W najtrudniejszych dniach kryzysu kubańskiego lat 60., kiedy Waszyngton odkrył budowane na Kubie przez Moskwę wyrzutnie rakiet jądrowych i świat stanął przed groźbą globalnego konfliktu, prezydent USA John F. Kennedy podobno obsesyjnie zadawał jedno pytanie: Kto pierwszy mrugnie?
Iran pobiera opłaty. 2 mln dolarów za kurs
Według telewizji informacyjnej CNN, ta sama logika ma obecnie zastosowanie w cieśninie Ormuz, gdzie Iran i Stany Zjednoczone "zdają się przechodzić przez niebezpieczny test wytrzymałości bez wyraźnego wyjścia z sytuacji". Komentatorzy CNN wskazują, że zakładnikiem konfliktu jest globalna gospodarka.
Iran zamknął strategiczny szlak wodny dla tranzytu handlowego i w kwietniu zażądał, aby statki przepływały przez wody kontrolowane przez Teheran. W opinii obserwatorów, kraj ten coraz częściej postrzega kontrolę nad cieśniną Ormuz nie tylko jako strategię militarną, ale także szansę gospodarczą. Jej celem jest m.in. zapewnienie krajowi wpływów z nowego systemu opłat. Według danych wywiadowczych Lloyd's List Intelligence, haracz za pojedynczy rejs wynosić ma do 2 milionów dolarów.
Według agencji AFP, rzecznik prasowy Armii Republiki Islamskiej Iranu Mohammad Akraminia powiedział, że nadzór Teheranu nad cieśniną może przynieść "znaczne dochody gospodarcze". Wyraził opinię, że może nawet podwoić dochody Iranu z ropy naftowej, wzmacniając jednocześnie międzynarodowe wpływy tego kraju. Szacunki analityków wskazują, że przy zyskach z ropy sięgających 20 miliardów dolarów nowe opłaty tranzytowe mogą przynieść Teheranowi ponad 40 miliardów dolarów rocznie.
Cieśnina Ormuz. Impas Teheranu z Waszyngtonem
Dowództwo Centralne Stanów Zjednoczonych (CENTCOM) poinformowało w minionym tygodniu o przekierowaniu 65 statków handlowych i unieruchomieniu czterech jednostek. "Nie wszystkie statki były powiązane z Iranem" - wskazuje The New York Times. W opinii gazety, wydarzenia uwypuklają rosnące zamieszanie i niepewność, z jakimi borykają się globalni operatorzy żeglugowi.
Z raportu nowojorskiej gazety wynika, że Teheran nie tylko kontroluje cieśninę Ormuz, ale także aktywnie stara się zmienić sposób funkcjonowania tego szlaku wodnego. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej zapowiedział, że cieśnina rozciąga się teraz "od wybrzeży portowych miast Dżask i Sirik aż za wyspę Wielki Tunb". Jak obliczono, to prawie 300 mil morskich, czyli ponad 550 km i prawie trzy razy więcej niż obecnie mierzy Ormuz. "To znacznie poszerza definicję jego strefy operacyjnej" - podsumowuje nowojorski dziennik.
"Obecnie żadna ze stron nie wydaje się skłonna do ustępstw" - zwraca uwagę CNN. Oba kraje wzajemnie grożą odwetem. Stany Zjednoczone nie wykluczają ataku na Iran, a Teheran uderzenia w infrastrukturę energetyczną Zatoki Perskiej. Analitycy wskazują na patową sytuację w cieśninie Ormuz, "w której obie strony uważają, że czas i presja działają na ich korzyść". Przez co - podkreślają - kompromis staje się coraz trudniejszy.












