Administracja prezydenta Donalda Trumpa pozwala irańskim tankowcom z ropą przepływać przez cieśninę Ormuz - poinformował sekretarz skarbu Scott Bessent w rozmowie z CNBC.
Ruch tankowców po atakach Iranu. "Pozwalamy na to, aby zapewnić dostawy ropy"
"Irańskie statki już wcześniej opuszczały cieśninę, a my pozwalamy na to, aby zapewnić dostawy ropy dla reszty świata" - powiedział Bessent podczas wizyty we Francji.
Ruch tankowców przez strategiczną cieśninę znacząco spadł po tym, jak Iran zaczął atakować statki handlowe na wodach Zatoki Perskiej. Według szacunków irański eksport wynosi obecnie około 1,5 mln baryłek dziennie.
Jak zaznaczył Bessent, administracja USA spodziewa się, że ruch tankowców przez cieśninę może wkrótce wzrosnąć, zanim marynarka wojenna Stanów Zjednoczonych oraz siły sojusznicze rozpoczną eskortowanie statków handlowych. Sekretarz skarbu wskazał, że przez cieśninę przepływają już tankowce zaopatrujące Indie, a według ocen Waszyngtonu część jednostek z Chin również opuszcza wody Zatoki.
"Uważamy, że pojawi się naturalne otwarcie, które Irańczycy umożliwiają, i na razie nam to odpowiada. Chcemy, aby świat był dobrze zaopatrzony" - powiedział Bessent. Dodał, że prezydent Trump naciska na państwa korzystające z tego szlaku transportowego, aby wsparły działania Stanów Zjednoczonych w ochronie tankowców przed atakami Iranu.
Największe zakłócenia dostaw ropy w historii. Ceny surowca wzrosły o ok. 40 proc.
Cieśnina Ormuz pozostaje najważniejszym szlakiem transportowym ropy na świecie - przed wybuchem konfliktu przepływało nią około 20 proc. globalnych dostaw surowca.
Po rozpoczęciu wojny eksport ropy przez cieśninę gwałtownie spadł. Według International Energy Agency jest to największe zakłócenie dostaw ropy w historii.
W reakcji na sytuację ceny surowca wyraźnie wzrosły - od początku konfliktu o około 40 proc. Bessent ocenił jednak, że po zakończeniu wojny ceny ropy powinny wyraźnie spaść.
"Nie wiem, kiedy wojna się zakończy, ale świat będzie bezpieczniejszy i będziemy lepiej zaopatrzeni" - powiedział sekretarz skarbu, dodając, że jego zdaniem notowania surowca mogą wówczas spaść znacznie poniżej 80 dolarów za baryłkę.
Szef amerykańskiego resortu finansów odniósł się również do pojawiających się na rynku spekulacji, według których administracja USA mogłaby interweniować na rynku kontraktów terminowych na ropę.
"Nie zrobiliśmy tego" - podkreślił Bessent, dodając, że nie jest jasne, na jakiej podstawie prawnej Stany Zjednoczone mogłyby podjąć takie działania.













