Iran.
"Nowa wojna na Bliskim Wschodzie zmieniła reżim działania banków centralnych, wymuszając podejście "wait-and-see". Inflacja w USA będzie w najbliższym czasie rosła wraz z drożejącymi paliwami. To ograniczy przestrzeń do obniżek do czasu, aż sytuacja na Bliskim Wschodzie się ustabilizuje, pozwalając na spadki cen surowców energetycznych i obniżenie inflacji" - prognozują.
Główny analityk rynkowy DM BOŚ Marek Rogalski ocenił, że obecna sytuacja związana m.in. z konfliktem na Bliskim Wschodzie może oznaczać wzrost inflacji w wielu krajach, a co za tym idzie - podwyżki stóp procentowych w wielu bankach centralnych.
"W szacunkach nie widać tego w zasadzie tylko w przypadku Fed - pytanie, na ile rynki biorą tu poprawkę na to, że Warsh zastąpi Powella na stanowisku szefa Fed już w maju (o ile procedura jego zaprzysiężenia w Kongresie nie zostanie zablokowana). Co będzie oznaczać przekaz z dużą dozą niepewności, jaki pojawi się ze strony banków centralnych? Dolar dalej zyska, giełdy się cofną, ropa odbije (jeżeli dodatkowo rynki dostaną jakiś motyw wydarzeń z Bliskiego Wschodu), spadną kryptowaluty? Trudno to jednoznacznie ocenić" - podkreślił ekspert.













