Prezydent Stanów Zjednoczonych nie ukrywa swoich zakusów wobec Grenlandii. W opinii administracji Donalda Trumpa, podziemne bogactwa wyspy są sposobem na osłabienie przez Waszyngton chińskiej kontroli nad metalami ziem rzadkich. Pekin ma w swoim władaniu większość złóż surowców, które są niezbędne w nowych technologiach - od mikroprocesorów, poprzez silniki odrzutowe po instrumenty optyczne. "Potrzebujemy Grenlandii. To teraz bardzo strategiczne" - powiedział dziennikarzom na początku stycznia Donald Trump.
Trump marzy o Grenlandii. I tamtejszych minerałach
Kilka dni temu prezydent USA powtórzył swój zamiar. Tym razem na konferencji prasowej z przedstawicielami firm naftowych. Zapewnił, że jego kraj podejmie działania, "czy im się to podoba, czy nie. Jeśli nie zrobimy tego łatwo, zrobimy to boleśnie" - ostrzegł. Wcześniej, w 2024 r., podobną opinię wyraził były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Mike Waltz. W wywiadzie dla Fox News poinformował, że administracja skupia się na Grenlandii "w kontekście kluczowych minerałów" i zasobów naturalnych".
Duńskie terytorium autonomiczne ma ich wyjątkowo dużo. Posiada ponad 1100 zidentyfikowanych złóż minerałów, ale tylko dwie czynne kopalnie i zaledwie osiem aktywnych koncesji na wydobycie. "Ponad 600 złóż zawiera minerały uznane przez Stany Zjednoczone za niezbędne dla ich gospodarki i bezpieczeństwa narodowego" - przypomina CNN.
Marzenie do kosza? Przeszkodą klimat
W opinii ekspertów, na jakich powołuje się telewizja informacyjna, realizację tych planów może pokrzyżować nie tyle duńskie prawo, co surowe środowisko Arktyki. "Naukowcy twierdzą, że wydobycie minerałów z Grenlandii byłoby niezwykle trudne i kosztowne, ponieważ wiele złóż mineralnych leży na obszarach za kołem podbiegunowym, gdzie zalega milowej grubości pokrywa lodowa (ponad 1609 m - red.), a przez większą część roku panuje ciemność" - wskazuje telewizja.
Około 80 proc. powierzchni wyspy pokrywa lód. Między innymi dlatego wydobycie minerałów w Arktyce może być od pięciu do dziesięciu razy droższe niż gdziekolwiek indziej na świecie. "Pomysł przekształcenia Grenlandii w amerykańską fabrykę metali ziem rzadkich to science fiction, kompletne szaleństwo" - powiedział Malte Humpert, założyciel i starszy pracownik naukowy w The Arctic Institute. Jego zdaniem, równie dobrze można by kopać je na Księżycu. "Pod pewnymi względami jest tam gorzej niż na Księżycu" - wskazał na Grenlandię naukowiec.











