Ceny towarów i usług konsumpcyjnych według szybkiego szacunku w kwietniu 2026 r. wzrosły o 3,2 proc. w porównaniu z analogicznym miesiącem ubiegłego roku, a w porównaniu z poprzednim miesiącem wzrosły o 0,6 proc. - podał GUS.
GUS podał dane o inflacji. Wzrost o 3,2 proc. w porównaniu z kwietniem 2025 roku
Najsilniej w ujęciu rocznym drożały paliwa do prywatnych środków transportu (o 8,4 proc.) oraz nośniki energii (o 4,7 proc.), co sugeruje utrzymującą się presję kosztową w tych kategoriach. Żywność i napoje bezalkoholowe rosły wyraźnie wolniej - o 1,9 proc. rok do roku.

Obecny wynik oznacza powrót wskaźnika powyżej celu inflacyjnego Narodowego Banku Polskiego, który wynosi 2,5 proc.
Zdaniem ekonomistów z ING, wzrost inflacji w kwietniu do 3,2 proc. r/r z 3,0 proc. r/r w marcu nie skłoni Radę Polityki Pieniężnej do podwyżki stóp Narodowego Banku Polskiego w maju, ale wyższy od oczekiwań odczyt CPI i wzrost inflacji bazowej do ok. 2,9 proc. r/r zapewne przełoży się na zaostrzenie retoryki Rady.
"Ceny paliw wprawdzie spadły (głównie dzięki programowi CPN), ale wzrost cen żywności okazał się nieco wyższy od oczekiwań. Podobnie energia. Z drugiej strony oczekiwania inflacyjne gospodarstw domowych wg KE skoczyły w Polsce mniej niż średnio w UE i na razie trzymają się daleko od szczytu z 22-23" - dodają eksperci.
Eksperci o inflacji w kwietniu. Prognozowali "niewielki spadek"
Jak pisaliśmy w Interii Biznes, w marcu inflacja wyniosła 3,0 proc. r/r. Eksperci wskazywali, że przyczyną wzrostu były głównie rosnące ceny paliw. "Dzięki wprowadzeniu programu CPN w kwietniu możliwy będzie niewielki spadek inflacji - jeśli ceny paliw nie wzrosną w dalszej części miesiąca" - prognozowali analitycy z PKO Reaserch.
Również eksperci z PKO BP wyrażali nadzieję na spadek inflacji. "Inflacja CPI w kwietniu najprawdopodobniej nieznacznie obniży się do ok. 2,9 proc. r/r z 3 proc. r/r w marcu. Do spadku przyczynią się głównie ceny żywności, które - naszym zdaniem - utrzymają korzystny trend z poprzednich miesięcy" - powiedział PAP ekonomista banku PKO BP Kamil Pastor.
Jak zauważył, przestrzeń do przenoszenia wyższych kosztów na konsumentów jak na razie pozostaje ograniczona, a rynek pracy jest w stagnacji.










