Reklama

Grecja postawiona pod ścianą

Europejscy przywódcy wreszcie wykazali się stanowczością. Dopóki Grecja jasno nie określi czy chce być w strefie euro i wypełniać przyjęte zobowiązania, nie zobaczy pieniędzy. To kolejna faza zaostrzenia kryzysu i niepewności na rynkach.

Po wtorkowych mocnych spadkach, w środę na Wall Street nie było już śladu. Początek notowań co prawda nie był imponujący, bo S&P500 zaczął dzień zaledwie jeden punkt powyżej zamknięcia z poprzedniego dnia, jednak błyskawiczny ruch w górę rozwiał wątpliwości.

Reklama

W niecałą godzinę wskaźnik dotarł do 1242 punktów, zyskując prawie 2 proc. Im bliżej komunikatu po posiedzeniu Fed, tym optymizm był coraz mniejszy. Treść komunikatu wyraźnie rozczarowała. Prawdopodobnie część inwestorów liczyła na bardziej zdecydowane działania rezerwy federalnej, wspierające słabnącą gospodarkę. Późniejsza konferencja prasowa Bena Bernanke początkowo także nie pocieszyła graczy.

Fed obniżył znacząco prognozy wzrostu gospodarczego na ten rok i na dwa kolejne lata. W 2011 r. PKB ma wzrosnąć nie o 2,7-2,9 proc., jak poprzednio sądzona, ale o zaledwie 1,6-1,7 proc. Nie ma też szans na spadek bezrobocia w tym roku do poziomu poniżej 9 proc. W końcu jednak nastroje się poprawiły, bo słaby wzrost lepszy niż recesja. Dodatkowo Fed nie wykluczył w przyszłości skupowania obligacji hipotecznych, by wesprzeć znajdujący się wciąż w zapaści sektor nieruchomości i całą gospodarkę. Tę zapowiedź potraktowano jako namiastkę ewentualnego ilościowego luzowania. W każdym razie wczoraj wystarczyło, by S&P500 zakończył dzień zwyżką o 1,6 proc.

Szansa na kontynuację wzrostów jest jednak niewielka. Dziś rano kontrakty na amerykańskie indeksy zniżkowały po ponad 1 proc., sygnalizując kolejną zmianę nastrojów. Pochodne na DAX i CAC40 szły w dół po 2 proc. Wnioski płynące z wieczornego spotkania przywódców Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego z udziałem premiera Grecji zmieniają dość zasadniczo dotychczasowy punkt widzenia europejskich problemów. Grecji postawiono ultimatum, uzależniające kontynuację międzynarodowej pomocy od wyraźnej deklaracji pozostania w strefie euro i zgody na drastyczny program reform.

Po raz pierwszy tak jasno i wyraźnie była mowa o możliwości opuszczenia przez Grecję strefy euro. Charakterystyczna też była deklaracja kanclerz Niemiec Angeli Merkel o tym, że ważniejsze niż ratowanie Grecji jest ustabilizowanie sytuacji w strefie euro. Choć na rynkach spekulacje o bankructwie Grecji i opuszczeniu przez nią strefy euro nie są nowością, to podobne tak jednoznaczne stanowisko w tej sprawie czołowych europejskich polityków może zrobić na inwestorach wrażenie, a do czasu rozstrzygającego referendum, które prawdopodobnie odbędzie się na początku grudnia, będzie nerwowo.

Byki na naszym kontynencie nie będą miały też dziś wsparcia ze strony swych azjatyckich kolegów. W Hongkongu i na Tajwanie indeksy na godzinę przed końcem sesji traciły po 1,8 proc. Sięgające 1,5 proc. spadki notowano w Malezji, Korei, Tajlandii i Singapurze. Jedynie w Szanghaju wskaźniki zyskiwały po 0,2-0,4 proc.

Roman Przasnyski

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o inwestowaniu, zapytaj doradcy OpenFinance

Niniejszy dokument jest materiałem informacyjnym. Nie powinien być rozumiany jako materiał o charakterze doradczym oraz jako podstawa do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w niniejszym opracowaniu są jedynie wyrazem opinii autorów w dniu publikacji i mogą ulec zmianie bez zapowiedzi. Open Finance nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego opracowania.

Dowiedz się więcej na temat: giełdy | Grecja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »