Sieć Gaiarooms opiera swoje funkcjonowanie o nowe technologie. Za pośrednictwem strony internetowej i aplikacji goście mogą dokonać rezerwacji, przesłać dokumenty, podpisać regulamin, płacić oraz otrzymać klucze i instrukcje dostępu. W każdym pokoju jest wielojęzyczny ekran za pośrednictwem którego można zrealizować check-in.
Cyfrowe hotele. Podłączone do AI
W hotelowych lobby nie ma recepcjonistów. Nie ma takiej potrzeby, bo cyfrowy klucz do pokoju jest przesyłany na telefon komórkowy gościa, zanim ten wyjdzie z domu. - We wszystkich hotelach zmieniliśmy zamki na inteligentne - informuje Miguel Cozar. A jeśli podczas pobytu pojawią się problemy, wykryje je i rozwiąże centrum kontroli.
W Salamance, głównej siedzibie Gaiarooms, w centrum kontroli pracuje 40 osób. - Kiedyś to był supermarket. Został dostosowany do naszych potrzeb i jest dużą salą z ekranami komputerów rozmieszczonymi na ścianach - wyjaśnia Miguel Cozar. Zapewnia o szybkości działania centrum. - Kiedy na przykład zobaczymy, że doszło do bójki, zespół techniczny lub ekipa ds. pomocy są na miejscu najpóźniej w 15 minut - zapewnia rozmówca.
Pracownicy zdalnego centrum odpowiadają też za organizację wszystkich pokoi i przestrzeni wspólnych. Dzięki zainstalowanym czujnikom, operatorzy mogą monitorować temperaturę w pomieszczeniach czy awarie drzwi i zamków. - Często wiemy szybciej od gości, że woda w hotelu jest za zimna. Naprawiamy usterkę, zanim się zorientują, że coś jest nie tak - zapewnia przedstawiciel sieci.
Hotele w centrach miast. Ponad 300 zatrudnionych
Sieć Gaiarooms posiada w swoim portfolio 84 placówki turystyczne w 13 hiszpańskich miastach i portugalskim Porto. Hotele zwykle usytuowane są w emblematycznych, historycznych centrach lub przy głównych ulicach miast. Mają od ośmiu do dwunastu pokoi. - Są wyjątki, w Porto zarządzamy hotelem z czterdziestoma pokojami, a w Madrycie z trzydziestoma. W obu pracują recepcjoniści - informuje Miguel Cozar.
Wyjaśnia, że mimo oparcia działania sieci o nowe technologie, Gaiarooms zatrudnia ponad 300 osób. Połowa z nich zajmuje się sprzątaniem i konserwacją. Wielu pracuje w centrach operacyjnych. - Brak recepcjonistów nie oznacza, że praca w hotelach zniknie. Myślę, że tylko zmieni profil. Ci, którzy teraz przyjmują podróżnych, będą musieli odpowiadać na maile lub zarządzać parkingami. Maszyna nie ma takiego podejścia jak człowiek - argumentuje rozmówca Interii.
Zapewnia, że cyfrowa sieć hoteli, jaką reprezentuje, wciąż zatrudnia nowe osoby. - Przez cały czas poszukujemy pracowników. Nie zamierzamy rezygnować z ekipy. Zresztą, przez technologiczne podejście zdarza się, że któraś z rezerwacji zostaje przez system źle skonfigurowana i człowiek musi przyjść z pomocą - zwraca uwagę Cozar.
Gaiarooms dysponuje w sumie 1900 pokojami. Przyjęta strategia zakłada, że do końca tego roku ich liczba zwiększy się do 3000 jednostek, a do 2028 r. - do 4500. Hiszpańska sieć planuje ekspansję na rynek francuski i włoski. - Nasi koledzy z Departamentu Rozwoju właśnie analizują te możliwości - informuje rozmówca. Sieć może się też pochwalić wynikami finansowymi. W 2025 r. wystawiła faktury na 18,5 mln euro - o 45 proc. więcej niż w roku poprzednim.













