Podhale ponownie zabiera głos w sprawie Polskich Kolei Linowych. Spółki, która od dekad odgrywa kluczową rolę w rozwoju turystyki i lokalnej gospodarki regionu. Jak informuje "Super Express", tym razem samorządowcy nie tylko wyrażają sprzeciw wobec planów właścicielskich, ale także kierują bezpośredni apel do premiera, licząc na otwarcie rozmów na najwyższym szczeblu.
Polskie Koleje Linowe na giełdzie. Samorządy alarmują
Samorządowcy z Podhala sprzeciwiają się planom Polskiego Funduszu Rozwoju, który jako właściciel PKL rozważa wprowadzenie spółki na Giełdę Papierów Wartościowych. Jak podkreślają, nie kwestionują potrzeby dalszych inwestycji ani rozwoju spółki, ale obawiają się, że sprzedaż akcji może w dłuższej perspektywie doprowadzić do utraty realnego wpływu na funkcjonowanie infrastruktury o strategicznym znaczeniu dla regionu.
Zdaniem lokalnych władz, giełda jako źródło finansowania nie daje wystarczających gwarancji zabezpieczenia interesów mieszkańców i samorządów, dla których kolejki linowe są jednym z fundamentów rozwoju gospodarczego.
Spór z historią w tle: PKL i pamięć o 2013 roku
Jak przypomina "Super Express", obecne obawy mają silne historyczne podłoże. W 2013 roku Polskie Koleje Linowe, będące wówczas częścią Grupy PKP SA, zostały sprzedane spółce Polskie Koleje Górskie, utworzonej przez cztery samorządy Podhala. Transakcję o wartości 215 mln zł sfinansował fundusz Mid Europa Partners, który przejął 99,77 proc. akcji PKL.
Sprzedaż spółki wywołała w regionie liczne protesty i do dziś pozostaje jednym z najbardziej kontrowersyjnych epizodów w lokalnej debacie publicznej. W 2018 roku Polski Fundusz Rozwoju odkupił akcje PKL, przywracając je pod kontrolę państwowego kapitału.
Obecnie do Polskich Kolei Linowych należą m.in. kolejki linowe na Kasprowy Wierch, Gubałówkę i Butorowy Wierch w Zakopanem, a także ośrodki narciarskie w Krynicy-Zdroju, Szczawnicy, Zawoi i Międzybrodziu Żywieckim.
Jak zaznaczają samorządowcy, to infrastruktura o znaczeniu wykraczającym poza lokalny wymiar, wpływająca na rynek pracy, dochody gmin oraz wizerunek regionu jako jednego z głównych ośrodków turystycznych w kraju.
Apel do premiera Donalda Tuska
Po ostatnim posiedzeniu konwentu Powiatu Tatrzańskiego samorządowcy zdecydowali się skierować sprawę bezpośrednio do premiera. Burmistrz Zakopanego Łukasz Filipowicz, cytowany przez "Super Express", podkreślił, że sprzeciw wobec giełdy nie oznacza blokowania rozwoju spółki.
"Jesteśmy przeciwni wejściu PKL na giełdę, natomiast absolutnie nie jesteśmy przeciwni rozwojowi spółki. Chcielibyśmy, żeby ta spółka, która ma swoje korzenie na Podhalu, rozwijała się jak najlepiej. Odnosimy jednak wrażenie, że choć PFR jest otwarty na rozmowy, to nie wiemy, czy rząd jest w pełni świadomy konsekwencji, jakie może rodzić sprzedaż tej spółki poprzez giełdę" - stwierdził.
Burmistrz zaprosił Donalda Tuska na Podhale, aby premier mógł "poznać lokalną perspektywę" i uczestniczyć w poszukiwaniu rozwiązań akceptowalnych dla samorządów i mieszkańców.
Alternatywne finansowanie zamiast debiutu giełdowego
Jak informuje "Super Express", wójt gminy Kościelisko Roman Krupa zwrócił uwagę, że samorządy chcą przedstawić konkretne propozycje alternatywnego dokapitalizowania spółki.
"Z jednej strony wyrażamy sprzeciw wobec planów wejścia PKL na giełdę, a z drugiej wysyłamy sygnał, że chcemy wspólnie z panem marszałkiem przygotować inną propozycję dokapitalizowania tej spółki" - powiedział.
Samorządowcy planują skierować pismo do zarządu województwa małopolskiego, marszałka Łukasza Smółki oraz sejmiku województwa. Wśród rozważanych scenariuszy pojawia się m.in. udział samorządów i województwa w finansowaniu spółki, a także koncepcja akcjonariatu obywatelskiego.
"Gwarancja, że kontrola nie zostanie utracona"
Zdaniem lokalnych władz, dobrze prosperująca spółka, jaką są Polskie Koleje Linowe, nie powinna być finansowana poprzez giełdę. Kluczowym celem apelu jest uzyskanie długoterminowej gwarancji, że w przyszłości nie dojdzie do działań prowadzących do utraty kontroli nad PKL.
"Chcemy raz na zawsze zakończyć dyskusję o sprzedaży PKL i mieć gwarancję, że w przyszłości nie dojdzie do kolejnych kroków prowadzących do utraty kontroli nad spółką" - podkreślił Roman Krupa.












