W I półroczu 2026 roku z rejestrów zniknęło blisko 1200 firm taxi, w zamian za to w siłę rosną Uber i Bolt. Jednak największymi wygranymi są pośrednicy, zapewniający kierowców dużym platformom, które "rozdają karty" na rynku przewozów - podaje "Rzeczpospolita".
7 tys. firm taxi zniknęło z rynku w ciągu 7 lat
Najwięcej wykreślanych z rejestrów firm taksówkarskich to jednoosobowe działalności gospodarcze. Exodus nie ominął też dużych korporacji, które są przejmowane przez nową konkurencję lub przegrywają z platformami do przewozów. Ze statystyk wynika, że od 2019 roku do dziś zniknęło 7 tys. firm taxi, czyli ok. 13 proc. rynku.
Zjawisko trwa od lat, a rynek przechodzi spore zmiany. Zawodowych taksówkarzy, czy to pracujących w ramach jednoosobowej działalności gospodarczej, czy dla korporacji, zastępują platformy przewozowe, takie jak Uber, Bolt czy Freenow.
Najwięcej korzystają pośrednicy, którzy dostarczają korporacjom kierowców
Najbardziej na zmianie rynku korzystają pośrednicy, którzy zapewniają dużym platformom kierowców do przewozu. "Rz" wskazuje, że firmy takie jak Natviol, Fobest, Avalon czy Eternis nie są powszechnie znane, ale są kluczowe na rynku przewozów, zatrudniając kierowców w modelu "gig economy" (ekonomię pracy dorywczej), tj. na pracę elastyczną oraz zlecenia.
Lata temu taksówkarze rozpoczęli protesty i bojkot aplikacji do przewozów, takich jak Uber, zarzucając im nieuczciwą konkurencję. Gdy zawodowi kierowcy musieli spełniać szereg wymogów administracyjnych i ponosić ich koszty, kierowcy w aplikacjach mogli funkcjonować na łagodniejszych zasadach. Ostatecznie w 2020 roku uchwalono ustawę tzw. lex Uber, która wprowadziła wymóg posiadania licencji dla kierowców platform. W 2024 roku ustawa została znowelizowana, nakazując kierowcom posiadanie polskiego prawa jazdy.
Obecnie "tradycyjni" taksówkarze dalej protestują przeciw aplikacjom, domagając się skuteczniejszych kontroli licencji taksówkarskich na platformach, lepszej weryfikacji kierowców spoza UE i ograniczenia roli przewoźników, którzy ich zdaniem, ze względu na wysokie prowizje, obniżają dochody pracujących w przewozach.













