W ostatnich dniach nastąpił gwałtowny wzrost cen paliw, szczególnie oleju napędowego. Na niektórych stacjach ceny diesla poszły w górę nawet o ponad 1 zł za litr. W hurcie podwyżki są jeszcze większe. Cena oleju napędowego potrafiła w ciągu jednego dnia wzrosnąć o ponad 40 groszy za litr. To jeden z największych skoków od 2022 r.
Wtedy przyczyną wzrostów był wybuch wojny w Ukrainie, teraz napięta sytuacja geopolityczna, konflikt na Bliskim Wschodzie i paraliż kluczowych szlaków transportowych, m.in. blokada Cieśniny Ormuz. Zmiany doprowadziły do ograniczenia podaży i wzrostu obaw o łańcuchy dostaw i transport surowców. I choć minister energii Miłosz Motyka zapewnia, że w Polsce nie ma ryzyka niedoborów, to i tak nie brakuje kierowców tankujących "na zapas".
Paliwa drożeją, za nimi pójdzie cała reszta?
Wyższe ceny paliw oznaczają wzrost cen towarów i usług. Według analityków BNP Paribas, podwyżka cen paliwa o 10 proc. zwiększyłaby inflację CPI (Wskaźnik Cen Towarów i Usług Konsumpcyjnych - red.) nawet o 0,8 pp. "W takim scenariuszu inflacja mogłaby w 2026 r. wzrosnąć do nawet 3 proc." - ostrzegają ekonomiści.
Ponieważ transport jest kluczowym elementem łańcucha dostaw produktów spożywczych, analitycy przewidują szybki wzrost cen żywności w sklepach. Twierdzą, że jest to kwestia najwyżej tygodni, dopóki firmy nie wyczerpią obecnych zapasów i będą zmuszone uwzględnić nowych kosztów logistyczne w cenach produktów.
Ceny paliw uderzają w firmy transportowe
Rosnące ceny paliw już odczuły firmy przewozowe. Ponieważ paliwo jest największym obciążeniem w transporcie i stanowi co najmniej 30 proc. wszystkich kosztów działalności, nawet niewielki wzrost ceny ma duży wpływ na rentowność. Podwyżki o ok. 15 proc. przekładają się na podniesienie kosztów działalności firmy transportowej o około 5 proc., podczas gdy marża wielu przewoźników waha się od 2 do 3 proc.
Umowy z klientami są zawierane zwykle z miesięcznym wyprzedzeniem, dlatego firmy transportowe nie mają możliwości natychmiastowego przeniesienia wyższych kosztów na zleceniodawców. Wiele przedsiębiorstw pracuje już na granicy opłacalności, a inne przynoszą straty. Jednym z nich jest cytowany przez Fakt MacSped z województwa zachodniopomorskiego, które specjalizuje się w transporcie międzynarodowym i spedycji drogowej na terenie Europy.
Jego właściciel, Krzysztof Majewicz wyjaśnia, że odkąd cena hurtowa diesla skoczyła z 4,89 zł do 6,15 zł za litr w 3 dni, koszt przejazdu 100 km wzrósł z 140 do 185 zł. Podobne problemy ma szczecińska BFC. "Mamy rentowność na poziomie około 3 procent, a wzrost kosztów to 30 procent. Od marca większość przewoźników jedzie na stratach" - alarmuje cytowany przez Fakt prezes firmy, Krzysztof Tas.
Ceny paliw w górę. Potrzeba czy spekulacja?
Branża oskarża koncerny paliwowe o spekulację. Argumentuje, że sprzedawane paliwa były przez nie kupione jeszcze po starych cenach. "Dlaczego więc hurtowe stawki już teraz szybują w górę?" - pytają poszkodowani. "Czy to nie działanie spekulacyjne? W innych krajach ceny też wzrosły, ale to w Polsce dzieje się to najszybciej i osiągnęliśmy najwyższe zmiany" - zastanawia się prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych, Dariusz Matulewicz.
Stowarzyszenie wraz z Północną Izbą Gospodarczą (PIG) w Szczecinie zapowiedziały, że w najbliższym tygodniu zaapelują do rządu o interwencję i podjęcie działań mających na celu stabilizację cen paliw na polskim rynku - informuje portal Dla Handlu. Sektor ostrzega przed falą upadłości firm przewozowych oraz inflacją.













