Polskie szkoły zmagają się z szeregiem mniej lub bardziej oczywistych problemów. Jednym z ważniejszych jest kwestia finansów - zarówno w kontekście zarobków nauczycieli, jak i niedofinansowania oświaty.
Niedofinansowanie polskiej oświaty. "Przynajmniej 80 mld zł"
Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej przewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" Waldemar Jakubowski wskazał, że w ocenie członków sekcji państwo powinno wydawać na cele edukacyjne co najmniej 4,7 proc. PKB - tyle wynosi średnia OECD.
"W obecnej sytuacji mamy, jeśli policzymy wszystko, w najlepszym razie 4 proc." - mówił. Jakubowski uważa, że niedofinansowanie oświaty wynosi "przynajmniej 80 mld zł". Tyle w jego ocenie potrzeba, żeby system funkcjonował "normalnie".
ZOBACZ TEŻ: Wakaty znikają, problem zostaje. Szkoły mają sposób na brak nauczycieli
Przewodniczący oświatowej "Solidarności" przypomniał, że związkowcy domagają się powiązania wysokości wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli z wysokością średniej krajowej. Jak dodał, po ponad roku od wyroku Sądu Najwyższego wciąż nie rozwiązano też kwestii wynagrodzeń nauczycieli za godziny ponadliczbowe. Wśród kolejnych problemów oświaty wymieniał m.in. kryzys kadrowy, brak programu ochrony zdrowia oświaty czy reformę "Kompas Jutra", w ocenie związkowców niedostatecznie przygotowaną.
Zarobki nauczycieli. "Zobligowaliśmy się do zmian"
O zarobkach nauczycieli pisaliśmy już w Interii Biznes. W poniedziałek przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów odbyła się manifestacja Związku Nauczycielstwa Polskiego. Jej uczestnicy domagali się uchwalenia obywatelskiej inicjatywy ZNP, zakładającej m.in. powiązanie pensji nauczycieli z przeciętnymi wynagrodzeniami w gospodarce. Nauczyciele oczekują też 15-proc. podwyżki wynagrodzeń w 2027 roku (w projekcie budżetu uwzględniono 3-proc. wzrost pensji).
Podczas wtorkowego briefingu prasowego szefowa MEN Barbara Nowacka przekazała, że spotkała się z protestującymi.
- Zobligowaliśmy się do zmian w zakresie wynagrodzenia nauczycieli - poinformowała.
Nowacka przypomniała też o podwyżkach dla nauczycieli z 2024 roku, które w jej opinii wpłynęły na atrakcyjność zawodu. Ponadto zaznaczyła, że zmiana progów podatkowych chroni część nauczycieli (pracujących np. na 1,5 etatu) przed wpadaniem w drugi próg. Jak dodała szefowa MEN, był to "plan na ten rok".
- Nieustająco rozmawiam z ministrem finansów też o tym, by wynagrodzenia nauczycieli w kolejnych latach rosły zdecydowanie szybciej, niż rośnie inflacja - mówiła, podkreślając, że zawód musi być konkurencyjny. - I to jest nasze zobowiązanie: wynagrodzenia nauczycieli muszą wzrosnąć, muszą być powiązane ze wskaźnikami gospodarczymi.
Nowacka zaznaczyła, że przedstawiła te założenia związkom zawodowym, ale na tę chwilę są to "wstępne rozmowy o kierunku" zmian.
- Natomiast w tym roku zmiana wynagrodzeń bez zmian w progu podatkowym spowodowałaby, że nauczyciele tych pieniędzy by po prostu nie zobaczyli, a przecież nie oszukujmy się, to nie są krezusi, więc ciężko wypracowane pieniądze powinny zostawać w kieszeni - stwierdziła.











