Przed piątkowym nadzwyczajnym posiedzeniem rządu premier Donald Tusk przekazał, że na spotkaniu z prezydentem i szefem NBP Adamem Glapińskim nic w przekazanej informacji "nie było rzetelne ani prawdziwe". Nazwał to "iluzją Glapińskiego".
- Pan Glapiński w oficjalnym liście napisał, że jest skumulowana strata (NBP - red.) 100 miliardów zł. Napisał, że spodziewają się straty kolejnej także w 2026 roku. I na moje pytanie to skąd nagle zysk? Uzyskałem odpowiedź naprawdę szokującą. Przyszedł pan prezydent i powiedział, że "dobrze byłoby mieć zysk", to byśmy tak zrobili, że nie musimy wtedy wziąć tych europejskich pieniędzy - powiedział Tusk.
Tusk: Mam ograniczone zaufanie do Nawrockiego i Glapińskiego
Dodał, że "do duetu Nawrocki i Glapiński w sprawach finansowych ma ograniczone zaufanie".
- Miałem naprawdę jak najlepszą wolę. Jeszcze w czasie tego spotkania proponowałem panu prezydentowi: podpisz pan to co jest realne na stole, a my wspólnie z premierem Kosiniakiem-Kamyszem, z ministrem finansów i gospodarki Domańskim usiądziemy bardzo rzetelnie i zastanowimy się, co naprawdę można zrobić, żeby uzyskać dodatkowe środki - wyjaśnił.
Przypomniał, że zgodnie z obowiązującymi przepisami 95 proc. zysku trafia do budżetu.
- Powiedziałem prezydentowi: "Jeśli pojawi się jakiś zysk, to będziemy ten zysk brali z uśmiechem na twarzy i przeznaczymy go na bezpieczeństwo i zdrowie Polaków, na nic więcej". Wszystko okazało się wyłącznie pretekstem, aby prezydent mógł zawetować to, co jest idealnym pieniądzem dla polskiego wojska - podkreślił.
Rząd szykuje się do programu Polska Zbrojna
Premier zapowiedział przyjęcie rządowej uchwały na podstawie, której zostanie zrealizowany program Polska Zbrojna
- Będzie trudniej, będzie czasami wolniej, będzie trzeba dużo więcej wysiłku włożyć, żeby przekonać wszystkich zaangażowanych w ten proces, bo nie będzie stosownych przepisów. Będziemy musieli polegać na własnej sile, na własnej determinacji, ale zrobimy to. I ta uchwała pozwoli nam uruchomić program Polska Zbrojna - podkreślił szef rządu.
Podkreślił, że program Polska Zbrojna oparty "o tani korzystny europejski kredyt miał sfinansować na gigantyczną skalę zakupy dla polskiej armii, a także dla polskiej straży granicznej, polskiej Policji".
- Po drugie, miał być tym wielkim bezprecedensowym strumieniem pieniędzy, który miał płynąć nie do koreańskich, amerykańskich, nie niemieckich, szwajcarskich, jakichkolwiek bądź firm, tylko do polskich firm, nie tylko w przemyśle zbrojnym. (...) Setki firm kooperujących miały korzystać z tych pieniędzy z tego projektu. Po trzecie, program Polska Zbrojna to także absolutnie niezbędne inwestycje w infrastrukturę drogową i kolejową, tak aby na przykład plany operacyjne to co jest istotą NATO (...) były do zrealizowania - tłumaczył Tusk.
"Weto prezydenta nas nie zatrzyma i nie zatrzymało"
Premier powiedział, że polskie firmy zbrojeniowe zwracają się do niego z pytaniami, czy i kiedy mogą liczyć na wsparcie finansowe, w związku z tym, że prezydent Karol Nawrocki zawetuje ustawę wdrażającą unijny program pożyczek na obronność SAFE.
Wyliczył firmy, które czekają na pieniądze. Są to m.in. Zakłady Chemiczne Nitro-Chem w Bydgoszczy, Wojskowe Zakłady Lotnicze w Bydgoszczy, Bydgoskie Zakłady Elektromechaniczne Belma, Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne w Poznaniu, Wytwórnia Sprzętu Komunikacyjnego PZL-Kalisz, Jelcz z Jelcza-Laskowic.
- Chcę powiedzieć tym wszystkim, którzy czekają na te pieniądze: weto prezydenta nas nie zatrzyma i nie zatrzymało. Przyjmiemy uchwałę, dzięki której (...) te pieniądze tak czy inaczej do was trafią - powiedział premier.














